Reklama

Pamięć o wojennych mogiłach

Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą
18/06/2009 13:38
Wojenne cmentarze na terenie Mazowsza wraz ze zmianami ustrojowymi przechodziły różnego rodzaju procesy. Utrwalanie pamięci o żołnierzach przetaczających się przez region wojen cechowało różne podejście władz do tematu Powstań Narodowych, I i II wojny światowej. Proces ten odbywał się w zależności od władzy czy administrujących tymi terenami okupantów.

Przez cały okres PRL po II wojnie światowej, dewastowano na Bzurą i Rawką cmentarze z okresu I wojny światowej. Niemieckie bo były wraże, rosyjskie bo z czasów "imperialistycznych" . Dziwi fakt, że szybko zapomniano o tym iż znaczny procent walczących tutaj żołnierzy było Polakami wcielonymi z poboru na terenach ówczesnych zaborów. Spoczęli oni w zbiorowych mogiłach wraz z Niemcami, Rosjanami, Litwinami, Łotyszami, Estończykami i innymi.

Po 1945 r. w świadomości ludzkiej krzywdy wyrządzone przez Niemców podczas okupacji zakorzeniły się na długo, co ani mnie, ani nikogo dziś wcale nie dziwi. W drodze do niemieckiego porządku, okupanci dopuszczali się makabrycznych czynów, praktycznie w każdej polskiej rodzinie ktoś zginął z rak hitlerowców. Po wojnie cmentarze niemieckie z okresu I i II wojny światowej były niszczone, zaorywane, niwelowane przez buldożery itp.

Miejsca pochówku żołnierzy obcych armii niejednokrotnie służyły za śmietnik. Wśród roztrzaskanych tablic epitafijnych pasiono krowy, zakładano boiska do piłki nożnej. Dewastacji uległy także liczne w tym czasie cmentarze ewangelickie, tzw. „olenderskie”. Z grobów dawnych osadników kradziono płyty, krzyże i żeliwne pomniki trafiały na złom.

Zaś po 1989 r. zachłyśnięcie upadkiem komuny wywołało wiele negatywnych akcji w stosunku do grobów żołnierzy Armii Czerwonej. Mechanizmy tego postępowania także nikogo dziś nie dziwią, gdyż obiekty cmentarne związane z kultem przyjaźni polsko-radzieckiej były jedynymi pod ręką, na których można było się bez konsekwencji wyżyć .
Bez względu na to jaka była świadomość polityczna szeregowych żołnierzy radzieckich, nagrobki i postawione na ich cześć pomniki padały jeden po drugim, w „rewanżu” za lata komunistycznego zniewolenia. W ten sposób dawano upust nienawiści do obalonego systemu.

Właściwie nie dziwi nienawiść do Niemców po 1945 r. i Sowietów po 1989 r. Musi upłynąć dużo czasu zanim rany się zabliźnią. Niemieckie cmentarze z okresu II wojny światowej dawno już ekshumowano i przeniesiono, pomniki z czerwoną gwiazdą powalono praktycznie wszystkie. I wojna światowa dziś nie budzi już emocji. Dzięki integracji europejskiej świadomość wzrasta na korzyść grobów żołnierzy carskich i cesarskich, świadczą one wymownie o kataklizmie bratobójczej wojny. Ewangelickie cmentarze cieszą się zainteresowaniem dzięki Marcinowi Pręgowskiemu, który poprzez swoje wieloletnie działania, podniósł je do rangi symbolu dawnej wielokulturowości Mazowsza.

Wielu pasjonatów wkłada swoje siły w odtworzenie zaniedbanej historii naszej najbliższej okolicy. Także na cmentarzu w Sochaczewie- Trojanowie na początku czerwca br. nieznani „pasjonaci” wkroczyli na teren cmentarza Wojska Polskiego i dokonali wyjątkowego czynu….
W ich pustych głowach zrodził się pomysł aby zdewastować tablice epitafijne na żołnierskich mogiłach. Zniszczyli ich 6, co ich do tego zmotywowało- pozostaje w sferze domysłów. Koszty dewastacji może niezbyt wysokie, ale skąd ten pomysł?

Niesamowitym szokiem jest, gdy ktoś się zabiera za niszczenie grobów wojskowych z okresu kampanii wrześniowej 1939 r. Potocznie mówiąc- przecież to NASZE chłopaki, którzy polegli w Bitwie nad Bzurą tam leżą…
Zwykli 19- 23 letni żołnierze z Wielkopolski, Pomorza i in. nie jacyś tam "polityczni", niewygodni i kontrowersyjni. Przyszedł pobór, mobilizacja, wyszli z domu i nigdy już do niego nie powrócili. 70 lat temu w składzie Armii „Poznań „ i Pomorze” przemaszerowali nad Bzurę czasem po 300 km. Tutaj polegli w walkach odwrotowych atakowani przez czołgi, ostrzeliwani przez artylerię, bombardowani przez lotnictwo .

W Bitwie nad Bzurą poległo ok. 20.000 żołnierzy WP, spoczywają teraz na 70 cmentarzach rozrzuconych wzdłuż Bzury, w Puszczy Kampinoskiej i Warszawie.
Prawie 1/5 z nich, 3693 ( w tym 142 ofiary mordów oraz 20 partyzantów poległych w Bronisławach ) pochowano właśnie na cmentarzu w Sochaczewie - Trojanowie.

Są to Ci, o których gen. Tadeusz Kutrzeba, dowódca armii „Poznań” powiedział w następujący sposób:

„Przechodząc koło grobów żołnierskich nad Bzurą, niech przyszli nasi
dowódcy wspomną, że leżą tu jedni z tych, którzy starali się wykonać
niewykonalny w 1939 roku obowiązek – obronę Polski.”


Zapewne zwyrodnialcy, którzy dokonali dewastacji na cmentarzu NASZYCH żołnierzy czują się dumni z tego co zrobili. Udowodnili w sposób wyjątkowy jak zostali wychowani i na czym polega szacunek dla miejsc pamięci narodowej. Wobec braku zatrzymania sprawców pozostaje oczekiwać z trwogą na ich kolejne działania.




Jakub Wojewoda
Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą w Sochaczewie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Artiwu 2009-06-19 16:11:01

    Wrócę do Polski, i znów będą wrześnie,
    będą spadały z drzew grusze i sliwy,
    w niebo popatrzę i będzie bolesnie:
    pod słońcem września nie będę szczęśliwy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama