Od dawna zastanawiam się nad fenomenem powiedzenia, że ciąża jest najpiękniejszym okresem w życiu każdej kobiety. Przeprowadziłam nawet na ten temat osobistą ankietę ze wszystkimi mi znanymi aktualnymi i starymi „ciężarówkami” i wszystkie zgodnie doszłyśmy do wniosku, że ten oklepany slogan jest co najmniej daleki od prawdy. Stwierdziłyśmy nawet, że musiał go chyba wymyślić jakiś facet, który wiedząc, że nigdy go to nie spotka, pokusił się o takie stwierdzenie. Pytanie tylko, po co wszędzie, wszem i wobec powiedzenie to jest tak szeroko rozpowszechniane? Moim zdaniem ciążę można raczej nazwać okresem ciekawym, niż pięknym. Piękne są na ogół tylko pierwsze dni i większość „po”, gdy kończy się szczęśliwym rozwiązaniem i radością z macierzyństwa. Wszystko zmienia się z dnia na dzień - ciało i stan umysłu, a zdolności adaptacyjne organizmu bywają niekiedy naprawdę niesamowite. Która jednak z „ciężarówek” nie miała nigdy mdłości, początkowej skrajnej senności przeradzającej się w późniejszą bezsenność, bóli przy rozciąganiu się wiązadeł, macicy i innych części ciała, uczucia duszności, ciężkości, ogólnej nieatrakcyjności i paru innych uroków ciążowych? Sądzę, że góra co dziesiąta z nas może powiedzieć, że było naprawdę pięknie przez całych dziewięć miesięcy. Szczęśliwe też te, których nie dopadały w międzyczasie różnego rodzaju wątpliwości i mniej lub bardziej uzasadniony strach o maleństwo. Do tego cała masa różnego rozmaitych wyrzeczeń, mądre rady babć, cioć i wujków, których wcale nie chce się słyszeć i obcy ludzie udający, że nie widzą brzucha, gdy stoimy w kolejce. I oby to było tylko tyle, bo jeśli ciąża przebiega bez żadnych poważniejszych komplikacji, to faktycznie z perspektywy czasu pewnie można by się cieszyć tymi czterdziestoma tygodniami…ehhh… Drogie Panie, nie piszę tego po to, żeby Was zniechęcić do posiadania gromadki dzieci. Wręcz przeciwnie, uważam, że każda kobieta powinna przez to przejść i sądzę wręcz, że prawie każda z nas, zdając sobie sprawę ze wszelakich ciążowych niedogodności godzi się na nie całkowicie świadomie, mając w perspektywie uśmiechniętą buzię ślicznego bobaska. Sama świadomość niejakiego poświęcenia, jakim jest oddanie swojego ciała na najdoskonalszy na świecie inkubator, potęguje w nas późniejsze uczucie radości! Piszę to po to, żeby uświadomić nieuświadomionym, że ciąża do pięknych okresów na ogół nie należy, ale jest za to koniecznym preludium do tego, co nim być powinno- do cudu macierzyństwa. Czyż nie tak?
Ciężarówka
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze