Wydawałoby się, że mieszkańcy naszego miasta mogliby protestować gdyby nie robiono dla nich czegoś co wymaga wydatkowania pieniędzy z budżetu państwa. Na obwodnicy sytuacja uległa odwróceniu. Właściciele działek protestują przeciwko czemuś czym chcą ich na siłę uszczęśliwić. Jak zwykle, jeśli nie wiadomo o co chodzi, zapewne chodzi o pieniądze. GDDKiA już zapewne liczyła pieniądze jakie miałyby wpłynąć za wykonane prace, a tu jak mówią dosadnie niektórzy „sprawa się rypła” z powodu słusznego protestu mieszkańców.
Gdzie jest problem? W okolicach skrzyżowania ulicy Olimpijskiej z obwodnicą i powstającego właśnie OBI GDDKiA chce wybudować ekrany akustyczne. Działki, przy których mają powstać to zgodnie z planem zagospodarowania „….tereny przeznaczone pod realizację zabudowy usługowej z zakresu usług komercyjnych z dopuszczeniem realizacji obiektów handlowych…..”, które zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 roku w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku, nie podlegają ochronie akustycznej.” Jednak zgodnie z wydaną wcześniej decyzją starosty sochaczewskiego z 2 października 2009 GDDKiA do budowy ekranów czuje się zobowiązana. Na razie z realizacją ekranów nikt się nie śpieszy. Powoli jednak świadomość tego, że ktoś chce im odgrodzić im działki od potencjalnych klientów, zaczyna dochodzić do właścicieli. W sierpniu 2011 na biurku Wojewody Mazowieckiego ląduje protest. Pisma zaczynają krążyć. Do wojewody trafia w tym samym miesiącu pismo z GDDKiA, w którym dyrekcja stwierdza, że organem właściwym do realizacji wniosku mieszkańców jest Starosta Powiatu Sochaczewskiego, czyli organ, który sam wcześniej zdecydował o powstaniu ekranów.
Obrót papierów Czas płynie. Protesty krążą. Brak zmian w decyzjach. GDDKiA w marcu 2012 wysyła pismo do Starosty Sochaczewskiego, w którym odnosi się do protestu mieszkańców. Zaprawdę język biurokracji jest szczególny. W tym samym piśmie bowiem zawarto informację i o konieczności budowy ekranów i o bezsensowności ich budowy. Niestety, jak to w życiu bywa, nie da się jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko. Do GDDKiA wpływa również negatywna dla ekranów opinia wójta gminy Sochaczew, który sensownie stwierdza, że przedmiotowa budowa byłaby tylko niepotrzebnym wydatkiem. Napięcie rośnie bowiem wielkimi krokami - zbliża się termin rozpoczęcia budowy ekranów.
Zwiększone zagrożenie Do protestu dołączają się mieszkańcy Wójtówki i Czerwonki Parcel. Dopatrzyli się, że obudowanie wymienionego wcześniej skrzyżowania ul. Olimpijskiej i obwodnicy, czyli drogi, którą jadą do Sochaczewa oni i ich dzieci, spowoduje brak dostatecznej widoczności w i tak niebezpiecznym już miejscu. Dla wyjaśnienia dodajmy, że przed skrzyżowaniem na obwodnicy jest łuk i to w dodatku schodzący z wiaduktu, który z racji swojej konstrukcji niejako zachęca kierowców do szybkiej jazdy. Ekranów na razie nie ma, a na tym skrzyżowaniu wypadków było już mnóstwo. Zachodzi więc podejrzenie, że po ich wprowadzeniu miejscowe zakłady pogrzebowe będą musiały ustalić tam dyżury.
Kolejne pisma W dalszym ciągu mieszkańcy wysyłają kolejne pisma z protestami. Niestety światełko w tunelu jakoś nie chce się zapalić. Ciągle brak decyzji o powstrzymaniu się od budowy. Decyzji, którą wcześniej podjął Starosta Sochaczewski i który powinien na wniosek mieszkańców ją cofnąć. Wreszcie 17 kwietnia tego roku Starosta wysyła do GDDKiA upragnione przez mieszkańców pismo. W piśmie, co najważniejsze, wnioskuje, by dyrekcja powstrzymała się od budowy ekranów akustycznych w spornych miejscach. Wnosi również o wykonanie wszystkich pozostałych ekranów i porealizacyjną analizę skuteczności przedsięwzięcia oraz, o ile ustalenia to wykażą, całkowite odstąpienie od budowy osłon akustycznych w spornych miejscach. Tu przypomnijmy, że przecież zgodnie ze wspomnianym wcześniej zarządzeniem Ministra Środowiska tereny te ochronie akustycznej nie podlegają.
GDDKiA wysyła koparkę Wydawałoby się, że sprawa dzięki temu znajdzie wreszcie swój szczęśliwy finał. Ale kto tak sądził, ten niestety się pomylił. W ubiegły poniedziałek, 7. mają GDDKiA mimo wszystkich protestów i pisma Starosty wkracza na teren spornej budowy. Tylko czujności mieszkańców, którzy wyszli na drogę i powstrzymali koparkę, można zawdzięczać to, że po pierwsze: nie uszczęśliwiono ich na siłę niechcianymi przez nich ekranami i po drugie: nie wyrzucono w ten sposób w błoto społecznych pieniędzy. Przepychanki nadal trwają. Na razie mieszkańcy nie dopuszczają do niepotrzebnej budowy. Czekamy na ostateczne decyzje. Ciąg dalszy nastąpi.
Piotr Gadziński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze