Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W latach 2007 i 2008 byłam czestym "gosciem" Azorka. Znam ludzi tam pracujšcych, znam psy, które jeszcze nie znalazły domów, wiem jakie panujš tam warunki. Ale znam tez inne schroniska i wierzcie mi wolontariusze schonisk w innych miastach zazdroszczš nam.
Psy wietnie utrzymane, duże czyste boksy, ludzie, którym na prawde los zwierzšt nie jest obojetny - to Azorek.
Wiele razy sama zgłaszałam bezpańskiego psa - nigdy nie odesłšno mnie z kwitkiem.
Drugš sprawš sš psy z terenu powiatu. Czy ktos pokusił się dowiedzieć jak problem bezdomnoci rowiazujš gminy? Co dzieje się z odłowionymi psami? gdzie sie podziewajš? Czy gminy maja podpisane umowy ze schroniskami?
To temat - rzeka i na pewno nie można winić za to miejskiego schroniska. Oni robiš swoje i to robiš dobrze.
Drogi Dragonie 36, pies na moje nieszczęscie jest na terenie gminy i jak napisałam wyżej w Gminie Wojt ani jego pracownicy nie są zainteresowani rozwiązaniem mojego problemu, mimo, że stworzyli jednostkę, która takie problemy powinna rozwiązywać. Zadzwonił nawet do mnie Pan, który zajmuje się wyłapywaniem psów na terenie gminy, obiecał, że przyjedzie i do dziś go nie ma - zapewne awaria samochodu, trwająca już 3 tydzień unimozliwia mu wykonywanie pracy, za którą dostaje wynagrodzenie. Czuję, że jestem sama z problemem bezdomnego psa....
Droga Pani Kasiu z postów tu pisanych mozna sie wiele dowiedziec na temat oddania psa do schroniska i teraz jest pytanie czy pies o którym Pani pisze jest na terenie miasta czy gminy bo jak miasta to telefon do schroniska jutro Pani wykona i powinni sie tym zając a jak temat dotyczy gminnego terenu to juz musi Pani szukac ratunku u wójta taka moja rada ,życze pomylsnego załatwienia sprawy
świetnie, że wywiązała się dyskusja na ten temat niestety w mojej sprawie nie widzę nadal światełka w tunelu i nikt z Państwa nie zaproponował mi żadnego rozwiązania problemu, który dla Państwa jest tylko teoretyczny dla mnie jest rzeczywistością koczującą pod bramą.
Powiem tak.Długo nam tu pisać i poruszać tematy o których tak mało wiemy. Byłem i sprawdziłem jak to wszystko wygląda. Schronisko jest bardzo ładnie połozone pod samym lasem . Co do dojazdu to fakt, trochę żwiru i po sprawie.Natomiast z najważniejszych spraw to duże boksy, wszystkie suki mają wysterylizowane, psy bardzo dobrze utrzymane i zadbane . MImo ze trafiłem na złą pogodę z przyjemnością spędziłem trochę czas.I tak sobie myślę o obowiązku przymusowej kastracji i sterylizacji zwierząt, czy to dobry pomysł?Tak ,tak uważam,połowa zwierzą by znikła a co do czipowania również się podpisuje.Proponuje jechać i sprawdzić na własne oczy
Zostałem wywołany do odpowiedzi, więc postaram się odpowiednio ustosunkować do tematu.
Bardzo się cieszę, że w mieście jest schronisko dla bezdomnych zwierząt i funkcjonuje na jakimś poziomie.
Jednak jestem zwolennikiem zgoła innej, własnej zasady, która może spotkać się z nieprzychylną reakcją miłośników zwierząt. Ponad wszelką wątpliwość na pierwszym miejscu w moim życiu jest człowiek, i jeśli już to wolę pomagać ludziom a przede wszyskim dzieciom. Słyszałem, że w niektórych miastach organizowane są bezpłatne sterylizacje i czipowanie zwierząt. Może od tego trzeba zacząć. Przepraszam za taką kolejność ale jestem posiadaczem kundelka waga 7,5 kg i jestem za nią odpowiedzialny.
Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt a schronisku Azorek życzę dalszych sukcesów.
Karol
wreszcie fachowe wyjaśnienia i sprostowania -serdeczne podziękowania- Fiba .Teraz wiem że najlepiej psy ratować poprzez dowiezienie lub doprowadzenie do granic miasta .można by było się pokusić o osobiste doprowadzenie psa ale w przypadku naprawdę częstych reakcji to można wydać niezłą sumkę.Wiadomo że reagować należy w przypadkach ewidentnych a niektórzy trochę przesadzają i zgłaszają psy które poprzez nieodpowiedzialne zachowanie właścicieli sprawiają wrażenie bezdomnych.w każdym razie fachowa odpowiedz i rzetelna informacja Fiba dała o wiele więcej światła niż lakoniczny reportaż za co jeszcze raz dziękuje.
"Wycofanie" to złe słowo. Nigdy się tym nie interesowało.
Nie wiem, czy łopaty by wystarczyły, ale w razie czego jestem gotów, choć problem leży gdzie indziej. W Polsce państwo na poziomie centralnym i lokalnym całkowicie wycofało się z szeroko rozumianej polityki związanej ze sprawami zwierząt. O ludzkiej bezmyślności i bezduszności nie chce się nawet gadać.
Same dobre myśli i słowa mi przychodzą do głowy jeśli pomyślę o schronisku o którym tu mowa. Jestem pełen uznania dla tego ile serca, dobrej, choć trudnej pracy wkładają ludzie zaangażowani w to przedsięwzięcie.
Odwiedziłem z rodziną schronisko, co było dla nas niesamowitym doświadczeniem. Nie było miło oglądać dużo zwierząt, których ich poprzedni właściciele skazali na bezdomność. Jednocześnie jednak było wyraźnie widać zaangażowanie osób z obsługi oraz ich więź emocjonalną z podopiecznymi. Tego się nie da wytworzyć na pokaz dla gości. Tak naprawdę jest.
Schronisku pewnie przydają się równe formy pomocy, którą świadczą wymienione w artykule instytucje i osoby. Wizyta schronisku nasuwa mi jeszcze jedną możliwość pomocy czy wsparcia. Ostatni odcinek drogi do schroniska, prowadzący pod lasem jest w dosyć tragicznym stanie. Po deszczu zamienia się on w dość głębokie bajorko błota, które ciężko przejść lub przejechać. Może znalazłaby się jakaś firma lub osoba, która pomogłaby ofiarowując kilka przyczep żwiru, lub jakiegoś materiału na naprawę tego błotnego odcinka.
Nawet gdyby nie było robotników, to na pewno znaleźliby by się wolontariusze do naprawienia drogi w czynu społecznym za pomocą łopat. Ja chętnie bym którąś sobotę na to poświęcił. Może jeszcze przybyliby inni ludzie dobrej woli, np.: Gąsior, Robroy, szpak, karol997, Szymon, ostryGLINA, Jazgor, Jazlowiak, szymcio38, Jarek …… i wielu, wielu innych znanych mi z tego portalu….
A może również Pani Barbara mająca wielki biznes, ale i wielkie serce poczęstowałaby nas przy tej robocie posiłkiem regeneracyjnym w postaci jogurtów…
Państwo wiecie na jakim terenie jest pies, on się nie błąka on jest w jednym miejscu i wiecie doskonale, że jest to teren gminy a ta nie czuje się zainteresowana załatwieniem sprawy i koło się zamyka. Państwo czekacie aż Wójt Gminy przywiezie zwierzę, Gmina nie reaguje na moje prośby załatwienia sprawy a pies nadal jest pod bramą, pytanie powstaje takie: kto będzie odpowiadał jeśli pies zaatakuje i pogryzie kogoś? Ja chciałabym uniknąć takiej sytuacji i od 3 tygodni proszę wszystkie możliwe Instytucje o pomoc, pytam po raz kolejny: czy ktoś mi pomoże?
Witam
Postaram się w kilku zdaniach odpowiedzieć na Państwa wątpliwości. Do Kasi1234:
-jeżeli pies, o którym Pani pisze błąka się poza terenem MIASTA SOCHACZEW to niestety schronisko nie jest zobligowane do złapania i przyjęcia go, ponieważ jest to schronisko miejskie, finansowane z budżetu miejskiego, mające za zadanie łapać psy tylko i wyłacznie z terenu miasta Sochaczew. Proszę się dowiedzieć gdzie dana gmina odwozi bezpańskie psy z jej terenu (i czy w ogóle). Jeżeli pies błąka się po terenie Sochaczewa, to proszę w poniedziałek zadzwonić ponownie do schroniska i sprawa powinna być załatwiona. Ta sama kwestia tyczy się wypowiedzi santserwis1-pies z Mistrzewic znajduje się poza możliwościami schroniska "Azorek".
Do santserwis1:
W przypadku opisanej sytuacji opłaty nie pobiera się gdy telefonicznie bądź ustnie ktoś zgłasza obecność bezpańskiego psa na terenie Sochaczewa. Wtedy pracownicy jadą i łapią zwierzę. Opłatę (30 zł) pobiera się w sytuacji gdy ktoś samodzielnie przywozi psa do schroniska z terenu miasta. Mamy świadomość, że może być to aspekt odstraszający od ratowania bezpańskich psów samodzielnie,jednakże byliśmy zmuszeni wprowadzić to obostrzenie, ponieważ przyjeżdżało mnóstwo osób, które pozbywało się swoich własnych psów oszukując, że to bezpańskie; podobnie oszukiwano w kwestii miejsca gdzie przebywał pies. Niestety musimy pilnować liczebności zwierząt w "Azorku", ponieważ ilość miejsc jak i funduszy jest ograniczona-dlatego też konieczne jest narzucanie pewnych ograniczeń, aby jakiekolwiek sensowne (mieszczące się w szczupłych finasowych ramach) funkcjonowanie było możliwe. Jednym z przykładowych ograniczeń są okresy kiedy schronisko osiąga stan przepełnienia i wtedy otrzymuje zakaz przyjmowania jakichkolwiek zwierząt od ludzi prywatnych. Nie wiem poza tym jak mamy traktować użycie słowa "firma Azorek"-pod pojęciem tym rozumiem podmiot, który został założony do generowania zysku-jeżeli o to Panu chodziło, aby zilustrować przyczynę pewnych opłat jakie są wymagane, to mogę zapewnić, że nawet do wyjścia schroniska na tzw. zero (już nie mówiąc o zysku) jest bardzo, bardzo daleko. Niech zwróci Pan uwagę ile w tekście jest podziękowań-bez tej pomocy nie dalibyśmy sobie rady. Pamietać należy przecież, że schronisko jest jednostką budżetową, więc nie może sobie pozwolić na wydawanie niebotycznych kwot z publicznej kasy, z oczywistych względów. Pobierane symboliczne kwoty stanowią niewielką rekompensatę kosztów, związanych z tym co każdy pies w "Azorku" ma w standardzie (a jest to razej wyjatek wśród schronisk): sterylizacja suk, podstawowe szczepienia, odrobaczania, odpchlania, opieka weterynaryjna w nagłych wypadkach (a takich nie brakuje), codzienne wyżywienie, woda na mycie boksów itd.
Pozdrawiam
Zrzeszona wolontariuszka
Karolina Orlewska
po pierwsze-należałoby wprowadzić ZAKAZ trzymania zwierząt w domach wielorodzinnych (jak to jest w krajach Skandynawskich)powyżej 5 kg.,u nas kupują i trzymają na 40-50 m kw.rotweilery,wilczury,huski(to już bandytyzm psy zimowe i pociągowe)i przemiłe Goldeny,ale duże jest piękne do czasu aż urośnie,i dlatego "Azorek " ma tylu pensjonariuszy,a szczególnie kiedy wakacje sie rozpoczynają
Ładnie powiedziane, Panie Szpak. Prowadzenie Azorka i pomaganie w jego funkcjonowaniu to wielka praca i, jakże częsty, brak wdzięczności. Azorkowi i jego podopiecznym, życzę jak najlepiej. Wiele wytrwałości i dobrych ludzkich serc, które nie pozwolą aby Azorek miał zbyt wielu mieszkańców.
Zazdroszcze sochaczewianom że posiadają schronisko.W obecnych czasach jest to bardzo ważna sprawa mająca na uwadze naszych przyjaciół których to my ludzie wyrzucamy na ulicę i dalej śpimy spokojnie.Śmieszy mnie fakt o piesku biegającym i braku asertywności człowieka, który nie jest w stanie pomóc lub o kwocie 30zł za oddanie psa.Z tego co się orientuje każda placówka miejska i gminna posiada w swoim budżecie środki finansowe na te cele i jest zobowiązana zapewnić miejsce pobytu zwierzęcia w przytulisku.Tu nasuwa się pytanie czy gminy mają takie przytuliska.O ile wójt danej gminy ma takie miejsce możemy powiedzieć że jest godnym gospodarzem.Uczmy się kochać a będziemy kochani.
według polecenia - sprawdzone zadzwoniono panie dragon36 -potwierdzone
Ludzie słyszeliscie a nie wiecie napewno jak wyglada sytuacja oddania psa do schroniska zadzwoncie i sie dowiedzcie a dopiero piszcie bo to co piszecie to jest dopiero bzdurne
słyszałam o podobnym absurdzie, poza tym Azorek nie przyjedzie po bezdomnego psa, w przypadku kiedy bezdomny pies jest na terenie Gminy to Wójt powinien zorganizować transport dla zwierzęcia i jest nawet odpowiednia komórka stworzona w tym celu w Gminie, ale chyba funkcjonuje tylko na papierze, bo i tam nikt nie jest ani przejęty ani zainteresowany by bezdomnego psa odwieźć do Azorka. Dużo się mówi, mało się robi a urzędnicy patrzą tylko na zegarki byle do 15.00 i do domu. Kiedy wydarzy się tragedia i pies kogoś zaatakuje wtedy odpowienie Urzędy może zobaczą, ze nic nie robią i nie zapobiegają tragedii.
czy to prawda ze jeśli znajdzie sie psa i chce go oddać pod opiekę -firma -Azorek pobiera opłatę i czy to jest ogólnopolskie zarządzenie?Pytam bowiem sam trzymam 2 suczki i psa a niedawno w Mistrzewicach przy stawie widziałem kilkukrotnie pięknego aczkolwiek wychudzonego psa ale po konsultacjach dowiedziałem się o takiej banialuce -czy to prawda czy złośliwa plotka?
cudownie, że "Azorek" jest dziś instytucją znaną i cenioną również poza Sochaczewem- proszę mi jednak wytłumaczyć czemu ta instytucja, która powinna dawać dom zwięrzakom, których nikt nie chce, bądź bezmyślność człowieka sprawiła, że straciły dom, nie jest zainteresowana by uratować życie bezdomnego psa. Sprawę tego psa zgłaszam wszystkim możliwym instytucjom i od 3 tygodni nic się nie zmienia - Instytucje to machiny a urzędnicy bezduszne istoty, tylko taki można wysnuć wniosek z tej sytuacji, a zwięrzę nadal potrzebuje pomocy. Radzę więcej pokory, również dla Azorka.
W latach 2007 i 2008 byłam czestym "gosciem" Azorka. Znam ludzi tam pracujšcych, znam psy, które jeszcze nie znalazły domów, wiem jakie panujš tam warunki. Ale znam tez inne schroniska i wierzcie mi wolontariusze schonisk w innych miastach zazdroszczš nam.
Psy wietnie utrzymane, duże czyste boksy, ludzie, którym na prawde los zwierzšt nie jest obojetny - to Azorek.
Wiele razy sama zgłaszałam bezpańskiego psa - nigdy nie odesłšno mnie z kwitkiem.
Drugš sprawš sš psy z terenu powiatu. Czy ktos pokusił się dowiedzieć jak problem bezdomnoci rowiazujš gminy? Co dzieje się z odłowionymi psami? gdzie sie podziewajš? Czy gminy maja podpisane umowy ze schroniskami?
To temat - rzeka i na pewno nie można winić za to miejskiego schroniska. Oni robiš swoje i to robiš dobrze.
Drogi Dragonie 36, pies na moje nieszczęscie jest na terenie gminy i jak napisałam wyżej w Gminie Wojt ani jego pracownicy nie są zainteresowani rozwiązaniem mojego problemu, mimo, że stworzyli jednostkę, która takie problemy powinna rozwiązywać. Zadzwonił nawet do mnie Pan, który zajmuje się wyłapywaniem psów na terenie gminy, obiecał, że przyjedzie i do dziś go nie ma - zapewne awaria samochodu, trwająca już 3 tydzień unimozliwia mu wykonywanie pracy, za którą dostaje wynagrodzenie. Czuję, że jestem sama z problemem bezdomnego psa....
Droga Pani Kasiu z postów tu pisanych mozna sie wiele dowiedziec na temat oddania psa do schroniska i teraz jest pytanie czy pies o którym Pani pisze jest na terenie miasta czy gminy bo jak miasta to telefon do schroniska jutro Pani wykona i powinni sie tym zając a jak temat dotyczy gminnego terenu to juz musi Pani szukac ratunku u wójta taka moja rada ,życze pomylsnego załatwienia sprawy