Z Andrzejem Janiszewskim, historykiem, pracownikiem Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą rozmawia Ewelina Nowakowska, studentka dziennikarstwa.
Pana Andrzeja zastaję przy pracy. Jego myśli koncentrują się nad nowym projektem modelarskim. Nasze spotkanie przebiega bardzo przyjemnie. Rozmawiamy w jednej z pracowni muzeum. Moje szczególne zainteresowanie wzbudza diorama umieszczona na jednej z górnych półek. Przedstawia ona mężczyznę ubranego w mundur oficerski, stojącego w pobliżu zadrzewionego zagajnika.
- Od około dwudziestu lat jest Pan pracownikiem MZS. Na czym obecnie skoncentrowana jest Pańska praca? - Rzeczywiście, minęło mi już grubo ponad dwadzieścia lat pracy w muzeum sochaczewskim. Praktycznie wszystkie szczeble, powiedzmy kariery muzealnej, mam za sobą. Od takiego człowieka do wszystkiego, poprzez twórcę wystaw, opiekuna ekspozycji. Teraz moja rola skoncentrowana jest głownie na konserwacji eksponatów. Do moich zadań należy także opieka merytoryczna nad zbiorami, wszelkiego rodzaju współpraca z innymi placówkami muzealnymi, wymiana eksponatów, również tworzenie wystaw czasowych czy oprowadzanie grup wycieczkowych po naszej stałej ekspozycji „ Pole Bitwy 1939-1945”.
- Czy czuje się Pan człowiekiem obdarzonym talentem modelarskim? Patrząc na Pana dzieła, śmiem twierdzić, że rozmawiam z osobą o niezwykłej, wizualnej wyobraźni? - Zawsze pierwsza rzecz, z którą człowiek się spotyka jest taka niewiadoma, jeszcze wtedy nie wiemy czy akurat w tej dziedzinie mamy talent, czy nasz pierwszy kontakt z fortepianem, gitarą czy chociażby modelarstwem zaowocuje czymś więcej. Później ten talent przeradza się pomału w dobre rzemiosło. Pewne zachowania, sposoby wykonania rejestrują się w głowie. Potem jest znacznie łatwiej odtwarzać te rzeczy przy wykonywaniu innych modeli czy dioram. W grę wchodzą już takie konkrety jak model, scenografia, otoczenie wokół niego. I tutaj troszeczkę przydaje się właśnie odrobina wyobraźni przestrzennej czy fotograficznej. Jeśli twierdzi Pani, że ją posiadam, tym bardziej mi miło.
- Skąd oczarowanie techniką ukazywania rzeczywistości za pomocą dioram? - Moja przygoda z modelarstwem zaczęła się w szkole podstawowej, kiedy przyłączyłem się do klubu modelarstwa. Potem zrobiłem sobie dłuższą przerwę, do tego hobby wróciłem jakieś 7 lat temu. Od początku uważałem to za świetną sprawę. Nadal wykonuję dioramy – jako pracownik muzeum, zyskuję dzięki nim olbrzymią wiedzę.
- Przebywając w pracowni MZS, zauważam, że koncentruje się Pan szczególne na obrazowaniu okresu II wojny światowej. Czy wynika to może z fascynacji kampanią wrześniową i działaniami wojennymi z lat 1939- 45? - Odkąd pamiętam moja fascynacja historią, to okres II wojny światowej, z naciskiem na wojnę obronną Polski z 1939 roku. Nie wyobrażam sobie zatem, aby w mojej modelarskiej twórczości zabrakło tego tematu. Podjąłem się tego zadania także ze względu na powszechność tematyki wojennej. Większość firm, które produkują zestawy modelarskie, koncentruje się na tym zagadnieniu. Na rynku dostępne są zestawy, w których znajdziemy figurki, elementy scenografii, architektury, skrzynki, kanistry.
- A skąd z kolei Pana zainteresowanie Wojna Secesyjną? - Wojna Secesyjna stanowi dla mnie swego rodzaju zawór bezpieczeństwa. Gdyby tylko wrzesień, II druga wojna światowa, praktycznie moja praca oparta byłaby 48 godzin na jednym temacie. Zainteresowanie tym okresem historycznym pozwala nadal poruszać się w kręgach miłośników historii, ale daje także możliwość pewnej odskoczni do lżejszego tematu. Kolekcję z czasów Wojny Secesyjnej zbieram od ponad dziesięciu lat. Składa się ona przede wszystkim z replik broni, elementów umundurowania oraz literatury historyczno - naukowej z tego tematu.
- Jest pan też członkiem grupy rekonstrukcyjnej i aktywnym twórcą portalu „Do broni”, autorem wielu publikacji. Czy zrealizował Pan wszystkie zamierzone przez siebie cele? - Podejrzewam, że jeszcze nie. Moje pasje wymagają ode mnie ciągłej aktywności i gotowości. Jeśli uznałbym, że zrealizowałem wszystkie moje zamierzenia, skłamałbym. Poza tym, czułbym się niepotrzebny. Nie wyobrażam sobie dnia bez zdobywania informacji, znajomości z innymi pasjonatami historii, chociażby na portalu „Do broni”. Zawsze chętnie służę pomocą, informacjami. Te znajomości zaowocowały nowymi kontaktami, np. z członkami różnych grup rekonstrukcyjnych z terenu całej Polski.
- Jeśli miałby Pan możliwość określenia się w trzech słowach, powiedziałby, że jest człowiekiem… ? - Ciężko jest definiować, mówić o samym sobie. Najtrudniej jest określać samego siebie. Wydaje mi się jednak, iż mając takie hobby, zainteresowania, nie sposób nie powiedzieć o sobie, jak o człowieku zabieganym. Realizacja projektów, zarówno osobistych, jak i zawodowych, pochłania mnie bez reszty. Jestem osobą poszukującą. Szukam, szperam, analizuję i odkrywam. Każdego dnia dokładam starań, aby sprostać postawionym na początku założeniom, dążę do ich wykonania, urzeczywistnienia. W niektórych dziedzinach czuję się po trochu spełnionym, aczkolwiek gdzieś tam pojawia się to „ale” i świadomość tego, że jeszcze o te kilkadziesiąt procent przydałoby się wzbogacić posiadaną wiedzę.
Dziękuję za rozmowę
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze