Przesypownie, sortownia i kompostownia czyli o śmieciach na sesji
Tygodnik Ziemia Sochaczewska
09/03/2010 09:34
Nasza redakcja wielokrotnie zajmowała się tematami związanymi z gospodarowaniem odpadami. Były to zarówno sprawy cen odbioru śmieci, miejsc ich gromadzenia czy utylizowania. Kolejne miesiące pokazują, że cieszą się one niesłabnącym zainteresowaniem, a dodatkowo, co z pewnością nie daje nam powodów do radości, cześć z nich nadal nie doczekała się rozwiązania.
Podczas ostatniej sesji, która odbyła się w poniedziałek 1 marca, radni zajęli się inwestycjami planowanymi w Chodakowie oraz przy ul. Żyrardowskiej. Przypomnijmy, że spotkały się one z licznymi protestami ze strony mieszkańców, o których informowaliśmy już na łamach „Ziemi Sochaczewskiej”.
Postępowania trwają
Informacja przygotowana na życzenie radnych przez władze miasta dotyczyła w sumie trzech przesypowni, kompostowni oraz sortowni odpadów na terenie Zakładu Gospodarki Komunalnej. Referujący ją jako pierwszy naczelnik Wydziału Architektury UM Tadeusz Krysiak szczegółowo przedstawił dotychczasowy przebieg postępowań administracyjnych związanych z dwoma przesypowniami na terenie dawnego „Chemitexu”, o powstanie których ubiegają się firmy „Geotermia Mazowiecka” i „Zebra”. Następnie kierownik Referatu Ochrony Środowiska Agnieszka Tomaszewska omówiła sprawę przesypowni przy ul. Żyrardowskiej oraz kompostowni, która również miałaby mieścić się w „Chemitexie”. Wątkiem łączącym wszystkie zaprezentowane inwestycje, oprócz oczywiście protestów mieszkańców, był fakt, iż dotyczące ich postępowania nadal się toczą.
Jeżeli zaś chodzi o linię do sortowania odpadów komunalnych, została ona zdeponowana w magazynie Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. „Według wyceny warta jest około 50 tys. zł. W ostatnim czasie odbył się przetarg, niestety pozostał nierozstrzygnięty” – powiedział wiceburmistrz Krzysztof Ciołkiewicz.
Radni na nie
„Rada Miasta sfinansowała zakupy niezbędne do uruchomienia sortowni na terenie ZGM. Obecnie sprawa przedstawia się tak, że pieniądze te można uznać za wyrzucone w błoto. O wiele bardziej bulwersuje mnie sprawa „Chemitexu”, który wydaje się być traktowany jako najlepsze miejsce na składowanie wszelkich odpadów. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że takie podejście stawia w złym świetle cały Chodaków. Jeżeli inwestycje zostaną uruchomione, kto będzie chciał mieszkać w tej dzielnicy? Jeżeli chodzi o ul. Żyrardowską, to również dzięki mojej pomocy udało się zdyskredytować raport o oddziaływaniu na środowisko. Inaczej stało się w Chodakowie, gdzie mieszkańcy nie zostali należycie poinformowani o sprawie i nie mieli możliwości obrony. Uważam, że burmistrz powinien jednoznacznie stanąć po ich stronie” - mówił radny Stanisław Wachowski. „Burmistrz musi działać zgodnie z prawem, co oznacza, że jest zobowiązany do uczestniczenia w procedurze administracyjno – prawnej. Nawet jeżeli nie popiera inwestycji, nie może tak po prostu odmówić wszczęcia postępowania. W innym wypadku inwestor mógłby podać sprawę do sądu, a w efekcie miasto zmuszone byłoby do zapłacenia odszkodowania. Chciałbym tu również zaznaczyć, że prace poczynione na terenie ZGM pomimo, że sortownia nie został uruchomiona, służą całemu zakładowi i z pewnością nie można traktować ich jako marnotrawienia środków” – odpierał argumenty Stanisława Wachowskiego burmistrz Bogumił Czubacki. Również radny Edward Stasiak odniósł się do najbardziej bulwersującej radnych kwestii – a wiec samej lokalizacji inwestycji. „Nie rozumiem, dlaczego punkty te mają mieścić się na terenie miasta. Moim zdaniem burmistrz powinien powołać się na Plan Gospodarowania Odpadami, w którym nie ma mowy o sortowniach czy kompostowniach i w ten sposób zakończyć sprawę. Tę tezę popiera zresztą Związek Miast Polskich, w którego działalność tak bardzo się angażujemy. Poza tym kompostownia nie powinna znajdować się tak blisko stacji uzdatniania wody, a tak właśnie byłoby w Chodakowie. Chciałbym przypomnieć protest mieszkańców Trojanowa, w którym sam aktywnie uczestniczyłem. Z doświadczenia wiem, jakie absurdy zawierać może dokumentacja i życzę osobom, które teraz starają się zablokować podobne inwestycje, by ich racje również znalazły zrozumienie” – mówił. „Uważam, że burmistrz Bogumił Czubacki, jako osoba wywodząca się z Chodakowa, powinien w dwójnasób dbać o jego mieszkańców. Przez lata zatruwał ich „Chemitex”, wielu z nich straciło zdrowie, teraz chce się ich „uszczęśliwić”, gromadząc na terenie dawnych zakładów śmieci” – poparła go radna Bogusława Cieślak.
Głosem mieszkańców
W końcu do głosu dopuszczeni zostali najbardziej zainteresowani, a więc obecni na sesji mieszkańcy Chodakowa. Podnosili oni najróżniejsze kwestie, które, ich zdaniem, dyskredytują postępowanie w tych sprawach. Po pierwsze, wypowiedzi dotyczyły sposobu powiadamiania o planowanych inwestycjach – był on niewystarczający. Po drugie, zarzucali władzom, iż nie wyjaśniły one zagrożeń związanych z tego typu działalnością. „Sami zdobywaliśmy informacje i gromadziliśmy materiały. Inaczej nawet nie wiedzielibyśmy, co może nas czekać, gdy np. uruchomiona zostanie kompostownia przy ul. Wiskozowej. Z naszej wiedzy wynika, że projekt ten jest, delikatnie mówiąc ,„podejrzany”. Technologia, którą chce zastosować inwestor, ma rację bytu w warunkach laboratoryjnych, a nie w zwykłej hali czy na świeżym powietrzu. Poza tym kapitał tej spółki wynosi tylko 50 tys. zł. Zgodnie z prawem, do takiej właśnie kwoty będzie ona odpowiadała za szkody, które może wyrządzić swoją działalnością” – mówili.
Stanowisko niezgody
By zakończyć prawie 4 - godzinną dyskusję, radni postanowili przyjąć wspólne stanowisko dotyczące sortowni w „Chemitexie”, przesypowni przy ul. Żyrardowskiej oraz kompostowni przy ul. Wiskozowej. Wyrazić w nim zamierzali niepokój w związku z lokalizacją wymienionych zakładów. Apelowali też do burmistrza o niewszczynanie postępowań, których następstwem mogą być niekorzystne inwestycje. Jednocześnie Rada Miasta wzywała w nim burmistrza, by uwzględnił wolę oraz interes mieszkańców, a także uznał ich bezskuteczne protesty. Niestety, przyjęcie dokumentu napotkało niespodziewane trudności dotyczące w dużej mierze tytułu dokumentu. Zdaniem radnego Macieja Małeckiego, powinien być on, ze względów formalnych, zatytułowany „oświadczenie”. Dodatkowo zwrócił uwagę na błędy merytoryczne oraz niedopracowaną treść. „Widać jest, że dokument został przygotowany w pośpiechu. Moim zdaniem, zamiast pomóc, ośmieszy on zarówno mieszkańców jak i Radę Miasta” – powiedział. Podobny pogląd wyraził sekretarz miasta Andrzej Wierzbicki. „Postępowania w tych sprawach już się toczą. W tym momencie apel radnych o ich niewszczynanie trafia w pustkę prawną” – stwierdził. Wiceprzewodniczący Rady Miasta Sławomir Szadkowski zgłosił zaś wniosek, by dokument przekazany został do opracowania właściwej komisji. To z kolei rozpętało dyskusję mającą na celu ustalenie, jaka komisja byłaby właściwa do zajęcia się tekstem. Ze strony radnych padały różnorodne, czasem humorystyczne propozycje, takie jak ta, by projekt przekazać Komisji Sportu. Ostatecznie ustalono, iż najwłaściwsza będzie Komisja Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji, co nie zmieniło faktu, iż wniosek ten uzyskał zaledwie dwa głosy „za”- Teresy Kozbuch i Sławomira Szadkowskiego. Sprawę stanowiska przeniesiono do punktu obrad „Sprawy różne”, gdzie radni przyjęli je z uwzględnieniem poprawek.
O dalszych losach tych kontrowersyjnych inwestycji informować będziemy na łamach „Ziemi Sochaczewskiej”.
Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze