Reklama

Zapraszamy do FilcHarmonii

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
15/05/2012 09:44

Wielu sochaczewian widziało barwne stoisko z filcową biżuterią pojawiające się przy okazji najróżniejszych lokalnych imprez. Autorką wszystkich tych cudeniek jest sochaczewianka Kamila Karasek. Jej przykład pokazuje, że dwójka małych dzieci i urlop wychowawczy mogą być inspirujące.

- Zainteresowałam się rękodziełem będąc na urlopie wychowawczym. Skorzystanie z niego było świadomą decyzją. Nie zmienia to faktu, że nie zamierzałam osiągnąć stanu, który nazywam „skurodomowieniem” - mówi. - Podobały mi się wyroby z filcu. Niestety były drogie. Pomyślałam, że mogę sama spróbować je zrobić.
Kamila Karasek, zapewnia, że na tzw. start nie trzeba wydać wiele pieniędzy. Ona na początek zainwestowała 50 zł. Najtańszy motek tzw. wełny czesankowej można kupić za niecałe 10 zł. Z techniką filcowania można zapoznać się przez internet. Oprócz sklepów z wyposażeniem dla „filcujących” znaleźć można tam mnóstwo instruktażowych filmików. Bez trudu podpatrzeć można metody powstawania podstawowych filcowych form - płaskich płatków, kulek oraz dredów.
- Niektórzy filcują za pomocą specjalnych igieł. Ja wolę robić to „na mokro”. Sam proces jest czasochłonny. Kiedy wełna jest mokra, nie można powiedzieć „skończę to później” - opowiada. - Przy dwójce dzieci praca w tej technice to spory problem. Dlatego też mój warsztat nazywam wieczorną pracownią. Tworzę głównie nocami, gdy cała rodzina już śpi. Czasem kończę grubo po północy.

„Rękoczyn” w cenie
Swoje wyroby pani Kamila określa jako rękoczyny. Każdy jest niepowtarzalny. Autorka przyznaje, że działa na niewielką skalę, więc na pewno filcowanie nie mogłoby być głównym źródłem zasilającym domowy budżet. Ale można w ten sposób dorobić.
- Żeby dobrze zarabiać na rękodziele, musiałabym produkować np. kolczyki w niemal hurtowych ilościach. Wolę zrobić ich mniej, ale za to odpowiedniej jakości. Jednocześnie staram się tak kształtować ceny moich wyrobów, by były akceptowalne dla przeciętnego portfela - twierdzi.
U Kamili Karasek wspomniane kolczyki można kupić już za około 10 zł. Na drugim biegunie znajdują się szale (około 150 zł ), czy torebki (od 100 zł wzwyż).
- Niektórzy uważają, że to za drogo. Niestety materiały, których używam sporo kosztują. Moje szale powstają na jedwabiu. Inne wyroby wymagają zakupu dobrej jakości wełny i innych dodatków. Pracuję też z ceramiką - mówi.

Efekt pedagogiczny
Z upływem czasu do tworzenia filcowych wyrobów włączyła się cała rodzina. Przy okazji okazało się że rękodzieło, oprócz walorów artystycznych, ma aspekt pedagogiczny.
- Dzieci razem ze mną bawią się wełną. Żywo interesują się tym, co robię. Uważam, że to bardzo ważne, by pokazać im, że można mieć jakąś pasję, spędzać czas w alternatywny do telewizji i komputera sposób - opowiada.
Zawodowo nasza rozmówczyni pracuje jako nauczyciel w Zespole Szkół w Erminowie. Filcowanie pojawiło się już na lekcjach. Praca z wełną bardzo podobała się dzieciom i, co ważne, przyniosła wymierne efekty.
- Jeden z naszych uczniów nie lubił kontaktu z wodą i mydłem. Kiedy używaliśmy ich do filcowania wełny, udało mu się przełamać opór - opowiada.

Same zalety
Swoje wyroby Kamila Karasek prezentuje przy najróżniejszych okazjach. Na pl. Kościuszki prowadziła warsztaty w ramach Sochaczewskiego Lata. Jej stoiska pojawiły się w Chabrowym Dworku czy w Miejskim Ośrodku Kultury w Chodakowie.
- Dzięki temu, że zaczęłam pokazywać moje „rękoczyny”, dowiedziałam się, że Sochaczewie z filcem pracuje jeszcze kilka osób, między innymi Monika Boruta-Sałacińska czy Barbara Derda - opowiada. - W międzyczasie filcowe ozdoby stały się bardzo modne. Oczywiście nie są to rzeczy, które będą podobały się każdemu. Mają za to swoją klientelę.
Pani Kamila zachęca wszystkich, nie tylko młode mamy, do znalezienia sobie pasji, czegoś co wypełni im czas.
- Nie każdy musi lubić filc. Można robić mnóstwo innych rzeczy. Ważne jest jednak, żeby znaleźć coś swojego. Wachlarz możliwości jest olbrzymi - mówi. - Dzięki procesowi tworzenia można poczuć się dowartościowanym, odprężyć się, a przy okazji zrobić coś zupełnie własnego i unikatowego.

Harmonia filcu
Na koniec wyjaśnimy najważniejsze, czyli skąd wzięła się natomiast nazwa FilcHarmonia. Filcowanie pozwala niejako „wyłączyć się” i znaleźć wewnętrzną harmonię. Poza tym Kamila Karasek kocha kolory.
- Kiedy powstają moje wyroby odcinam się od rzeczywistości, która czasem jest szara. Filc jest zawsze kolorowy - mówi.
Agnieszka Poryszewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości