Reklama

Zakończenie sezonu 2008

Zebra Off-Road Klub Sochaczew
23/11/2008 19:01
„Impresje Prezesa” Klubu Zebra w terenie

zdjęcia do tego tekstu znajdzicie w GALERII z opisiem w tytule fotki

Po uporaniu się z imprezą klubową „Mazowieckie Bezdroża 2008” członkowie klubu ruszyli w „teren” krajowy i zagraniczny propagować sport. Już we wrześniu nasz zasłużony zarówno stażem, jak i doświadczeniem, klubowicz „Motyl” (Jurek G.) wyruszył na wyprawę Arctic Trophy 2008 za wschodnią granicą naszego kraju. Relację ze swojej wyprawy Jurek opisze osobiście w oddzielnym reportażu.
Oto kilka zdjęć z jego wyprawy:

skocz do GALERII

Następne głodne błota i walki z terenem załogi klasy Wyczyn – „Yogiego”, czyli Maćka K. oraz Marcina S. vel „Słomianego”, dotarły do Orzysza, gdzie klub Wertep organizował rajd przeprawowy „Operacja Wertep 2008”. Tam dwudniowe zmagania z przypoligonowym terenem toczyło ok. 80 załóg z całej Polski. Na wymienionym rajdzie naszym załogom towarzyszyła znacząca grupa klubowych kibiców, która mobilizowała ich do walki, zwłaszcza drugiego dnia, kiedy po całonocnej jeździe byli trochę ospali. Obecność na próbach „generała” Mirka R. i „Żubra” W.W. , „Ścigacza” Grzesia i „Ptaków” Marka i Ani oraz Adama i Eli, czy na końcu zasiadającego w loży szyderców „Prezesa” Zbyszka wraz z „K.G.B.” Krzysztofem B. (kandydat na klubowicza), zmobilizowała ich na tyle, że w końcowej klasyfikacji wywalczyli pierwsze miejsca zarówno w klasyfikacji indywidualnej, jak i w klasie „Team”.

SZACUN !!!

skocz do GALERII

Kolejną imprezą off-roadową w kalendarzu Zebry była gościna u Franca na VI ZMOCIE CHALLENGE - "HIGHWAY TO HELL" odbywającej się na pograniczu Polski i Litwy, w gminie Rutka Tartak. Tutaj klub nasz reprezentowała załoga klasy Extrem „Żaki” Adam Ż. z prezesem w roli pilota. Tak, jak i na poprzedniej imprezie, tak i tutaj załodze towarzyszyli wierni klubowi kibice. Szczególną „robotę” wykonał tutaj Generał, którego … powiedzmy – cenne uwagi off-roadowe – przyczyniły się do tego, że załoga „Żaków” próbę „Monte Subite” (porośnięte doły bagienne długości ok. 500m) pokonała w czasie tylko 6 godzin.
Po całonocnej walce z dziewiczym terenem Litwy załoga dotarła do Bazy kończąc szczęśliwie imprezę.
Długo w pamięci załogi pozostanie z tej imprezy spotkanie i doping kibiców klubowych na próbie „Trawers Bogów”.Tutaj szczególnie pomocni byli „Karaluch” Marek R. i „Diabeł” wyręczyli padniętego „Prezesa”w roli pilotów.
Dzięki nim, a w szczególności dzięki uwagom „Generała”, załoga pokonała ten trawers w bardzo dobrym czasie, co pozwoliło im się znaleźć na II miejscu w klasie wyciągarek elektrycznych i siódmym w generalce.
Najbardziej w pamięci załodze zapadła noc przy rzeczce, gdzie użyczyli swojej maski jako ogrzewanego "łoża" dla innej załogi, jak również i próba „Highway to hell”, gdzie posługując się kunsztem budowlanym wykonała własnoręcznie mosty ochraniając tym samym utopienie swojego pojazdu w trzymetrowym rowie...
Szczególne podziękowania dla „Karalucha” Marka , który jako jeden z nielicznych wytrwałych reprezentował nasz klub na sławnym Zmotowym Bankiecie dotrzymując kroku takim wyjadaczom bankietowym jak „Bakteria”, czy „Franc”

WIELKI SZACUN !!!

skocz do GALERII

Kolejną imprezą w której uczestniczyły załogi z Sochaczewskiego klubu była „Sodomiada 2008 - 7-9 listopad” – impreza przeprawowa w okolicach Prabut z udziałem ok. 100 ekip.
Brały w niej udział flagowe załogi sochaczewskiego wyczynu, czyli „Redbull 2” Łukasz S. z pilotem „Sqrą” Marcinem, załoga „Yeti” Maciek K. z pilotem Łukaszem oraz doświadczona załoga (szczególnie w naprawach sprzętu) „Słomiany” Marcin S. Wszystkie załogi na Suzukach. Oczywiście nie obyło się bez klubowych kibiców i w tej roli zasłużony (w stanie spoczynku) „Generał”, „Reporter” Ela, „Serwisant” Sławek B. oraz Basia.
Trasa tego rajdu, licząca ok. 150 km, okazała się dość trudna, zarówno dla sprzętu, jak i załóg. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj trudna próba terenowa pt. „Laweta” , która na samym początku, z powodu awarii tylnego napędu, wyeliminowała z walki na dobre trzy godziny załogę „Słomianego” i tylko dzięki szybkiej pomocy Serwisu „Babci” Sławka B. oraz „Traska” ponownie stanęła do walki.
Następnie po nocnej walce zmęczenie wyeliminowało załogę „Redbull 2” Łukasza, którego pilot padł.
Załogi „Yogiego” Maćka i „Słomianego” Marcina tocząc walkę z trasą i zmęczeniem po 36 godzinach dotarły do mety. Oczywiście „Słomiany” w końcówce zaliczył zerwanie paska rozrządu, co nie wyeliminowało go z walki – dalej na holu!
W tej imprezie nie zajęte miejsce miało szczególne znaczenie dla w/w załóg, chociaż uplasowały się one w pierwszej dziesiątce, lecz wyjątkowo udana integracja z innymi załogami i uczestnikami z czołówki off-roadu – Traskiem, czy Rafałem T.
Mimo kilku zdarzeń, które nie pomagały w uzyskaniu dobrego wyniku (np. awaria silnika lub zmielony most) rok można zaliczyć do bardzo udanych dla członków Klubu....w końcu klub nasz promuje na tego typu imprezach dobrą zabawę , wzajemną pomoc na trasie, a dopiero na końcu rywalizację.
Zero ciśnienia!!!

WIELKI WIELKI SZACUN !!!

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama