Weekend 4-5 października na długo zostanie w pamięci sochaczewskich motocyklistów, a przynajmniej do otwarcia sezonu 2009, bo to właśnie wtedy odbyło się pierwsze zakończenie sezonu motocyklowego społeczności sochaczewskiej. Cała zabawa zaczęła się o 13.00 na Placu Kościuszki. Na placu pojawiło się dużo motocykli, byli przedstawiciele zabytków - chopperów, cruiserów, turystyków, sportów, enduro, a także skuterów. Poza rodowitymi mieszkańcami odwiedziło nas wielu gości z sąsiednich miast, między innymi z Łowicza, Skierniewic, Błonia, Mińska Mazowieckiego i Warszawy. Po oficjalnych mowach motocykliści ustawili się do parady i przejechali ulicami miasta, co spotkało się z miłym przyjęciem ze strony mieszkańców, którzy klaskali i machali przejeżdżającym. Mimo sparaliżowania całego centrum kierowcy bardzo nie protestowali, a wręcz ustępowali miejsca z uśmiechem. Możliwe, że szacunek w kierowcach wzbudzali policjanci na motocyklach z Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie, którzy dumnie prezentowali się na swoich maszynach.
Po uroczystej paradzie wszyscy udali się do Osady Puszczańskiej w Tułowicach, gdzie miała miejsce właściwa impreza. Kiełbaski, pierogi grochówka, tym organizatorzy częstowali biesiadników. Na miejscu przewidziano nocleg dla wszystkich potrzebujących, więc trunkiem który królował na imprezie był złoty napój Bogów :) Całość imprezy uświetniły występy zespołów rockowych (m.in. Pizza Łomot). Gospodarze zapewnili zlotowcom masę konkursów, iście motocyklowych, z cennymi nagrodami. Było wyciskanie wału, przepychanie zundappa z koszem i pełną załogą, a także konkurs z jajem i wiele innych. Panie zmagały się w konkurencji jazdy na pocket bike"u i w wyścigach z beczką. Podczas imprezy rozstrzygnięto forumowy konkurs piśmienniczy, w którym na zwycięzcę czekała wspaniała Yamaha warrior. Rozmowom, śmiechom i tańcom nie było końca. O zmroku zapłonęły ogniska i wszyscy wspólnie piekli kiełbaski. Zabawa trwała do rana.
Niedzielny poranek motocykliści rozpoczęli od ciepłego posiłku, dla tych bardziej zmęczonych przewidziano napoje energetyczne. Każdy uczestnik, który bawił się do rana otrzymał znaczek zlotowy. Koło południa w niedzielę pojawił się motocyklista z Poznania, który dosyć późno dowiedział się o zlocie. Nie znaczy to jednak, że został odprawiony z kwitkiem. Mimo późnego przybycia ugoszczono go należycie.
megi Źródło: moto-socho.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze