Już trzeci sezon w ekstraklasie ma za sobą drużyna Sochaczewskiego Klubu Tenisa Stołowego, stworzona i prowadzona przez wielkiego pasjonata tego sportu – Bronisława Gawrylczyka. O wspomnieniach, aktualnych planach i potrzebach naszego klubu z jego trenerem rozmawia Małgorzata Pałuba. - Pierwszy sezon w ekstraklasie zakończyliście ma miejscu przedostatnim, czyli 8, mając wówczas najmłodszy zespół. W drugim był brąz i wielkie osiągnięcie, bo Puchar Polski. A teraz miejsce piąte. Skąd ten spadek? - To prawda, że w trzecim sezonie zajęliśmy 5 miejsce, ale byliśmy o krok od medalu. Po prostu słabiej wypadła nam pierwsza runda. W drugiej graliśmy dużo lepiej, ale nie udało się już odrobić strat. Gwiazdą naszego zespołu jest Natalia Partyka, która znana jest ze swoich osiągnięć nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Zdarza się , że nie trafia ona z formą na mecz, który traktuje troszeczkę drugoplanowo, bo bywa, iż ważniejsze są dla niej starty w imprezach międzynarodowych. Ostatnio zdobyła na Mistrzostwach Europy srebrny medal, którego będzie broniła na ME w Czechach. Ta dziewczyna w ogóle nie ma wakacji, cały czas trenuje. Niedawno była w Chinach, dokąd dostała zaproszenie z Europejskiej Fundacji, żeby mogła potrenować tam z najlepszymi Chinkami. To taki bonus dla najlepszych zawodniczek. Ogromnym dla niej wyróżnieniem było również zaproszenie na prestiżowy turniej o Puchar Świata. Zawody odbędą się w dniach 24-26 września w stolicy Malezji-Kuala Lumpur. Oprócz Natalii Partyki „dziką kartę” od międzynarodowej federacji ITTF na pingpongowy PŚ kobiet, nazwany małymi mistrzostwami świata, otrzymała tylko Węgierka Krisztina Toth. A wracając do Sochaczewa i SKTS-u, niebawem rozpoczyna się nasz czwarty sezon w ekstraklasie i następne mecze. - Nowy sezon to również kolejne zmiany personalne. Zespół opuściła Marta Piłka, a jej miejsce ma zająć Czeszka – Hana Bartosoava. Dlaczego pożegnał się pan z Martą, bo, rozumiem, że była to pana decyzja. - Tak. Co prawda Marta nadal chciała u nas grać, podobało jej się tu, ale trzeba było odświeżyć zespół. Zdecydowałem się na Czeszkę, która grała w Siarce Tarnobrzeg. Jest to zawodniczka atakująca. Jak się będzie spisywała – zobaczymy. Ważne, że bardzo chętnie zgodziła się do na dołączyć. - Rozumiem, że na drugą Chinkę w dalszym ciągu klubu nie stać. - My ze swej strony zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Po zaledwie dwóch latach gry doprowadziliśmy zespół do ekstraklasy, czyli najwyższej ligi w Polsce. A działamy tylko rodzinnie. Również moja żona, która początkowo denerwowała się, że ciągle nie ma mnie w domu, w pewnym momencie mocno się zaangażowała i też tym żyje. W zasadzie wszystko musimy zrobić we własnym zakresie – przed meczem sami stoły rozstawić, sami złożyć, na mecz dziewczyny zawieźć, obiad ugotować itd. Gdy zdobyliśmy Puchar Polski, mogliśmy grać w pucharach Europy, rozsławiając nasze miasto jeszcze szerzej, bo o to nam przecież chodzi. Nie pozwoliły nam na to jednak finanse. Zabrakło mocniejszego wsparcia. - Myślę, że w zaczynającym się już pod koniec września sezonie liczy pan na lepsze rezultaty niż w ubiegłym. Stąd między innymi ta personalna zmiana. - Oczywiście, będziemy starali się ugrać jak najwięcej, licząc, że znajdzie się ktoś, kto nas wesprze, abyśmy mogli grać w pucharach Europy, ściągając do Sochaczewa najlepsze zespoły. - Najważniejsze jest chyba to, że udało się zatrzymać Natalię. - To jest ogromny sukces, bo ona miała wiele propozycji, przede wszystkim zagranicznych. Gdy byliśmy już na etapie niemal zakończenia rozmów, zadzwonili do niej z Włoch. Przyznam, że przestraszyłem się, bo nie doszło jeszcze między nami do podpisania umowy. Ale udało się ją zatrzymać. Natalce, co już kiedyś podkreślałem, bardzo podoba się panująca w naszym zespole rodzinna atmosfera. Powiedziała zresztą swojemu tacie, że dopóki będzie grać w Polsce, to tylko u nas, choć miała propozycje i z Nadarzyna, i z Siarki, i z Polkowic. Wracając do finansów, to sądzę, że dobrze by było, aby zespołem zainteresowała się miejska Komisja ds. Sportu. Może powinniśmy się spotkać, by dowiedzieli się, co planuję i czego potrzebuję. Przecież jesteśmy w najwyższej krajowej lidze. Tak jak Sochaczew słynie z rugby, tak również mógłby słynąć z tenisa stołowego. Czasami słyszę, że nie ma pieniędzy, a przecież piłkarze „Orkana” grają naprawdę w niskich klasach, zaś trenerowi płaci się 6 tys. Moim zdaniem szkoda tych pieniędzy. Bo jeśli dorośli ludzie chcą bawić się w piłkę w A czy B klasie, to niech złożą się po 100 czy 200 zł i grają sobie rekreacyjnie. W ich miejsce trenujmy małe dzieci, wtedy będzie z tego jakiś pożytek. Pieniądze należałoby zaś przeznaczyć dla tych, którzy mają prawdziwe osiągnięcia, czyli profesjonalne rugby i może na przykład tenis stołowy. Te dyscypliny rozsławiają obecnie Sochaczew w Polsce i poza jej granicami. A wiadomo, że za wynikami idą pieniądze, bo jak są wyniki – to i sponsorzy się znajdą i kibice. I mechanizm się napędza. Sochaczew to małe miasto i wszyscy wokół zazdroszczą nam tej ekstraklasy. Przyjeżdżają do nas na mecze kibice z Łowicza. A kiedy na Mistrzostwach Polski Natalka zdobyła trzy medale, to wszyscy ciągle powtarzali nazwę Sochaczew i wtedy słyszałem takie głosy: „Bronek, jak ty to robisz? Co to jest? Co tam się dzieje w tym Sochaczewie? Dużą kasę tam pewnie dostajesz”. „Tak tak, dostaję” – mówiłem. - Wobec tego miejmy nadzieję, że spełnią się pana oczekiwania i zostaniecie wreszcie zauważeni i docenieni. - Na zakończenie chciałbym jeszcze dodać, że w „Głosie Wybrzeża” ukazał się artykuł, w którym zastanawiano się, dlaczego Natalia Partyka gra u nas, a nie w Gdańsku. Dlaczego musi stamtąd dojeżdżać aż do Sochaczewa. Było wielkie poruszenie. Także podczas odbywającego się u nas Dnia Olimpijczyka, uczestniczące w nim gwiazdy sportu pytały, co my robimy, że właśnie w Sochaczewie gra taka gwiazda jak Natalia Partyka. Czy ma tu może jakąś rodzinę? - Mimo że rodziny nie ma, odnalazła tę wspaniałą rodzinną atmosferę, o której pan wspominał, a to bardzo ważne. Dziękuję za rozmowę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze