Reklama

Producenci

Sochaczewski Klub Filmowy / św.Dominik
03/05/2013 17:26

4 maja o godz. 17.00 w ramach Sochaczewskiego Klubu Filmowego pokażemy film z 1968 roku „Producenci” w reżyserii Mela Brooksa.

 

Jaki jest przepis na zrobienie fortuny? Wystarczy wystawić bezwstydnie złą sztukę, która zaliczy natychmiastową klapę. Pieniądze od inwestorów pozyskane na poczet produkcji można po cichu zdefraudować i zwiać za granicę, zanim ktokolwiek się zorientuje.

 

Na taki oto "szczwany plan" wpadają Max Bialystock (Zero Mostel), niewydarzony producent teatralny, i jego kompan, Leo Bloom (Gene Wilder), równie jak on niewydarzony księgowy. Wspólnymi siłami decydują się wystawić na deskach przedstawienie pod tytułem "Wiosna Hitlera" autorstwa nikomu nieznanego dramaturga niemieckiego pochodzenia. Do przedsięwzięcia werbują całą zgraję istnych oryginałów i dziwaków, wychodząc z założenia, że zapewni im to gwarantowaną klęskę.

Reklama

 

"Producenci" to reżyserski debiut Mela Brooksa, niestrudzonego prześmiewcy, szerszej publiczności znanego głównie za sprawą zwariowanych parodii pokroju "Kosmicznych jaj" czy "Dracula: Wampiry bez zębów".

Film to prawdziwa lawina gagów, z których zdecydowana większość jest naprawdę udana i bawi po dziś dzień. Kapitalny jest scenariusz, który spokojnie sam nadawałby się do przerobienia na sztukę i wystawiania na Broadwayu (Brooks zresztą o tym już pomyślał).

Na ekranie pojawia się parada dziwacznych, często wręcz groteskowych postaci, które jednak praktycznie bez wyjątku są autentycznie zabawne. Wyliczyć należy zwłaszcza osobę nieszczęsnego "dramatopisarza" z Europy Środkowej, który odznacza się niebezpiecznie pro-nazistowskimi sympatiami. Nie mniej ekstremalnie prezentuje się wyłoniony w przypominającym cyrk castingu gwiazdor sztuki o wujku Adolfie, wyraźnie nadużywający substancji o działaniu psychoaktywnym miłośnik kwiecistego pokoju Lorenzo St. DuBois (Dick Shaw zasługuje na brawa), w skrócie, jakżeby inaczej - LSD. Jego występ z towarzyszeniem damskiego zespołu to coś, co zobaczyć po prostu trzeba.

Reklama

 

Dużo humoru najwyższych lotów, zachwalające uroki życia w III Rzeszy, błyskawicznie wpadające w ucho piosenki ("Don"t be stupid, be a smarty, come and join the Nazi party!") i wszechobecna atmosfera anarchicznej zabawy - "Producenci" to komedia na dwa kciuki w górę. Dość powiedzieć, że takiego Hitlera pokochała nawet wybredna broadwayowska publika.

 

Film mógł w ogóle nie ujrzeć światła dziennego. Producent Joseph E. Levine, podjął decyzję o niewypuszczaniu go na rynek stwierdzając, że jest on w złym guście. Ze względu na pojawiający się w filmie musicalowy numer "Springtime for Hitler", który wyśmiewał Hitlera i Niemcy, w kraju tym film Brooksa był zakazany. Pierwszy raz wyświetlono go, gdy na jednym z niemieckich festiwali prezentowano dzieła żydowskich filmowców.

Reklama

 

Komedia zwariowana, szalona, ale zarazem mająca nieodparty urok. Magazyn ‘Premiere’ umieścił „Producentów” na liście 50 najlepszych komedii wszech czasów.

 

Nagrody:

Oscary za rok 1968:

Najlepszy scenariusz oryginalny – Mel Brooks

Najlepszy aktor drugoplanowy – Gene Wilder (nominacja)

Złote Globy 1968:

Najlepszy aktor w komedii/musicalu – Zero Mostel (nominacja)

Najlepszy scenariusz – Mel Brooks (nominacja)

 

Film trwa 88 minut.

Wstęp wolny.

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama