Reklama

Kto walczy o władzę w samorządzie, bezpardonowo depcząc i szkalując innych…

Urząd Miasta w Sochaczewie
09/08/2010 08:08
W poprzednim numerze „Expressu Sochaczewskiego”, z 27.07.2010 r., jego wydawca Janusz Szostak nie pozostawił cienia wątpliwości swoim przeciwnikom, jak nadal będą traktowani zwłaszcza, że zbliżają się wybory samorządowe. Zapewne dlatego zdecydował się na modny ostatnio lifting wizerunkowy swojego czasopisma.
Jednak wydawca zmieniając szatę gazety nie zmienił metod i nie mam wątpliwości, że tak jak dotychczas będzie używał swojego tygodnika jako przedwyborczej maczugi. Ubzdurał sobie bowiem, że samorządowa historia ma się toczyć według pisanego przez niego scenariusza. Wcześniej często „przypiekał” samorządowych adwersarzy umawiając się z nabrzmiałym od jadu, niejakim Leo. Teraz, kiedy blisko do wyborów, a sam ma niemałe związane z nimi aspiracje, zamieszcza swoją buźkę, imię i nazwisko i wybiórczo dokłada innym. Udaje przy tym „wrażliwego” krytyka zła oraz „złych” ludzi.
Czytelnikowi trudno dostrzec kłamstwa, od których roi się w tekstach poświęconych osobom zwalczanym przez „Express Sochaczewski”. Gazeta prześwietlając majątki samorządowców, manipuluje danymi, które przecież są jawne i powszechnie dostępne dla każdego w internetowym BIP (Biuletynie Informacji Publicznej) urzędów. Różnica jest taka, że w Internecie (do którego nie każdy ma dostęp) informacje są prawdziwe. Samorządowcy składają je pod odpowiedzialnością karną. Natomiast w Expressie w informacjach dotyczących np. mojej osoby, połowa danych to wyolbrzymione kłamstwa. Czy rzetelne pokazanie prawdy, zwłaszcza tak społecznie drażliwej, nie jest etycznym, dziennikarskim obowiązkiem? Jaki jest cel takiej czarnej propagandy? Refleksyjne pytania!
Pan Szostak (a jego środowisko powtarza to jak mantrę od dawna) bez żenady wypisuje w swojej gazecie wyssane z palca historyjki m.in. o niskim wykształceniu burmistrza Sochaczewa. Tego typu plotki sugerują, że ktoś kłamie i należy triumfalnie to demaskować. A przecież na stronie internetowej miasta jest informacja o wykształceniu burmistrza i jego zastępców.
Dalej znany z kreatywnej złośliwości pisarskiej Szostak wymyślił i opisał czytelnikom historię „Ich Troje”, będącą stekiem bzdur. Jest to równie absurdalna opowieść, jak bajka o expressowej chupacabrze. Żeby pisać i upubliczniać podobne konfabulacje, nie wystarczy słyszeć, że „gdzieś dzwonili”, a przemilczać prawdziwe fakty. Zapomniał się pan wydawca pochwalić, że pani Radzanowska najpierw zgłosiła jego osobę na stanowisko wicestarosty, ale radni AWS i UW stanowczo Janusza Szostaka odrzucili. Już wtedy środowisko samorządowe wiedziało z kim ma do czynienia. Mnie zaakceptowano, a ja daną mi szansę wykorzystuję do dziś, pracując z pasją i sukcesami, rzetelnie i uczciwie na rzecz samorządu lokalnego. I nie zraża mnie fakt, że niektórym spędza to sen z powiek.
Przykrą dla mnie bzdurą w artykule Szostaka jest przypisywanie mi działalności przeciwko ówczesnemu staroście. Czasami, jak w życiu mieliśmy różne zdania, ale pracowaliśmy zgodnie i lojalnie do końca kadencji. Co do pana Szostaka natomiast, nie mam wątpliwości, że jego ambicje nie ograniczają się do wydawania gazety, aby w ten sposób kontrolowała władzę, bo próbuje ją kontrolować wybiórczo, tendencyjnie i tylko w mieście. Wyzierające zza tego sloganu agresja i arsenał kłamstw, wytaczanych przeciwko samorządowym adwersarzom dowodzą prawdziwych intencji prowadzonej od dawna walki o władzę w mieście. I nie chodzi o jej czystość i zasady, bo te dzisiaj są normą w sochaczewskim samorządzie miejskim. Chodzi o synekury dla siebie i popleczników, nie bacząc na koszty, jakie poniesie samorząd.
Piękne słowa o wolności prasy i demokracji to puste pseudodziennikarskie frazesy z pewnej pseudogazety. Żeby innych pouczać i łajać, trzeba być samemu wzorem panie Szostak. A jak z Panem jest, to każdy w tym mieście wie i szkoda papieru na pisanie o tym.

Jerzy Żelichowski
Zastępca burmistrza
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2010-08-09 22:37:58

    Też się zdziwiłem, że mamy o niskim wykształceniu burmistrza Sochaczewa. Ale okazuje się, że nie jest to prawda, gdyż burmistrz ma wykształcenie średnie. Jak czytamy na sochaczew.pl Bogumił Czubacki urodzony 16.01.1948 r., żonaty, dwoje dzieci. Ukończył Technikum Fotograficzne. Pracę zawodową rozpoczął od prowadzenia własnej działalności gospodarczej - zakład fotograficzny. Tak, więc przyjąłem z niesmakiem informacje z Expressu, że nasz burmistrz ma tylko wykształcenie podstawowe. Jak pokazuje życie, do tego aby zostać burmistrzem nie jest potrzebna matura. Jak mówi stare przysłowie, nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera. Uszanujmy zatem dokonany wybór i poczekajmy do kolejnych wyborów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama