Wyobraź sobie kraj, w którym nie ma przestępstw, wypadków i chorób. Miasta są czyste, drogi niedziurawe. Masz dobrą pracę, ładne mieszkanie, piękny samochód. Wszystko przychodzi bez wysiłku, wokół panuje ład i spokój, a ludzie są dla siebie uprzejmi i życzliwi, zachowując zasady savoir-vivru. Świat jak z reklamy.
Czy mógłbyś żyć w takim środowisku? Czy chciałbyś z niego uciec?!?
Bohater norwesko-islandzkiej produkcji „Kłopotliwy człowiek” chce uciec. Dlaczego, skoro brakuje tylko naturalnych zapachów i dobrego alkoholu?, skoro wszyscy tak dbają o ogólną szczęśliwość?
Film przypomina futurystyczne utopie rodem z Orwella, ale jego akcja rozgrywa się współcześnie. Wizja w nim przedstawiona, pomijając parę szczegółów, bliska jest spełnienia się, reżyser bowiem rozprawia o społeczeństwie dobrobytu, do którego większość dąży.
Są miejsca na Ziemi (np. Skandynawia) , gdzie ten dobrobyt już gości. Oglądanie „Kłopotliwego człowieka” w Polsce ma jednak pewien posmak dekadencji. Oto widzimy bohatera, który ma znacznie więcej niż przeciętny obywatel byłych demoludów i jest z tego powodu nieszczęśliwy. Jego piekło wybrukowane jest dywanami z Ikei.
W obrazie połączono absurdalny humor z inteligentnymi diagnozami dnia codziennego, oddając całą prostotę, a jednocześnie wszystkie komplikacje ludzkiej egzystencji. Jest surrealistycznie, śmiesznie i miejscami makabrycznie. Mamy sfotografowane w metalicznej kolorystyce Oslo i islandzki pustynny krajobraz Sprengisandur. Plus kilka genialnych, wymownych scen (jak zapamiętale całująca się para na peronie metra).
Który świat wybierzesz widzu? Ten wybrukowany dywanami z Ikei, czy ten z goła odwrotny, nasz rodzimy, polski?
Zastanów się na filmie. Zapraszamy w sobotę, 17 października o godz. 17.00, do Ostoi św. Dominika. Wstęp wolny.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze