Reklama

I Międzymiastowy Turniej Poetycki - Kopanie słowa

Kulturka
15/12/2009 20:47
„Dobry wieczór państwu. Ze stadionu Kameralna przy Traugutta w Sochaczewie wita państwa Szpak Dariuszewski, przepraszam Dariusz Szpakows.., wita państwa Tadeusz Hutkowski.”

Takimi oto słowy 10 grudnia o godz. 19 w Restauracji Kameralna rozpoczął się I Międzymiastowy Turniej Poetycki, swoisty mecz, gdyż zmierzyły się ze sobą dwie drużyny wyjątkowych pogromców słowa. W ramach rozgrywek o Puchar Granatowego Trampka starły się Żyrardowskie Wieczory Literackie i Sochaczewskie Wieczory Literackie (ŻWL kontra SWL).

Sędzią głównym została dobrze przepłacona (SWL proponowały jej tłustego indyka!), tzn. dobrze przygotowana poetka z Grodziska Mazowieckiego Małgorzata Ciechomska, zaś sędzią liniowym poeta z tego samego miasta Jacek Suchowicz. Sędzia główny otrzymał gwizdek i koszulkę.

Także reprezentantów obu drużyn ubrano w odpowiednie kolory. W biało – zielonych strojach wystąpiła drużyna starych lisów z Żyrardowa – ŻWL, w strojach z czerwonymi cyframi Rycerstwo Bzury – SWL.

Obie drużyny przy zakładaniu koszulek trzeba było dyscyplinować, zwyczajnie zebrać do kupy (zwłaszcza, że pojawił się Yeti, poezja i natura mają ze sobą wiele wspólnego), gdyż wykupiony został czas antenowy, byli przecież dziennikarze.

Wpierw, jak nakazują zasady kulturalnego obycia, pozwolono przedstawić się gościom. Drużynę ŻWL przedstawił znany poeta żyrardowski, animator kultury – Jerzy Paruszewski. Jak powiedział kapitan drużyny, przywieźli ze sobą drużynę w składzie, i nie jest to bynajmniej skład makulatury: Ewa Kowalczyk (wielokrotna zwyciężczyni Warszawskiej Jesieni Poezji, autorka tomiku wierszy „Przepraszam chciałam przejść”); Jerzy Jankowski (autor co najmniej siedmiu książek, wszystkie poetyckie, niektóre pisane poetycką prozą, członek zarządu głównego Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich); Rafał Maciszewski (slamer roku 2008, zwycięzca największej liczby turniejów slam na zachodnim Mazowszu, jeszcze przed debiutem książkowym, ale drukowany już przez najpoważniejsze czasopisma literackie w Polsce). Sam kapitan jest autorem czterech książek i wiceprezesem Ogólnopolskiego Klubu Poetów.

Ekipę miejscowych Wierszokletów (SWL) reprezentowali: Na lewym skrzydle, z numerem 00, pozyskany za olbrzymie pieniądze z drużyny „Księgowi Chelsea”, bożyszcze doradców podatkowych z Sochaczewa, autor tomiku wierszy „Wierzę w przypadek”, skutecznie, a zarazem artystycznie kalkulujący słowa – Marek Boczek; Z nr 3 – atakujący obrońca, wirtuoz kontry akustycznej, potrafiący świetnie zagrać ręką i zawibrować krtanią, skarb drużyny, ewenement, sochaczewski Indianin z bladą twarzą, wśród wigwamów kameralnej zwany „Przebierający palcami” – Łukasz Walda; Z nr 5 – obdarzona niesamowitym dryblingiem, zawodniczka nowoczesna, zmieniająca pozycje Sochaczew/Warszawa, przez pół boiska potrafiąca żonglowac środkami artystycznego wyrazu i skutecznie zaatakować bez piłki, cudowne dziecko SWL – Joanna Krakowian oraz Tadeusz Hutkowski, autor tomiku poezji „W milczeniu zbóż” (Jak usłyszeliśmy, prawdą jest, że potrafi strzelić piękny wiersz, ale prawdą jest też, że to nieobliczalny i wyjątkowo chimeryczny zawodnik. Z powodu walki nad własnymi emocjami potrafi nie zauważyć przeciwnika lub wyjść z szatni na mecz bez spodenek).

Wyjaśniono zasady rywalizacji – zawodnicy, naprzemiennie raz z jednej, raz z drugiej drużyny, prezentują cztery wiersze. Sędzia odgwizdał start spotkania.

Do pierwszej połowy meczu pokazali się Jerzy Paruszewski, Rafał Maciszewski, Marek Boczek i Łukasz Walda. W drugiej połowie pograli Ewa Kowalczyk, Jerzy Jankowski, Joanna Krakowian, Tadeusz Hutkowski i jeszcze raz Rafał Maciszewski! (Tadeusz Hutkowski dopuścił się faulu, trzymał przeciwnika za koszulkę, dlatego Rafał wcześniej wykonał tylko dwa wiersze, musiał teraz dokończyć występ).

Zarówno przed meczem, jak i w trakcie przerwy nie mogło się obyć bez tworzenia nastroju. Miała miejsce krótka rozgrzewka: rozciąganie liter, przebieżka słowna, uderzenia głową w metafory, masaż dawno nieużywanych wersów, ćwiczenia logopedyczne, płukanie gardła.
Kibice mogli przejrzeć przyniesione przez poetów wydawnictwa literackie, a zakupiwszy je otrzymać autograf na miejscu.

Gdy doszło do rozstrzygnięcia sędzia kalosz nie policzył zebranych przez drużyny punktów. Publiczność musiała jeszcze raz oceniać. Nie było to jednak męczące zadanie, wręcz przeciwnie. Rzuty karne (czyli prezentacja jednego wiersza z każdej ze stron) wykonali Marek Boczek i Rafał Maciszewski. Międzyczasie zasądzono jeszcze 3 minuty przerwy na skorumpowanie sędziego, ale i tak publiczność decydowała. Puchar Granatowego Trampka otrzymała grupa z Żyrardowa.

Na meczu wieczór się nie zakończył. Drugą jego częścią był konkurs „www. bez małpy”, czyli wybieramy wiersz wieczoru. Konkurs miał charakter otwarty, z jednym wierszem zaprezentowało się aż jedenastu twórców: Paweł Garnecki, Jerzy Paruszewski, Joanna Krakowian, Hanna Domańska, Jacek Suchowicz, Małgorzata Ciechomska, Marek Boczek, Łukasz Walda, Rafał Maciszewski, Jerzy Jankowski, Ewa Kowalczyk. Konkurs „www. bez małp” wygrał Łukasz Walda. Na kolejnych miejscach uplasowali się Jerzy Paruszewski i Rafał Maciszewski. Zwycięzca otrzymał piłkę, na której zebrać mógł podpisy wszystkich uczestników obu bitw.

Dodać należy, że zarówno przed meczem, w jego trakcie, jak i po zakończeniu, wieczór zgromadzonym umilali, śpiewając i grając, Joanna Cieśniewska i Leszek Lewicki związani z Teresińskim Ośrodkiem Kultury.

Obserwowała: Justyna Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama