» » » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

Dziesięciolecie Schroniska Azorek

Autor:
Gmina:
dodany: 2009-07-23



Historia

Już dziesięć lat minęło, od kiedy istnieje sochaczewskie Schronisko Dla Bezdomnych Zwierząt „Azorek”. Dziś jest to prężna, znana w kraju instytucja, powód do dumy zarówno dla prowadzącego ją Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej jak i pracowników oraz wolontariuszy, ale początki były nader skromne. Założone zostało w 1999 r. przez ówczesne władze miasta, przy współpracy i dużym zaangażowaniu Barbary Komorowskiej, na wydzierżawionej działce po byłej fermie lisów w Kożuszkach – Parcele 63. Miejsce być może z punktu widzenia mieszkańców miasta niezbyt fortunne, ponieważ znajdujące się poza jego granicami, a przez to siłą rzeczy słabiej sochaczewianom znane, z drugiej strony jednakże swą ustronnością i oddaleniem od siedzib ludzkich zapewniające możliwość w miarę spokojnego i niezakłóconego prowadzenia działalności. Zastana infrastruktura nie była niestety do końca adekwatna do projektowanego profilu działalności, ale wystarczająca powierzchnia działki (2584 m2) dawała nadzieję na ewentualny, przyszły rozwój we właściwym kierunku. Rozwój ten rozpoczęto od spraw zupełnie podstawowych jak porządkowanie terenu i przebudowanie istniejących boksów tak, aby mogły w nich zamieszkać psy. W działalności tej podstawową i niezmiernie ważną rolę odegrał pierwszy pracownik schroniska w postaci Krzysztofa Kurzeji. Niewielka, choć stale zwiększająca się liczba podopiecznych (w pierwszym roku przybyło 8 psów, w następnym już 18), umożliwiła w tym początkowym okresie w miarę harmonijny, choć oczywiście nie pozbawiony wielu trudnych i wręcz krytycznych momentów rozwój schroniska. Ważnym, przełomowym momentem w infrastrukturalnym rozwoju placówki było zastąpienie luźno poustawianych po całym terenie bud regularnymi boksami. Wydarzenie to znacznie ułatwiło pracownikom utrzymanie czystości i zapewniło większe bezpieczeństwo przebywającym tu zwierzętom.


Teraźniejszość


Tym sposobem schronisko osiągnęło dzisiejszą, ciągle jednak udoskonalaną postać. Od kilku lat liczba przebywających tu psów mieści się w przedziale (110-140); aktualnie wynosi 125. Codzienną opiekę nad zwierzętami pełni trzech pracowników: Zyta Rybowicz, Małgorzata Wasiak i Rafał Domański, korzystając niejednokrotnie z pomocy wolontariuszy: Karoliny Orlewskiej, Jagody Karolak, Marcina Urbańskiego, podopiecznych wicedyrektor Małgorzaty Adamczyk z Gimnazjum nr 1 w Sochaczewie oraz wielu innych osób. Zwierzęta przebywające w schronisku są odrobaczone, odpchlone, zaszczepione na podstawowe choroby. Dzięki zaangażowaniu pracowników i wolontariuszy w ubiegłym roku zanotowano aż 190 adopcji; w roku bieżącym jest ich 90. W okresie letnim-od 1 kwietnia do 30 września-schronisko czynne jest codziennie od 7.00 do 19-tej, natomiast w zimowym-czyli od 1 października do 31 marca-również codziennie, ale od 7.00 do godziny 17-ej. Dzięki sprawnemu zarządzaniu przez Zakład Gospodarki Mieszkaniowej oraz zaangażowaniu pracowników i środowiska Schronisko „Azorek” wyrobiło sobie już ogólne uznanie, a także markę krajową. Przejawia się ona między innymi w bardzo dużej ilości adopcji spoza terenu powiatu sochaczewskiego. Ludzie potencjalnie zainteresowani przygarnięciem psa mają świadomość, że przyjeżdżając do „Azorka”-inaczej niż często w innych tego typu placówkach-znajdą tu zwierzęta najedzone, zadbane i zdrowe.


Obchody dziesięciolecia


Z racji zbliżających się obchodów 10-lecia istnienia schroniska grupa wolontariuszy za aprobatą i przy pomocy pracowników placówki, postanowiła stworzyć nową stronę internetową. Jedną z głównych bolączek schroniska od zawsze była spowodowana prawdopodobnie ustronnym położeniem, a skutkująca niewielką ilością adopcji z terenu miasta, jego mała rozpoznawalność w sochaczewskim społeczeństwie. Dlatego też motywem przewodnim nowej strony była chęć szerszego zaistnienia placówki w świadomości lokalnej, co mogłoby w przyszłości skutkować zarówno szeregiem korzyści dla bezdomnych zwierząt, jak i budową oraz integracją sochaczewskiego środowiska miłośników czworonożnych pupili. Najwłaściwszym zaś miejscem gdzie można próbować zrealizować tak postawiony cel oraz zaprezentować się społeczeństwu lokalnemu jest oczywiście sochaczewski portal E-Sochaczew, gdzie nowa strona znalazła swą bezpieczną przystań.


Z tej również okazji 1 i 2 sierpnia w godzinach 11.00-19.00 odbędą się w schronisku Dni Otwarte, na które serdecznie zapraszamy wszystkich sochaczewian. Każdy z przybyłych będzie mógł zapoznać się z tym jak funkcjonuje jednostka, a być może nawet znaleźć i wybawić od schroniskowej samotności nowego przyjaciela. W ramach zachęty podczas Dni Otwartych opłaty jakie należy wnieść przy adopcji zostaną zmniejszone o połowę.


Podziękowania


Chcieliśmy podziękować w imieniu całego zespołu:

1) Barbarze Komorowskiej-za inicjatywę i ciągłe wsparcie, którego udzielała schronisku.

2) Bankowi Spółdzielczemu w Sochaczewie-za nieodpłatne prowadzenie konta bankowego schroniska od 2005 r.

3) Firmie „Mars”- zapewniającej naszym podopiecznym wyżywienie

4) Sieci Carrefour- zapewniającej naszym podopiecznym wyżywienie

5) Wszystkim innym firmom oraz indywidualnym darczyńcom, którzy przez te wszystkie lata nas wspierali.

6) Wszystkim byłym pracownikom oraz wolontariuszom „Azorka”-dzięki Waszej pracy i miłości wiele psów znalazło dom, a pozostałe jego schroniskową namiastkę!

Dzięki Waszej pomocy możemy lepiej funkcjonować i z nadzieją patrzeć w przyszłość!

Opracowanie tekstu:

Łukasz Popowski
Karolina Orlewska


P.S.

Dojazd:


1) z W-wy trasą poznańską, ok. 45 km, w miejscowości Kożuszki-Parcele należy pojechać prosto przez skrzyżowanie ze światłami i wypatrywać po prawej stronie stacji AUTO-GAZ, za nią zaraz jest AUTO-ZŁOM, za którym należy skręcić w prawo, za około 200 metrów, po czym pod samym lasem skręcić w lewo i wtedy już jest się na miejscu.

2) Jadąc od strony Sochaczewa po prawej stronie znajduje się stacja benzynowa BP, następnie należy wypatrywać za jakieś 200 metrów po lewej stronie AUTO- ZŁOMU przed którym należy skręcić w lewo, a następnie pod samym lasem również skręcić w lewo.



 

 

Zdjęcia do artykułu (4) - wyświetl wszystkie:

Reklama


Opinie i komentarze użytkowników (20):

 

cudownie, że "Azorek" jest dziś instytucją znaną i cenioną również poza Sochaczewem- proszę mi jednak wytłumaczyć czemu ta instytucja, która powinna dawać dom zwięrzakom, których nikt nie chce, bądź bezmyślność człowieka sprawiła, że straciły dom, nie jest zainteresowana by uratować życie bezdomnego psa. Sprawę tego psa zgłaszam wszystkim możliwym instytucjom i od 3 tygodni nic się nie zmienia - Instytucje to machiny a urzędnicy bezduszne istoty, tylko taki można wysnuć wniosek z tej sytuacji, a zwięrzę nadal potrzebuje pomocy. Radzę więcej pokory, również dla Azorka. [2009-07-23 16:45:]

 

czy to prawda ze jeśli znajdzie sie psa i chce go oddać pod opiekę -firma -Azorek pobiera opłatę i czy to jest ogólnopolskie zarządzenie?Pytam bowiem sam trzymam 2 suczki i psa a niedawno w Mistrzewicach przy stawie widziałem kilkukrotnie pięknego aczkolwiek wychudzonego psa ale po konsultacjach dowiedziałem się o takiej banialuce -czy to prawda czy złośliwa plotka? [2009-07-23 19:41:]

 

słyszałam o podobnym absurdzie, poza tym Azorek nie przyjedzie po bezdomnego psa, w przypadku kiedy bezdomny pies jest na terenie Gminy to Wójt powinien zorganizować transport dla zwierzęcia i jest nawet odpowiednia komórka stworzona w tym celu w Gminie, ale chyba funkcjonuje tylko na papierze, bo i tam nikt nie jest ani przejęty ani zainteresowany by bezdomnego psa odwieźć do Azorka. Dużo się mówi, mało się robi a urzędnicy patrzą tylko na zegarki byle do 15.00 i do domu. Kiedy wydarzy się tragedia i pies kogoś zaatakuje wtedy odpowienie Urzędy może zobaczą, ze nic nie robią i nie zapobiegają tragedii.
[2009-07-24 15:15:]

 

Ludzie słyszeliscie a nie wiecie napewno jak wyglada sytuacja oddania psa do schroniska zadzwoncie i sie dowiedzcie a dopiero piszcie bo to co piszecie to jest dopiero bzdurne [2009-07-24 17:40:]

 

według polecenia - sprawdzone zadzwoniono panie dragon36 -potwierdzone [2009-07-24 22:04:]

 

Zazdroszcze sochaczewianom że posiadają schronisko.W obecnych czasach jest to bardzo ważna sprawa mająca na uwadze naszych przyjaciół których to my ludzie wyrzucamy na ulicę i dalej śpimy spokojnie.Śmieszy mnie fakt o piesku biegającym i braku asertywności człowieka, który nie jest w stanie pomóc lub o kwocie 30zł za oddanie psa.Z tego co się orientuje każda placówka miejska i gminna posiada w swoim budżecie środki finansowe na te cele i jest zobowiązana zapewnić miejsce pobytu zwierzęcia w przytulisku.Tu nasuwa się pytanie czy gminy mają takie przytuliska.O ile wójt danej gminy ma takie miejsce możemy powiedzieć że jest godnym gospodarzem.Uczmy się kochać a będziemy kochani. [2009-07-25 15:48:]

 

Ładnie powiedziane, Panie Szpak. Prowadzenie Azorka i pomaganie w jego funkcjonowaniu to wielka praca i, jakże częsty, brak wdzięczności. Azorkowi i jego podopiecznym, życzę jak najlepiej. Wiele wytrwałości i dobrych ludzkich serc, które nie pozwolą aby Azorek miał zbyt wielu mieszkańców. [2009-07-25 18:22:]

 

po pierwsze-należałoby wprowadzić ZAKAZ trzymania zwierząt w domach wielorodzinnych (jak to jest w krajach Skandynawskich)powyżej 5 kg.,u nas kupują i trzymają na 40-50 m kw.rotweilery,wilczury,huski(to już bandytyzm psy zimowe i pociągowe)i przemiłe Goldeny,ale duże jest piękne do czasu aż urośnie,i dlatego "Azorek " ma tylu pensjonariuszy,a szczególnie kiedy wakacje sie rozpoczynają [2009-07-25 20:59:]

 

Witam
Postaram się w kilku zdaniach odpowiedzieć na Państwa wątpliwości. Do Kasi1234:
-jeżeli pies, o którym Pani pisze błąka się poza terenem MIASTA SOCHACZEW to niestety schronisko nie jest zobligowane do złapania i przyjęcia go, ponieważ jest to schronisko miejskie, finansowane z budżetu miejskiego, mające za zadanie łapać psy tylko i wyłacznie z terenu miasta Sochaczew. Proszę się dowiedzieć gdzie dana gmina odwozi bezpańskie psy z jej terenu (i czy w ogóle). Jeżeli pies błąka się po terenie Sochaczewa, to proszę w poniedziałek zadzwonić ponownie do schroniska i sprawa powinna być załatwiona. Ta sama kwestia tyczy się wypowiedzi santserwis1-pies z Mistrzewic znajduje się poza możliwościami schroniska "Azorek".
Do santserwis1:
W przypadku opisanej sytuacji opłaty nie pobiera się gdy telefonicznie bądź ustnie ktoś zgłasza obecność bezpańskiego psa na terenie Sochaczewa. Wtedy pracownicy jadą i łapią zwierzę. Opłatę (30 zł) pobiera się w sytuacji gdy ktoś samodzielnie przywozi psa do schroniska z terenu miasta. Mamy świadomość, że może być to aspekt odstraszający od ratowania bezpańskich psów samodzielnie,jednakże byliśmy zmuszeni wprowadzić to obostrzenie, ponieważ przyjeżdżało mnóstwo osób, które pozbywało się swoich własnych psów oszukując, że to bezpańskie; podobnie oszukiwano w kwestii miejsca gdzie przebywał pies. Niestety musimy pilnować liczebności zwierząt w "Azorku", ponieważ ilość miejsc jak i funduszy jest ograniczona-dlatego też konieczne jest narzucanie pewnych ograniczeń, aby jakiekolwiek sensowne (mieszczące się w szczupłych finasowych ramach) funkcjonowanie było możliwe. Jednym z przykładowych ograniczeń są okresy kiedy schronisko osiąga stan przepełnienia i wtedy otrzymuje zakaz przyjmowania jakichkolwiek zwierząt od ludzi prywatnych. Nie wiem poza tym jak mamy traktować użycie słowa "firma Azorek"-pod pojęciem tym rozumiem podmiot, który został założony do generowania zysku-jeżeli o to Panu chodziło, aby zilustrować przyczynę pewnych opłat jakie są wymagane, to mogę zapewnić, że nawet do wyjścia schroniska na tzw. zero (już nie mówiąc o zysku) jest bardzo, bardzo daleko. Niech zwróci Pan uwagę ile w tekście jest podziękowań-bez tej pomocy nie dalibyśmy sobie rady. Pamietać należy przecież, że schronisko jest jednostką budżetową, więc nie może sobie pozwolić na wydawanie niebotycznych kwot z publicznej kasy, z oczywistych względów. Pobierane symboliczne kwoty stanowią niewielką rekompensatę kosztów, związanych z tym co każdy pies w "Azorku" ma w standardzie (a jest to razej wyjatek wśród schronisk): sterylizacja suk, podstawowe szczepienia, odrobaczania, odpchlania, opieka weterynaryjna w nagłych wypadkach (a takich nie brakuje), codzienne wyżywienie, woda na mycie boksów itd.
Pozdrawiam
Zrzeszona wolontariuszka
Karolina Orlewska

[2009-07-25 21:47:]

 

Państwo wiecie na jakim terenie jest pies, on się nie błąka on jest w jednym miejscu i wiecie doskonale, że jest to teren gminy a ta nie czuje się zainteresowana załatwieniem sprawy i koło się zamyka. Państwo czekacie aż Wójt Gminy przywiezie zwierzę, Gmina nie reaguje na moje prośby załatwienia sprawy a pies nadal jest pod bramą, pytanie powstaje takie: kto będzie odpowiadał jeśli pies zaatakuje i pogryzie kogoś? Ja chciałabym uniknąć takiej sytuacji i od 3 tygodni proszę wszystkie możliwe Instytucje o pomoc, pytam po raz kolejny: czy ktoś mi pomoże? [2009-07-25 22:45:]

 

Same dobre myśli i słowa mi przychodzą do głowy jeśli pomyślę o schronisku o którym tu mowa. Jestem pełen uznania dla tego ile serca, dobrej, choć trudnej pracy wkładają ludzie zaangażowani w to przedsięwzięcie.

Odwiedziłem z rodziną schronisko, co było dla nas niesamowitym doświadczeniem. Nie było miło oglądać dużo zwierząt, których ich poprzedni właściciele skazali na bezdomność. Jednocześnie jednak było wyraźnie widać zaangażowanie osób z obsługi oraz ich więź emocjonalną z podopiecznymi. Tego się nie da wytworzyć na pokaz dla gości. Tak naprawdę jest.

Schronisku pewnie przydają się równe formy pomocy, którą świadczą wymienione w artykule instytucje i osoby. Wizyta schronisku nasuwa mi jeszcze jedną możliwość pomocy czy wsparcia. Ostatni odcinek drogi do schroniska, prowadzący pod lasem jest w dosyć tragicznym stanie. Po deszczu zamienia się on w dość głębokie bajorko błota, które ciężko przejść lub przejechać. Może znalazłaby się jakaś firma lub osoba, która pomogłaby ofiarowując kilka przyczep żwiru, lub jakiegoś materiału na naprawę tego błotnego odcinka.

Nawet gdyby nie było robotników, to na pewno znaleźliby by się wolontariusze do naprawienia drogi w czynu społecznym za pomocą łopat. Ja chętnie bym którąś sobotę na to poświęcił. Może jeszcze przybyliby inni ludzie dobrej woli, np.: Gąsior, Robroy, szpak, karol997, Szymon, ostryGLINA, Jazgor, Jazlowiak, szymcio38, Jarek …… i wielu, wielu innych znanych mi z tego portalu….

A może również Pani Barbara mająca wielki biznes, ale i wielkie serce poczęstowałaby nas przy tej robocie posiłkiem regeneracyjnym w postaci jogurtów… [2009-07-25 23:43:]

 

Nie wiem, czy łopaty by wystarczyły, ale w razie czego jestem gotów, choć problem leży gdzie indziej. W Polsce państwo na poziomie centralnym i lokalnym całkowicie wycofało się z szeroko rozumianej polityki związanej ze sprawami zwierząt. O ludzkiej bezmyślności i bezduszności nie chce się nawet gadać. [2009-07-26 00:30:]

 

"Wycofanie" to złe słowo. Nigdy się tym nie interesowało. [2009-07-26 00:44:]

 

wreszcie fachowe wyjaśnienia i sprostowania -serdeczne podziękowania- Fiba .Teraz wiem że najlepiej psy ratować poprzez dowiezienie lub doprowadzenie do granic miasta .można by było się pokusić o osobiste doprowadzenie psa ale w przypadku naprawdę częstych reakcji to można wydać niezłą sumkę.Wiadomo że reagować należy w przypadkach ewidentnych a niektórzy trochę przesadzają i zgłaszają psy które poprzez nieodpowiedzialne zachowanie właścicieli sprawiają wrażenie bezdomnych.w każdym razie fachowa odpowiedz i rzetelna informacja Fiba dała o wiele więcej światła niż lakoniczny reportaż za co jeszcze raz dziękuje. [2009-07-26 12:35:]

 

Zostałem wywołany do odpowiedzi, więc postaram się odpowiednio ustosunkować do tematu.
Bardzo się cieszę, że w mieście jest schronisko dla bezdomnych zwierząt i funkcjonuje na jakimś poziomie.
Jednak jestem zwolennikiem zgoła innej, własnej zasady, która może spotkać się z nieprzychylną reakcją miłośników zwierząt. Ponad wszelką wątpliwość na pierwszym miejscu w moim życiu jest człowiek, i jeśli już to wolę pomagać ludziom a przede wszyskim dzieciom. Słyszałem, że w niektórych miastach organizowane są bezpłatne sterylizacje i czipowanie zwierząt. Może od tego trzeba zacząć. Przepraszam za taką kolejność ale jestem posiadaczem kundelka waga 7,5 kg i jestem za nią odpowiedzialny.
Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt a schronisku Azorek życzę dalszych sukcesów.
Karol [2009-07-26 14:44:]

 

Powiem tak.Długo nam tu pisać i poruszać tematy o których tak mało wiemy. Byłem i sprawdziłem jak to wszystko wygląda. Schronisko jest bardzo ładnie połozone pod samym lasem . Co do dojazdu to fakt, trochę żwiru i po sprawie.Natomiast z najważniejszych spraw to duże boksy, wszystkie suki mają wysterylizowane, psy bardzo dobrze utrzymane i zadbane . MImo ze trafiłem na złą pogodę z przyjemnością spędziłem trochę czas.I tak sobie myślę o obowiązku przymusowej kastracji i sterylizacji zwierząt, czy to dobry pomysł?Tak ,tak uważam,połowa zwierzą by znikła a co do czipowania również się podpisuje.Proponuje jechać i sprawdzić na własne oczy [2009-07-26 20:00:]

 

świetnie, że wywiązała się dyskusja na ten temat niestety w mojej sprawie nie widzę nadal światełka w tunelu i nikt z Państwa nie zaproponował mi żadnego rozwiązania problemu, który dla Państwa jest tylko teoretyczny dla mnie jest rzeczywistością koczującą pod bramą. [2009-07-26 21:03:]

 

Droga Pani Kasiu z postów tu pisanych mozna sie wiele dowiedziec na temat oddania psa do schroniska i teraz jest pytanie czy pies o którym Pani pisze jest na terenie miasta czy gminy bo jak miasta to telefon do schroniska jutro Pani wykona i powinni sie tym zając a jak temat dotyczy gminnego terenu to juz musi Pani szukac ratunku u wójta taka moja rada ,życze pomylsnego załatwienia sprawy [2009-07-26 21:26:]

 

Drogi Dragonie 36, pies na moje nieszczęscie jest na terenie gminy i jak napisałam wyżej w Gminie Wojt ani jego pracownicy nie są zainteresowani rozwiązaniem mojego problemu, mimo, że stworzyli jednostkę, która takie problemy powinna rozwiązywać. Zadzwonił nawet do mnie Pan, który zajmuje się wyłapywaniem psów na terenie gminy, obiecał, że przyjedzie i do dziś go nie ma - zapewne awaria samochodu, trwająca już 3 tydzień unimozliwia mu wykonywanie pracy, za którą dostaje wynagrodzenie. Czuję, że jestem sama z problemem bezdomnego psa.... [2009-07-26 22:35:]

 

W latach 2007 i 2008 byłam czestym "gosciem" Azorka. Znam ludzi tam pracujšcych, znam psy, które jeszcze nie znalazły domów, wiem jakie panujš tam warunki. Ale znam tez inne schroniska i wierzcie mi wolontariusze schonisk w innych miastach zazdroszczš nam.
Psy œwietnie utrzymane, duże czyste boksy, ludzie, którym na prawde los zwierzšt nie jest obojetny - to Azorek.
Wiele razy sama zgłaszałam bezpańskiego psa - nigdy nie odesłšno mnie z kwitkiem.
Drugš sprawš sš psy z terenu powiatu. Czy ktos pokusił się dowiedzieć jak problem bezdomnoœci rowiazujš gminy? Co dzieje się z odłowionymi psami? gdzie sie podziewajš? Czy gminy maja podpisane umowy ze schroniskami?
To temat - rzeka i na pewno nie można winić za to miejskiego schroniska. Oni robiš swoje i to robiš dobrze. [2009-07-30 22:33:]

skomentuj ten artykuł

Zobacz podobne wpisy z działu: Spotkania, jubileusze

POIK na konferencji

Uroczystość przekazania samochodów

Ćwiczenia manewrowe Janaszówek 2014


 

80-lecie Społem - to nie jest relikt socjalizmu

Tydzień Pomocy Ofiarom Przestępstw

Podziel się procentem


Zobacz więcej wiadomości z działu: Spotkania, jubileusze

Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie

Powiązane tagi