Reklama

Wolność to odpowiedzialność - 4 czerwca oczami sochaczewian

05/06/2009 11:45
Wielu gości zgromadziła czwartkowa debata, wieńcząca cykl spotkań „20 lat wolności”, zorganizowana przez Stowarzyszenie e-Sochaczew.pl oraz Stowarzyszenie Powiatowe Forum Samorządowe, na pamiątkę wyborów 4 czerwca 1989 roku oraz obrad Okrągłego Stołu. Dyskusja poświęcona była tym razem lokalnym wymiarom 20 lat wolności. Jej bohaterami byli: Andrzej Seniuk były przewodniczący sochaczewskiej Solidarności, internowany w nocy z 12 na 13 grudnia, prof. Maria Gołkowska – wychowawca wielu pokoleń sochaczewian, Wiesław Domagalski – samorządowiec Teresina i Sochaczewa, pełnomocnik okręgowy Prawicy RP, Danuta Radzanowska – przewodnicząca Solidarności od 1994 roku, delegat na zjazd krajowy, samorządowiec oraz Paweł Rożdżestwieński - historyk, społecznik, jeden z głównych pomysłodawców i organizatorów rekonstrukcji Bzura 39 r.


A choćby był jak kamień polny,
Lawina bieg od tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.
I, jak zwykł mawiać już kto inny,
Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.
Łagodność, jej dzikość, okrucieństwo,
Do tego też potrzebne męstwo,
A chociaż nowoczesne państwo
Na służbę grzmi samarytańską,
Zbyt wiele my widzieli zbrodni,
By my się dobra wyrzec mogli
I mówiąc: krew jest dzisiaj tania
Zasiąść spokojnie do śniadania,
Albo konieczność widząc bredni
Uznawać je za chleb powszedni.
A więc pamiętaj w trudną porę
Marzeń masz być ambasadorem,
Tych marzeń sennych z głębi mroku,
Co mają pulchną twarz baroku,
Albo spokojny żart etruski
W powiekach jak sosnowe łuski.
I trzy tysiące lat się wplata
W twój sen i przeszło ć opowiada,
A politycznym twym wybiegom
Wtóruje rechot Rabelaisgo.

Traktat moralny, Czesław Miłosz (fragmenty)



Kameralna sala Ostoi św. Dominika wypełniła się w czwartek miłośnikami historii. Nie zabrakło samorządowców, przedstawicieli organizacji pozarządowych, a także „zwykłych” mieszkańców. Spotkanie zainaugurowało uroczyste odśpiewanie hymnu narodowego, po którym prezes Stowarzyszenia PFS Piotr Osiecki oraz prezes Stowarzyszenia e-Sochaczew.pl Marcin Ryński, otworzyli dyskusję. Najważniejszy jest fakt, że jest to inicjatywa obywatelska - oddolna. Mamy przez to nadzieję, że idea debat XXlecia wpisuje się w ducha Solidarności jako ruchu społecznego i oddaje klimat lat 80tych.– mówił Marcin Ryński.

Spotkanie zostało podzielone na cztery, poświęcone innym zagadnieniom, panele dyskusyjne: wspomnienia, refleksje i opinie – pamiętnik pierwszych lat wolności, lokalne media oraz przedsiębiorczość jako realny wymiar wolności, perspektywa dwóch dekad ustroju samorządu w wolnej Polsce, a także kwestie wolności obywatelskiej jako integratora społeczności lokalnej.

Prezentujemy streszczone wypowiedzi uczestników i zachęcamy do dalszej dyskusji internautów.

Jak Państwo ze swoim bagażem doświadczeń, z jakimi oczekiwaniami szli do wyborów 4 czerwca. Jakie uczucie Państwu towarzyszyło, gdy dowiedzieli się Państwo o zwycięstwie?

Andrzej Seniuk
Solidarność to była drużyna, zorganizowana grupa ludzi, która chciała coś zrobić dla ojczyzny. Czy było warto? Jedni sięgnęli po zaszczyty, drudzy pozostali anonimowi, trzeci mają dobre wspomnienia – ja jestem tym trzecim. Nigdy nie poznałbym ludzi, nie dostąpił tylu zaszczytów, jak choćby wizyta księdza prymasa w Sochaczewie. Zastanawiałem się wtedy co tu powiedzieć, aby oddać cześć głowie kościoła w Polsce. Pamiętam, jak Pani Hanka Król powiedziała: Nie wiesz co powiedzieć, powiedz tak: Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko… Tak powiedziałem. Potem ksiądz prymas powtórzył te słowa, mówiąc że jeśli Solidarność będzie się kierowała takimi przesłankami, to na pewno nie zginie.

Maria Gołkowska
Liczyliśmy na sukces, ale jego rozmiar nas kompletnie zaskoczył. 5 czerwca obudziliśmy się na zupełnie innej planecie.

Danuta Radzanowska
Szliśmy nie po władzę, ale po wolność. 4 czerwca zagłosowaliśmy za wolną Polską i za Solidarnością. Zaskoczył nas rozmiar zwycięstwa. Tak, bałam się potwornie, ale jest w nas –ludziach Solidarności taka siła, która powodowała, że mimo wszystko mieliśmy odwagę robić swoje.

Paweł Rożdżestwieński
W tamtych czasach pełniłem funkcję drużynowego, była to jedyna drużyna działająca poza szkołami, dlatego mogliśmy trochę się zintegrować z Solidarnością, zwłaszcza jeśli chodzi o akcję nalepkową. Na wszelki wypadek zabroniłem harcerzom rozlepiania naklejek w mundurach harcerskich.

Od 20 lat mamy wolność słowa. Czy my, jako współczesne obywatelstwo, radzimy sobie z odpowiedzialnością za słowa?

Paweł Rożdżestwieński
Zawsze byłem przeciwnikiem nieodpowiedzialnego podejścia do tej kwestii. Uważam, że nawet jeśli mówi się głupoty, to trzeba się pod nimi podpisać. Zawsze będę powtarzał – trzeba w ludziach pobudzać odwagę do tego, żeby podpisywali się imieniem i nazwiskiem pod tym, co mówią. Odwaga anonimowa nie stanowi żadnego ciężaru gatunkowego.

Jak Państwo oceniacie media lokalne- czy są one synonimem wolności, jaka powinna być ich rola?

Maria Gołkowska
Media lokalne są niezmiernie ważne, bardzo je cenię i lubię. Uważam, że warto, aby istniały. aby istniały. Plotkarstwo, wyszukiwanie ciekawostek, wymyślanie faktów, które nigdy nie miały miejsca, tylko obniżają rangę mediów lokalnych. Generalnie wolność jest bardzo trudnym darem, bo kiedy dostaje się wolność, dostaje się jednocześnie odpowiedzialność, a nie wszyscy o tym pamiętają.

Andrzej Gąsiorowski
Zabrzmiało to sceptycznie. Ja spojrzałbym na Sochaczew od strony wielkiego sukcesu, jeśli chodzi o budowę wolnych mediów. Mówi się, że są one zaangażowane politycznie. Na pewno tak jest, ale trzeba również pamiętać, że wolność słowa nie rodzi się przez to, że mamy tylko możliwość swobodnej wypowiedzi, ona rodzi się przez pluralizm mediów, a ten w Sochaczewie mamy.

Danuta Radzanowska
Pamiętamy czasy, kiedy walczyliśmy o wolność słowa, aby móc pisać prawdę. Od 1989 roku do dzisiaj wolność słowa jest bardzo nadużywana, w zależności od tego, przez kogo jest wykorzystywana.

Wiesław Domagalski
Patrząc na te ostatnie 20 lat, to wydaje mi się, że niestety nasze media nie są wolne. Wynika to z faktu, iż wszystkie siły polityczne chcą mieć non stop na nie wpływ.

Czy ordynacja, którą narzucono samorządom, nie powoduje, że coraz częściej radni stają się reprezentantami swojej partii?

Danuta Radzanowska
Niestety tak jest. To zaprzecza idei samorządności. Mieszkańcy mimo wszystko głosują na człowieka, a ten jest zakładnikiem swojej partii. Powinniśmy działać ponad podziałami.

Szymon Maciejewski

Z przyczyn historycznych w świadomości zbiorowej Polaków nie ma zakorzenionego pojęcia Małej Ojczyzny - jak to jest np. w tradycji niemieckiej, gdzie rozróżnia się dwa wymiary: Heimat (Mała Ojczyzna) i Vaterland (Duża Ojczyzna). W związku z tym, czy po tych 20 latach patrzycie Państwo z optymizmem na budowanie takiego przywiązania do Małej Ojczyzny. Jeśli tak, to jak powinniśmy to skutecznie robić, od czego zacząć...?

Wiesław Domagalski
W Polsce po 20 latach jesteśmy w sytuacji, jak kontynent afrykański po kolonializmie, wydawało nam się, że jak odzyskaliśmy wolność, to dostaliśmy sprawiedliwość.

Andrzej Seniuk
Interesy społecznie ludzi wybranych do sprawowania władzy są różne od ludzi, którzy i tak dostają pieniądze. Największy błąd popełnia społeczeństwo – skoro sam jestem jednym obserwatorem na sesjach, to czemu się dziwić. Niech ludzie zobaczą jak pracują ich wybrańcy.

Jaką widzą Państwo rolę dla organizacji pozarządowych. Czy powinny przyjmować zadania od samorządów, by oddać pewne działania obywatelom?

Paweł Rożdżestwieński
Rewolucja nadchodzi, jeśli chodzi o przejęcie władzy przez ludzi aktywnych, nie powiązanych politycznie. NGO mają fenomenalną zdolność wydawania pieniędzy, które nie pochodzą z kasy samorządów. Chylę czoło przed ludźmi, którzy poświęcają swój czas, żeby zmienić otoczenie wokół siebie.

Danuta Radzanowska
Właśnie inicjatywy oddolne osiągają największe sukcesy. Mam pewne obawy – pamiętam czasy, kiedy najpierw była jedynie słuszna partia i władza, potem partia i doszliśmy do sytuacji, w której mieliśmy nadmiar koszmaru partyjnego. Nadmiar też może doprowadzić do czegoś złego. Obawiam się, że gwałtownie powstające stowarzyszenia nie tworzą się, aby zajmować się sprawami lokalnymi, ale że i tu zacznie działać polityka. Oby to nie było czarnowidztwo.

Maria Gołkowska
Boję się, że powstające nowo stowarzyszenia to trochę chłopcy z placu broni. Jeśli inicjatywy oddolne będą tworzyć się jedna za drugą, to dojdzie to tego, że nie będzie można się porozumieć w żadnej sprawie, bo każdy będzie chciał rządzić. A rządzenie jest czymś bardzo atrakcyjnym. Uczmy się łączyć we wspólnych inicjatywach.

Paweł Rożdżestwieński
Osobiście wydaje mi się, że większość NGO, jako fundament, przyjmuje zasady demokratyczne. Takie stowarzyszenia są najlepszą nauką demokracji.

Atmosferę debaty wzbogaciła muzyka na żywo. Zagrali: Katarzyna Kawczyńska (fortepian), Krzysztof Orliński (trąbka) oraz Szymon Maciejewski (gościnnie) – fortepian. Usłyszeliśmy m.in. Mazurka Dąbrowskiego oraz nieoficjalny hymn Solidarności „Żeby Polska była Polską”. Punktem kulminacyjnym i zarazem swego rodzaju niespodzianką był krótki występ zaproszonego panelisty Pawła Rozdżestwińskiego, który zaśpiewał i zagrał na gitarze pieśń pt. „Modlitwa o wschodzie słońca”. Była ona swego czasu wykonywana przez słynne trio Kaczmarski/ Gintrowski/Łapiński.

Spotkanie zwieńczyło wręczenie nagród za udział w konkursie na najlepsze pytanie oraz najciekawszą pamiątkę związaną z obchodami 20 lat wolności. Nagrody książkowe, z rąk sekretarza e-Sochaczew.pl Rafała Jabłońskiego, otrzymali: Pan Daniel Grabarek (najlepsze pytanie) oraz Pan Jan Nagłowski (najciekawsza pamiątka).

Jako niespodziankę wieczoru Paweł Rożdżestwieński wykonał utwór pt. Modlitwa o wschodzie słońca, który przywodzi na myśl lata 80.


Na koniec niezwykle wymowne i dające do myślenia wspomnienie prof. Marii Gołkowskiej:
Pamiętam jak w 89 roku do Sochaczewa przyjechał na koncert Piotr Szczepanik. Ostoja, która wtedy była jeszcze kaplicą, wypełniła się po brzegi. Panował straszny bałagan, Szczepanik kazał mi usiąść na przeciwko siebie praktycznie pod ścianą, a mój syn Marek siedział na drabinie, żeby czuwać nad oświetleniem. Pamiętam to jak dziś i traktuję jako analogię do IV części Dziadów. W pewnym momencie artysta poprosił o wyłączenie oświetlenia, które padało mu na twarz i kazał zostawić jedynie trzy, stojące na ołtarzu świece. Szczepanik wykonywał kolejne utwory. Zdążyła minąć jedna godzina, zgasła pierwsza świeca – minęła godzina rozpaczy – można by powiedzieć za Mickiewiczem. Spojrzeliśmy się tylko z synem na siebie porozumiewawczo i ze zdziwieniem. Artysta zaczął grać kolejne piosenki. Wraz z kolejną godziną zgasła druga świeca – minęła godzina miłości. Artysta kończył już swój trzygodzinny koncert. Zdążyła zabrzmieć ostatnia piosenka, gdy zgasła ostatnia świeca na ołtarzu – minęła godzina przestrogi. W kaplicy zrobiło się kompletnie ciemno, nie mogłam nawet wymienić spojrzeń z synem, zapytał mnie tylko: Mamo, czy to coś znaczy? Odpowiedziałam – nie wiem. Chyba jednak znaczyło, skoro po trzech godzinach przyszła wolność…



foto:
Witold Święcki
artmagazine.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama