Powracamy do sprawy ciepła w Sochaczewie. Dyskusja na ten temat rozgorzała na nowo po niedawnej konferencji zorganizowanej przez Geotermię Mazowiecką – firmę, która ciepłem z węgla ogrzewa już Chodaków, a która chce objąć swoim zasięgiem również północną część miasta i przejąć od PEC-u rolę głównego producenta ciepła. Przypomnijmy tylko pokrótce, jakie drogi wyjścia z ciepłowniczych problemów poddała pod rozwagę Geotermia. W pierwszym, najmniej forsowanym przez firmę wariancie, produkcję i dystrybucję ciepła miałaby przejąć w całości Geotermia, budując własną sieć ciepłowniczą i wykluczając tym samym PEC z rynku. Innym rozwiązaniem może być współpraca obu firm. Geotermia, przy użyciu funkcjonującej sieci PEC-u, obsługiwałaby 85 proc. rynku, resztę – sam PEC. Firma forsuje jednak taki układ, w którym Geotermia, tak jak w pierwszym wariancie, sama produkowałaby ciepło i dostarczała je przez PEC-owską sieć, ale tylko w północnej części miasta do ul. Warszawskiej, południową część Sochaczewa od tej ulicy obsługiwałby jeszcze PEC. Jeszcze, bo na lata 2008-2009 Geotermia planuje objąć swoim zasięgiem całe miasto. Co na to spółdzielnie? – pytaliśmy w ubiegłym tygodniu. Stanisław Dziekoński, prezes największej sochaczewskiej mieszkaniówki - Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej, propozycję Geotermii z oczywistych względów bierze pod uwagę, ma jednak obawy i co do forsowanego wariantu, i czasu, który może okazać się największą przeszkodą dla Geotermii. Jeżeli już bowiem dojdzie do realizacji lansowanego rozwiązania, czyli budowy głównej kotłowni i połączenia spinkami tych funkcjonujących już w północnej części miasta, może upłynąć sporo czasu. Nie czekając zatem na gest ze strony firm ciepłowniczych, niektóre wspólnoty zakładają własne, przyosiedlowe kotłownie. A o tym, jakie efekty daje takie rozwiązanie, mówi w tym tygodniu Arkadiusz Paciorkowski, kierownik sekcji wspólnot mieszkaniowych Zespołu Zarządców Nieruchomości Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Należą do niej 22 wspólnoty, które zarządzają w sumie 27 dawnymi budynkami wojskowymi rozsianymi na terenie miasta. Dwie z nich - przy ul. Żeromskiego 31A i Żwirki i Wigury 9, już posiadają własne kotłownie na eko-groszek, a w tym roku do tej listy mają dołączyć kolejne. One właśnie, niezależnie od oferty Geotermii, nie skorzystają z oferty firmy, bo dysponując własnymi kotłowniami, nie muszą ponosić kosztów przesyłu ciepła. „Po prostu żadne rozwiązanie nie będzie korzystniejsze od posiadania własnej kotłowni. Już teraz mówi się, że cena ciepła wytworzonego przez Geotermię, doliczając koszty przesłania go przez PEC, może wynieść ponad 50 zł za GJ. Owszem, jest to taniej, ale w procentach tylko o jakieś 20-25 proc. niż obecnie – mówi Arkadiusz Paciorkowski. – W tym roku przygotowujemy się do budowy kolejnych kotłowni osiedlowych – dwóch przy ul. Żeromskiego i jednej przy ul. Targowej, bo po prostu jest to bardziej opłacalne. Przykładowo na ul. Żeromskiego, korzystając z własnego ogrzewania, mieszkańcy płacili w tym sezonie 1-1,20 zł za ogrzanie 1 m2. Dla porównania inne wspólnoty, które korzystały jeszcze z ogrzewania olejowego dostarczanego przez PEC, za ogrzanie 1 m2 płaciły już 3,50 zł.” Takie różnice cen, jak dodaje Arkadiusz Paciorkowski, to oczywiście efekt doliczania kosztu przesyłu, który niektóre wspólnoty kosztuje rocznie nawet 36 tys. zł. „W przypadku własnej kotłowni wspólnota musi liczyć się jedynie z kosztami obsługi kotłowni, czyli zatrudnieniem palacza, ale są to nieporównywalnie mniejsze pieniądze”. Większe obciążenie finansowe, choć, zdaniem naszego rozmówcy, opłacalne, to kredyty zaciągane przez wspólnoty na budowę własnych kotłowni. „Kotłownia w budynku pięcioklatkowym o powierzchni w granicach 2700 m2 kosztuje 200 tys. zł, ale suma ta zwraca się bardzo szybko, biorąc pod uwagę różnicę w starych i nowych cenach ciepła”. Arkadiusz Paciorkowski nie chce na razie przesądzać o tym czy zdecydowana większość wspólnot zarządzających blokami wojskowymi, które jeszcze nie mają własnych kotłowni, zechce odejść od PEC-u na rzecz Geotermii, czy też zdecyduje się na własne ogrzewanie. Choć dodaje, że raczej musiałby stać się cud, aby wybrały to pierwsze rozwiązanie. „Jednym z argumentów jest tzw. efekt ekologiczny i ryzyko konsekwencji związanych z powrotem do ogrzewania węglowego. Może się bowiem okazać, że oprócz kredytu za dostosowanie PEC-owskich kotłowni do ogrzewania olejowego, możemy jeszcze zapłacić karę za niszczenie środowiska – tłumaczy. – Nie wiadomo też czy tempo inwestycji będzie tak szybkie, jak zapowiada Geotermia, w końcu już kilka lat próbujemy doprowadzić gaz do miasta, a problemem jest przejście przez kawałek drogi” – dodaje Arkadiusz Paciorkowski. Pytań i tym podobnych wątpliwości można by postawić jeszcze więcej, sprawa ciepła to bowiem w Sochaczewie temat rzeka. Co jakiś czas padają kolejne pomysły na obniżkę cen ogrzewania, a wraz z nimi cały pakiet wątpliwości, bo drogę do celu można zaplanować, ale zagwarantować jej skuteczną realizację już nie. O problemach związanych z ogrzewaniem, na sochaczewskim forum internetowym, szeroko piszą też sami mieszkańcy, którzy skutki grzewczych eksperymentów odczuwają i zapewne odczuwać będą najbardziej. Jak retorycznie pisze jeden z internautów: „... ktoś chce się sprawdzić w biznesie... Tylko kurcze, czyim kosztem?” Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze