Świadkowie września odchodzą
Odchodzą ostatni świadkowie wydarzeń Bitwy nad Bzurą 1939 r. Z przykrością zawiadamiamy, że wielki przyjaciel Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, Kazimierz Ksyna zmarł dnia 02.03.2009 r. przeżywszy lat 86.
ŚP Kazimierz Ksyna był nieocenionym źródłem wiedzy historycznej, przeżył wojnę, okupację hitlerowską i UB-eckie tortury w Iłowie i Sochaczewie. Człowiek niewielkiej postury za to wielki duchem i charakterem. Życiowy, szczery i prostolinijny.
Sam przekazał w darze dla Muzeum ukrywane podczas okupacji karabiny maszynowe, dzięki jego pomocy odnaleziono też inne, wartościowe eksponaty. Relacjonował wiele historii wzbogacając muzealne archiwum pamięci. Sochaczewskie Muzeum i śp. Kazimierza łączyło ponad 30 lat owocnej współpracy.
Pracownicy Muzeum i członkowie MGRH II/18 pp składają kondolencje rodzinie.
Jedną z ostatnich relacji Kazimierza Ksyny z okresu wojny i okupacji była wzruszająca opowieść o poległym żołnierzu oraz jego psie.
Po zakończeniu walk ostatniej fazy Bitwy nad Bzurą w 1939 r. na polach Bielin, Januszewa i Kamiona pozostało wielu poległych, których należało pochować. Tej ostatniej powinności dopełniali miejscowi chłopi, którzy chowali żołnierzy zazwyczaj w miejscu ich śmierci.
Przy jednym z poległych piechurów WP siedział pies rasy Owczarek niemiecki, który najprawdopodobniej do końca został przy swoim właścicielu. Żołnierz ten o nieustalonej tożsamości, zabity został na polu w Bielinach i odnaleziony przez patrolujących teren żołnierzy niemieckich. Niemcy starali się zbliżyć się do poległego , owczarek jednak ujadając i warcząc nie pozwolił dojść im do zwłok swojego pana. Zdecydowana postawa psa najwyraźniej spodobała się żołnierzom niemieckim, gdyż mimo to, że zaciekle bronił dostępu do zwłok piechura, nie zastrzelili go. Próbując bezskutecznie różnych metod „podejścia” psa, Niemcy sprowadzili w końcu żołnierza-jeńca w polskim mundurze. Polski żołnierz, mimo że nie znał ani właściciela ani zwierzęcia, bez żadnego problemu podszedł do niego. Dopiero wtedy poległy został pochowany przez mieszkańców Bielin, którzy na miejscu usypali prostą mogiłę z krzyżem. Nawet po pogrzebie, pies w żaden sposób nie dał się obłaskawić Niemcom, usiłowali go złapać i zabrać ze sobą lecz bez powodzenia, został więc przygarnięty przez jednego z miejscowych gospodarzy.
Ciekawe jest to, iż mimo dobrej opieki owczarek często jakimś sposobem wymykał się z gospodarstwa. Odnajdywano go wtedy w miejscu śmierci swojego pana, leżał u stóp mogiły strzegąc do niej dostępu. Bywało, że pozostawał tam nawet mimo mrozu i śniegu kilka dni i trzeba było przynosić mu jedzenie na miejsce.
Wiosną 1940 r. pojedyncze groby poległych likwidowano, przenosząc szczątki żołnierzy na zbiorcze cmentarze. Także samotna mogiła na Bielinach została przeniesiona a bezimienny żołnierz został ekshumowany na cmentarz do Kamiona. Krótko po tym pies gdzieś zaginął i mimo poszukiwań nigdy się nie odnalazł.
„ Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem,
którego można mieć na tym interesownym świecie,
takim, który nigdy cię nie opuści,
nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim,
jest pies... pocałuje rękę która nie będzie mogła dać mu jeść,
wyliże rany, odniesione w starciu z brutalnością świata...”
kiedy wszyscy inni przyjaciele odejdą, on pozostanie..."
George G. Vest
Jakub Wojewoda
Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i
Pola Bitwy nad Bzurą
w Sochaczewie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze