W poprzednim numerze „Ziemi Sochaczewskiej” informowaliśmy o tragicznym wypadku, do którego doszło w czwartek 29 lipca. W godzinach popołudniowych na skrzyżowaniu ulic Polnej i 600 – lecia jadący samochodem marki Opel nietrzeźwy 51 – latek potrącił kobietę. Mieszkanka Sochaczewa zginęła na miejscu. Zdarzenie to miało niestety bardzo nieprzyjemny ciąg dalszy. Jak poinformowali nas czytelnicy, na miejscu wypadku na ponad 24 godziny pozostały nieusunięta plama krwi oraz rurki, używane najprawdopodobniej przez pogotowie do intubacji. „Dopiero padający deszcz sprawił, że ślad po dużej kałuży krwi stał się mniej widoczny. Do tego momentu widok był makabryczny” – powiedział nam jeden z rozmówców. Skrzyżowanie, na którym doszło do potrącenia, należy do bardzo uczęszczanych. Jest to nie tylko droga na sochaczewskie targowisko, ale również trasa przemierzana przez wiele rodzin udających się do ogródka jordanowskiego oraz do znajdującego się nieopodal centrum zabaw. „Moim zdaniem na pewno nie wyolbrzymiamy sprawy. Wystarczy pomyśleć co stało by się gdyby któreś z dzieci przewróciło się na tę plamę i np. starło kolana. Ja na pewno udałabym się z moim do szpitala. Inni świadomi jej pochodzenia rodzice, zrobiliby to samo. Przecież to są odpady medyczne, których nie można pozostawiać samym sobie” – mówiła inna czytelniczka. Chcąc ustalić winnego zaistniałej sytuacji, w pierwszej kolejności postanowiliśmy zwrócić się do rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sochaczewie mł. bryg. Mirosława Gorzkiego. „Rzeczywiście Straż Pożarna często przyjeżdża na miejsce wypadków. Zasadniczo jesteśmy wzywani, jeżeli należy ewakuować poszkodowanych lub gdy, by uwolnić ofiarę, konieczne jest przecięcie karoserii pojazdu. W przypadkach potrąceń nasze wsparcie jest najczęściej zbędne. Co do pozostałości, o których poinformowali redakcję czytelnicy, to do ich usunięcia zobowiązany jest zarządca drogi” – powiedział nam. Ul. 600-lecia jest drogą wojewódzką, więc, zgodnie z wytycznymi przekazanymi nam przez Mirosława Gorzkiego, przedstawiliśmy sprawę pracownikom Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Warszawie. Ci z kolei skierowali nas do oddziału w Grodzisku Mazowieckim. Tam usłyszeliśmy, że żaden z Rejonów Drogowych MZDW nie ma w swoim statucie zapisanych uprawnień do usuwania pozostałości po wypadkach. „Musielibyśmy wtedy zatrudniać specjalnie wyszkolonych pracowników. Teraz nie możemy usuwać nawet zwierząt potrąconych przez samochody. Zdarza się, że, jeżeli na miejsce wypadku przybywa Straż Pożarna, otrzymujemy odpowiedni sygnał. Wtedy możemy taką plamę zasypać np. piaskiem. Zasadniczo nie ma żadnych konkretnych procedur” – usłyszeliśmy. Również rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie Agnieszka Skórzyńska nie potrafiła nam pomóc. Jak powiedziała, pomimo że kontaktowała się z szeregiem instytucji, żadna z nich nie czuła się zobowiązana do usunięcia pozostałości po wypadku. Zasugerowała natomiast, by sprawę tę przedstawić sanepidowi. Rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej Wiesław Rozbicki, wskazując na zarządcę drogi, potwierdził opinię strażaków. Jednocześnie skierował nas do Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Sochaczewie. „Nie ukrywamy, że jest to dla nas nowy temat. Nigdy nie mieliśmy takiego zgłoszenia. Sanepid jest instytucją, która może jedynie interweniować, dawać wytyczne. Nie zatrudniamy pracowników o tego typu uprawnieniach. Moim zdaniem uprzątnięciem miejsca powinny zająć się służby obecne przy wypadku – pogotowie czy straż pożarna. Pozostałości będące odpadami medycznymi powinny trafić zaś do specjalnej spalarni. Weźmiemy tę sprawę pod uwagę i uwzględnimy ją podczas przeprowadzanych przez nas szkoleń. Konieczne będzie z pewnością wypracowanie jednoznacznego schematu postępowania” – powiedziała nam Elżbieta Głowacka z PSSE w Sochaczewie. Pomimo, iż al. 600-lecia jest drogą wojewódzką a nie miejską, zdecydowaliśmy się również na telefon do rzecznika prasowego burmistrza Daniela Wachowskiego. „Służby miejskie zajmują się jedynie utrzymaniem porządku na należących do nas terenach. Nie ma wśród nich osób przeszkolonych do usuwania np. plam krwi. Jest to bardzo ciekawy wątek. Moim zdaniem o sprawie powinna zostać poinformowana straż pożarna – posiada ona zarówno kadrę, jak i sprzęt niezbędny w takich okolicznościach” – stwierdził. Opisany przez nas przypadek z pewnością nie jest ostatnim takim zdarzeniem na terenie Sochaczewa. Biorąc to pod uwagę, wypracowanie odpowiednich procedur, co zapowiedział sanepid, jest jak najbardziej wskazane. Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze