Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo jestem rad ,że mój kolega ze studiów na UMK w Toruniu Bogdan Hołownia - absolwent ekonomii w 1981 roku zrobił taką oszałamiającą karierę pianisty jazzowego. Był moim najlepszym kolegą z czasów studenckich. Do dzisiaj się znamy i kontaktujemy. Teraz tylko nie wiedziałem ,że będzie koncertował w Sochaczewie. Ostatni romantyk fortepianu - tak jest nazywany w świecie muzycznym.
Wspaniali muzycy i wspaniali ludzie, zagrali bardzo dobry koncert. W przerwie oraz po koncercie rozmawiałem z Piotrem Rodowiczem oraz Bronisławem Suchankiem. Okazali się oni bardzo miłymi bezpośrednimi ludźmi. Chętnie i obszernie odpowiadali na wszelkie pytania związane z techniką swojej gry i drogą na jakiej doszli do obecnego, moim zdanim mistrzowskiego, stanu swoich umiejętności.
Artyści dokonali przeglądu najpiękniejszych ever greenów polskich i amerykańskich w autorskich aranżacjach. Na uwagę zasługuje nietypowe zestawienie instrumentalne. Warto dodać, że muzycy w tym składzie grali ze sobą po raz drugi. Time oraz linię pierwszego basu perfekcyjnie realizował Piotrek Rodowicz grając pizzicato z należną elegancją i swobodą. Bronkowi Suchankowi przypadła rola „basowego vocalu”, ponieważ w utworach lirycznych smyczkiem wygrywał śpiewne kantyleny oraz wzbogacał aranżację uciekając się do różnego rodzaju artykulacyjnych patentów w postaci efektownych glissów, dynamicznych riffów granych najczęściej tremolo oraz iście perkusyjnych trików. W szybszych bluesach basiści znakomicie ze sobą „dialogowali” grając najczęściej w oktawie kontrapunktujący walking. Bogdan Hołownia absolutnie potwierdził swoją klasę. Grał – jak zwykle – bardzo oszczędnie, żeby nie powiedzieć minimalistycznie, jednak z powodzeniem wydobywał muzyczną esencję zarówno w aspekcie harmonicznym, jak i melodyczno-rytmicznym. To, co chyba najbardziej urzeka w jego pianistyce, to wyczucie harmoniczne oraz liryzm frazy. Jak mawiał śp. Stefan Kisielewski przeżywanie muzyki, to „obcowanie stanów duszy z jej arcydziełami”. Artyści czarowali dźwiękiem - nie tylko po polsku.
Świetny koncert, zwłaszcza dla zwolenników muzyki instrumentalnej- czyli takich jak ja. I chociaż główną rolę ma tu grać p. Hołownia, to takie trio, w których 2/3 to kontrabasy to prawdziwa gratka :-) 5+
Nie mogę się oprzeć pokusie wspomnienia ważnej informacji o Bronisławie Suchanku - występował on z Mieczysławem Koszem, niewidomym znakomitym polskim pianistą z pierwszej ligi jazzu światowego:
Mieczysław Kosz i Bronisław Suchanek
Dodam jeszcze, że za każdym razem 100 % wpływów z biletów idzie w poczet gaży dla artystów. Zapraszam na koncert!
Na koncerty w Pubie 77 współorganizowane przez Stowarzyszenie e-Sochaczew.pl nie ma - póki co - biletów. Istnieje tzw. formuła opłaty koncertowej, która pobierana od każdego w wysokości 15 zł. Pozdrawiam
Witam, a jak wygląda kwestia ilości dostępnych biletów? należy je wcześniej kupić czy też można przed samym występem?
Miło mi, że jest taki dobry rezonans już przed koncertem. Niemniej jednak rzeczywiście jest tak, że udaje się nam zaprosić topowych wykonawców. Dodam, że Piotrek Rodowicz gra u nas już po raz drugi. Latem występował m.in. z Autralijczykiem Noelem Couttem, który zaśpiewał niczym Joe Cocker. Kiedy zadzwonił do mnie i zaproponował mi recital intrumentalny wraz z B. Suchankiem i z Bogadanem Hołownią, to w pierwszej chwili myślałem, że to żart. Jak się okazało, że warunki dane przez artystów są przez nas do udźwignięcia, niezmiernie się ucieszyłem. Moja radość jest niejako podwójna, gdyż z pianistyką B. Hołowni zetknąłem się 10 lat temu. Jest to dla mnie bardzo dobry wzorzec. Osobiście cenię instrumentalistów, którzy potrafią grać minimalistycznie i są w stanie wydobyć z muzyki istotę rzeczy. Dzięki Zenowi i Fidze za miłe słowa! Na koniec dodatkowe podziękowania dla Zena za świteny link z Władkiem! Do zobaczenia.
No, no, Szymonie, ależ nam tu smakowity koncert szykujesz. Jak to mój mąż powiedział - pełna klasa. Będziemy na pewno.
Szymek – gratulacje za stałe utrzymywanie wysokiego poziomu zdarzeń kulturalnych, do których się przyczyniasz.
W uzupełnieniu informacji kilka linków do utworów ad klimatu wspomnianego artysty/ składu:
Polskie Drogi
Parostatek
Szeptem
Jak tak dalej pójdzie – to chyba przydałoby się żeby Zbyszek zabudował wiatkę z tyłu Klubu 77, żeby większa publika się zmieściła w czasie zimniejszego klimatu jaki nadchodzi.
Bardzo jestem rad ,że mój kolega ze studiów na UMK w Toruniu Bogdan Hołownia - absolwent ekonomii w 1981 roku zrobił taką oszałamiającą karierę pianisty jazzowego. Był moim najlepszym kolegą z czasów studenckich. Do dzisiaj się znamy i kontaktujemy. Teraz tylko nie wiedziałem ,że będzie koncertował w Sochaczewie. Ostatni romantyk fortepianu - tak jest nazywany w świecie muzycznym.
Wspaniali muzycy i wspaniali ludzie, zagrali bardzo dobry koncert. W przerwie oraz po koncercie rozmawiałem z Piotrem Rodowiczem oraz Bronisławem Suchankiem. Okazali się oni bardzo miłymi bezpośrednimi ludźmi. Chętnie i obszernie odpowiadali na wszelkie pytania związane z techniką swojej gry i drogą na jakiej doszli do obecnego, moim zdanim mistrzowskiego, stanu swoich umiejętności.
Artyści dokonali przeglądu najpiękniejszych ever greenów polskich i amerykańskich w autorskich aranżacjach. Na uwagę zasługuje nietypowe zestawienie instrumentalne. Warto dodać, że muzycy w tym składzie grali ze sobą po raz drugi. Time oraz linię pierwszego basu perfekcyjnie realizował Piotrek Rodowicz grając pizzicato z należną elegancją i swobodą. Bronkowi Suchankowi przypadła rola „basowego vocalu”, ponieważ w utworach lirycznych smyczkiem wygrywał śpiewne kantyleny oraz wzbogacał aranżację uciekając się do różnego rodzaju artykulacyjnych patentów w postaci efektownych glissów, dynamicznych riffów granych najczęściej tremolo oraz iście perkusyjnych trików. W szybszych bluesach basiści znakomicie ze sobą „dialogowali” grając najczęściej w oktawie kontrapunktujący walking. Bogdan Hołownia absolutnie potwierdził swoją klasę. Grał – jak zwykle – bardzo oszczędnie, żeby nie powiedzieć minimalistycznie, jednak z powodzeniem wydobywał muzyczną esencję zarówno w aspekcie harmonicznym, jak i melodyczno-rytmicznym. To, co chyba najbardziej urzeka w jego pianistyce, to wyczucie harmoniczne oraz liryzm frazy. Jak mawiał śp. Stefan Kisielewski przeżywanie muzyki, to „obcowanie stanów duszy z jej arcydziełami”. Artyści czarowali dźwiękiem - nie tylko po polsku.