Robert Jerzy Kołakowski ma 47 lat. Z zawodu jest historykiem – ukończył Wydział Historii w Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku. Zanim został posłem, pracował m. in. jako przewodnik w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze Górnej (1985-89), był też redaktorem ciechanowskich czasopism, zajmował się wydawnictwami reklamowymi, wystawiennictwem oraz był wydawcą książek, jest autorem licznych artykułów historycznych opublikowanych w lokalnej prasie, w 2003 roku objął stanowisko Dyrektora Delegatury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego w Ciechanowie. W 2001 roku został członkiem Prawa i Sprawiedliwości, był jedną z osób, które tworzyły PiS na północnym Mazowszu. Jest członkiem Rady Politycznej PiS, Zarządu Okręgowego PiS oraz szefem powiatowej struktury PiS w Ciechanowie. W 2005 roku wystartował w wyborach parlamentarnych z listy tego ugrupowania i został wybrany posłem V kadencji. W 2007 roku powtórzył ten sukces, 9213 głosów pozwoliło mu zdobyć mandat poselski VI kadencji. Drugą kadencję pracuje w Komisji Kultury i Środków Przekazu. Jest społecznikiem, o czym świadczyć może jego działalność jako sekretarza Rady Społecznej Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Ciechanowie, wiceprezesa oddziału północno-mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, członka Towarzystwa Miłośników Opinogóry, był Przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Krzyża Katyńskiego w Ciechanowie, a obecnie jest przewodniczącym Ciechanowskiego Stowarzyszenia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Poza historią, szczególnie historią średniowiecznego Mazowsza, interesuje się malarstwem, polityką, etnologią i motoryzacją.
Czy podoba się Panu bycie posłem, na czym, Pana zdaniem, polega istota tego posłannictwa?
Bycie parlamentarzystą to przede wszystkim służba. Praca w sejmie, w komisji oraz w terenie, jeśli wykonuje się ją należycie, zajmuje bardzo wiele czasu. Od czterech lat mam zaszczyt służyć mieszkańcom naszego okręgu, pomagać w miarę możliwości w załatwianiu wielu istotnych dla nich spraw. O tym, jak wielkie jest zapotrzebowanie na interwencje poselskie najlepiej świadczy chociażby duża liczba interesantów, zwracających się do mnie ze swoimi problemami. Najwięcej spraw związanych jest z wymiarem sprawiedliwości oraz nieprawidłowościami na styku obywatel - urząd. Załatwianie takich spraw jest często trudne, ale sprawia wiele satysfakcji. Wiele składanych przeze mnie interpelacji czy zapytań poselskich często wynika z problemów, jakie przedstawiają mi mieszkańcy naszego okręgu wyborczego. Staram się sygnalizować problemy i pytać o te sprawy, które są ważne z punktu widzenia mieszkańców naszej części Mazowsza. Uważam, że parlamentarzyści muszą reprezentować interesy lokalnych społeczności.
Jaki cel chciałby Pan zdobyć jako poseł?
Chciałbym przede wszystkim, by moją pracę dobrze oceniali mieszkańcy naszego okręgu wyborczego, by mieli poczucie, że jestem ich przedstawicielem w parlamencie.
Z wykształcenia i zamiłowania jest Pan historykiem, z czym – w tym kontekście – kojarzy się Panu ziemia sochaczewska? Czy, Pana zdaniem, oddajemy w Sochaczewie należyte miejsce historii i tradycji?
Najbliższą mi epoką historyczną jest średniowiecze. Średniowieczny Sochaczew kojarzy mi się jako miejsce dość silnego osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Powszechnie znane są chociażby wykopaliska z „Poświętnego”, gdzie odkryto relikty zabudowy kościelnej i cmentarzysko szkieletowe. Sochaczew to także miejsce wiązane ze śmiercią Bolesława Krzywoustego, siedziba kasztelanii i miejscowość, przez którą wiodły ważne szlaki komunikacyjne, łączące m.in. Kalisz z Prusami oraz Litwę z Wielkopolską. Ważnym wydarzeniem w dziejach Mazowsza był, zwołany do Sochaczewa w 1377 r. przez Siemowita III, zjazd książąt mazowieckich, na którym uchwalono statuty mazowieckie, będące najstarszym tego typu aktem prawnym dla całego Mazowsza. Z późniejszych czasów rejon Sochaczewa, zapewne każdemu, kojarzy się z Fryderykiem Chopinem i Żelazową Wolą oraz Bitwą nad Bzurą. Historia Ziemi Sochaczewskiej, wspaniałe zabytki i muzea są dziś wielkim atutem Sochaczewa i mogą służyć nie tylko jako świadectwo bogatej historii tej ziemi, ale też być pomocne w promocji regionu i rozwoju turystyki na terenie powiatu sochaczewskiego. Powiat sochaczewski kojarzy mi się także z początkami Prawa i Sprawiedliwości i pierwszą w historii partii kampanią wyborczą do parlamentu w 2001 r., kiedy to wielokrotnie spotkania pełnomocników powiatowych i kandydatów z naszego okręgu wyborczego odbywały się w zawsze gościnnym Teresinie.
Od czterech lat obserwuje Pan z perspektywy posła okręg płocki, spotyka się z wyborcami na ulicy czy w biurze, słucha o ich problemach, poza bliskim Panu z racji związków osobistych i zawodowych Ciechanowem, na pewno poznał Pan trochę Sochaczew. Jaki, Pana zdaniem, jest największy problem Sochaczewa i jak go rozwiązać? Oczywiście mam na myśli rozwój naszego regionu, infrastrukturę, gospodarkę, pracę…
Myślę, że problemy Sochaczewa podobne są do problemów innych miast naszego regionu. Sprowadzają się one do braku dużych inwestycji, dróg i odpowiedniej infrastruktury. Wiąże się to z wciąż niewystarczającym poziomem pozyskiwania środków pomocowych Unii Europejskiej. Jesteśmy obecnie dopiero na 14 miejscu w wykorzystywaniu tych funduszy wśród krajów UE. To przede wszystkim wina nieudolnego rządu Donalda Tuska. Jeśli nie uda się zdecydowanie przyspieszyć, to stracimy szansę na wielki skok cywilizacyjny. Musimy pamiętać, że na lata 2007 -2013 Polsce przyznano 68 mld euro. To jest największa pula spośród wszystkich krajów UE. Jeśli okażemy się nieudolni, więcej tak dużych pieniędzy nie dostaniemy. Pozytywnym przykładem jest natomiast wykorzystanie środków z lat 2004 – 2006, które zostały w pełni wydatkowane, co jest zasługą rządu PiS, a w szczególności pani minister Grażyny Gęsickiej.
Do problemów Sochaczewa zaliczyłbym brak terenów inwestycyjnych. Trochę może również niepokoić liczba zarejestrowanych podmiotów gospodarczych, niższa od przeciętnej na Mazowszu. By to zmienić, potrzebne są działania stymulujące rozwój przedsiębiorczości, zarówno ze strony państwa, jak i samorządów lokalnych. Kardynalne znaczenie ma też bezustanna promocja miasta i całego powiatu sochaczewskiego.
Sochaczew ma jednak też pewne atuty. Najważniejszym wydaje się fakt, że Sochaczew w wytyczonych kierunkach polityki przestrzennej zaliczany jest do obszaru metropolitalnego Warszawy, co znaczy, że realizacja planów rozwoju Warszawy oraz województwa mazowieckiego będzie oddziaływać na rozwój Sochaczewa. Impulsem rozwojowym może być tutaj chociażby budowa „dużej obwodnicy Warszawy”. Dobrze wróżą na przyszłość także niezłe prognozy demograficzne dla powiatu sochaczewskiego. Oczywiście podstawowym warunkiem dla realizacji tych planów jest sprawne współdziałanie ze strony administracji rządowej, samorządu wojewódzkiego i samorządów lokalnych. W bieżącym roku odbędą się wybory samorządowe i od wyboru właściwych ludzi będzie wiele zależało…
Pytamy o to wszystkich rozmówców naszego cyklu: na pewno znany jest Panu plan uruchomienia cywilnego portu lotniczego w Sochaczewie? Jak ocenia Pan nasze szanse? Czy to dobry pomysł, by uruchomienia lotniska podejmowały się samorządy we współpracy z partnerami prywatnymi?
Budowa lotniska może stać się ważnym czynnikiem sprzyjającym pozyskaniu inwestycji. Już dzisiaj dla wielu dużych inwestorów jest to kwestia bardzo istotna. Wiele jednak może tu zależeć od pomysłu na funkcjonowanie lotniska, ważne, by było ono mądrze i w pełni wykorzystane.
Zbliża się 200. rocznica urodzin Fryderyka Chopina, którą polscy melomani chcą uczcić z rozmachem. Co powinien zrobić Sochaczew, by dostatecznie wykorzystać to wydarzenie i posiadanie Żelazowej Woli dla swojego rozwoju turystycznego i gospodarczego?
Podczas obchodów Roku Fryderyka Chopina zaplanowano ponad 2 tysiące wydarzeń artystycznych w Polsce i na świecie. 200. rocznica urodzin Fryderyka Chopina jest wielką szansą dla Sochaczewa i całego powiatu sochaczewskiego. Jest to wielkie wydarzenie na skalę światową, a na ziemi sochaczewskiej jest Żelazowa Wola, gdzie znajduje się muzeum Dom Urodzenia Fryderyka Chopina będące Oddziałem Muzeum Fryderyka Chopina zarządzanego przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w Warszawie. Jestem przekonany, że obchody Roku Fryderyka Chopina przyczynią się do promocji ziemi sochaczewskiej, jak i całego Mazowsza.
Stowarzyszenie Upowszechniania Nowych Technologii i Rozwoju Społeczności Lokalnych „e-Sochaczew.pl” jest organizacją pozarządową. Naszą największą ambicją jest udział w rozwoju lokalnej demokracji. Z tego powodu interesuje nas Pana stosunek do koncepcji społeczeństwa obywatelskiego, jakie chcielibyśmy budować, i informacyjnego zarazem, które budujemy na pewno?
Budowa społeczeństwa obywatelskiego to jedno z najważniejszych wyzwań, jakie przed nami stoją. W Polsce udział społeczeństwa w życiu publicznym jest wciąż niski. Ma to oczywiście podłoże w czasach komunizmu, kiedy nasz wpływ na to, co dzieje się wokół, był rzeczywiście tylko iluzoryczny. To z tamtych czasów pochodzi przeświadczenie, że jako jednostka nie mogę nic, a „oni” i tak zrobią co będą chcieli. Oczywiście do utrwalenia tego sposobu myślenia przyczyniły się także błędy i wielkie zaniechania, szczególnie po 1989 r., w pierwszych latach transformacji. Dzisiaj mamy już pewne narzędzia, ale nie potrafimy w pełni z nich korzystać. Doświadczenia ostatnich 20 lat pokazują, że bez zaangażowania społecznego szybciej buduje się patologie niż demokrację. Przy większym udziale społeczeństwa na pewno można byłoby szybciej zbudować normalny kraj, podobny do innych krajów europejskich. Na taki kraj na pewno zasługujemy, ale musimy go sami zbudować. Każda inicjatywa mająca na celu organizowanie i zaangażowanie społeczeństwa w budowę społeczeństwa obywatelskiego przybliża nas do normalności.
Jaką rolę przypisuje Pan internetowej komunikacji z wyborcami?
Internet jest dziś jednym z podstawowych narzędzi komunikacji. Stworzył nowe możliwości wymiany informacji i szybko się rozwija, więc nie sposób go dzisiaj nie doceniać.
Jest Pan społecznikiem, zapewne Pana stosunek do miejsca i działalności organizacji NGO jest bardzo precyzyjny. Stowarzyszenie „e-Sochaczew” podejmuje szereg działań mających na celu stworzenie właściwego pola współpracy i wymiany doświadczeń pomiędzy organizacjami pozarządowymi i przedstawicielami instytucji samorządowych. Czy Pana zdaniem organizacje NGO mogą i powinny przejmować od samorządów właściwe dla swojej działalności zadania do realizacji?
Organizacje pozarządowe wspierają i często zastępują państwo w zaspokajaniu potrzeb obywateli. Robią to lepiej i taniej. Osoby działające w tego typu organizacjach na ogół są oddane sprawie, często są to wolontariusze i za nimi nie stoi cały aparat biurokratyczny. Działacze organizacji pozarządowych dobrze znają lokalne potrzeby, tworzą poczucie wspólnoty i tę wspólnotę realnie konstruują. NGO są świetnymi partnerami dla lokalnych władz samorządowych, a także dla nas parlamentarzystów. Stowarzyszeniu „e-Sochaczew.pl” udało się zaangażować wiele osób, stworzyć zespół ludzi, który działa z wielkim rozmachem. Życzę stowarzyszeniu wielu sukcesów i konsekwencji w działaniu. Chętnie podejmę współpracę z Waszym stowarzyszeniem.
Jak ocenia pan minioną połowę kadencji parlamentu i jakie ma pan plany na drugą połówkę?
Niestety obecna kadencja parlamentu to przede wszystkim czas stracony przez nasz kraj. W parlamencie mało jest pracy merytorycznej, nawet najlepsze pomysły, jeśli nie są autorstwa „przewodniej siły narodu” czyli PO, zostają bez zastanowienia odrzucane. Czasem przyjmuje to wręcz groteskową formę. Niedawno zdarzyło się, że posłowie PO odrzucili nawet projekt uchwały, by rok 2010 był Rokiem Marii Konopnickiej, dlatego, że wniósł go nasz klub poselski.
Ten smutny obraz rzeczywistości dopełnia coraz większa dziura w sferze finansów publicznych, która w bieżącym roku może sięgnąć nawet 100 mld złotych, wzrost bezrobocia czy dramatyczna sytuacja w służbie zdrowia. Podejmowane są też działania, które zmierzają do niszczenia instytucji, ważnych dla rozwoju demokracji, takich jak: media publiczne, Instytut Pamięci Narodowej, czy sprawujących funkcje kontrolne wobec władz - Najwyższa Izba Kontroli.
Reasumując, mamy dzisiaj nieudolny rząd, jeden z najgorszych, po 1989 r., który nie potrafi realizować nawet swoich kluczowych obietnic wyborczych i grę pozorów na niespotykaną, nigdy wcześniej, skalę. Zamiast konkretnych rozwiązań społeczeństwo karmi się propagandą, przypominającą propagandę sukcesu z „epoki gierkowskiej”. Różnica jest tylko taka, że kiedyś budowaliśmy „drugą Polskę”, a teraz - chyba wciąż – „drugą Irlandię”. A czas ucieka i koszty zaniedbań i błędnej polityki mogą być coraz większe.
W drugiej połowie kadencji, zamierzam kontynuować swoją pracę, starać się być dobrym parlamentarzystą, jak najlepiej działać w interesie mieszkańców naszego regionu. Chciałbym też więcej czasu przeznaczyć na pracę w terenie, spotkania z przedstawicielami lokalnych społeczności, bo są one najlepszą formą poznawania problemów, które nurtują mieszkańców naszego regionu.
Korzystając z okazji, chciałbym życzyć wszystkim mieszkańcom Ziemi Sochaczewskiej, by niedawno rozpoczęty rok był dla Państwa czasem wielu sukcesów, trafnych wyborów i realizacji marzeń, zarówno zawodowych, jak i osobistych.
Na zdjęciach: 1. Poseł Robert Kołakowski; 2. Poseł z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim podczas jego wizyty w Ciechanowie; 3. Z kombatantami przy Krzyżu Katyńskim w Ciechanowie; 4. Podczas uroczystości z okazji 20. rocznicy odzyskania wolności, z bohaterami tamtych wydarzeń, w Ciechanowie, w czerwcu 2009 r.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze