W okolicach Warszawy powstanie lotnisko mające obsługiwać tanie linie. Największe szanse mają Modlin i Sochaczew. Stawką są setki miejsc pracy - pisze Życie Warszawy Nad lokalizacją zastanawiają się urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury. Specjaliści oceniają, że na dostosowanie do potrzeb tanich przewoźników powojskowych lotnisk w Modlinie i Sochaczewie potrzeba 40-50 milionów zł. - Budżet państwa powinien udźwignąć taki ciężar - mówi Janusz Piechociński (PSL), szef sejmowej komisji infrastruktury. Modlin i Sochaczew mają o co walczyć. - Obsługiwanie miliona pasażerów rocznie oznacza, że w regionie powstanie około 700 miejsc pracy - ocenia Piechociński. Doskonale rozumieją to władze samorządowe. Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu, liczy, że wygra Modlin, bo jak zapewnia, zabiegają o to sami tani przewoźnicy. Jak donosi gazeta -Modlin jest także jednym z dwóch kandydatów na lokalizację centralnego lotniska dla Warszawy. Dwa lotniska w Modlinie? Burmistrz nie widzi problemu. - Duże lotnisko powstanie dopiero za 8-12 lat, a to dla tanich operatorów otwarte mogłoby zostać już za rok. - Nasze atuty są zdecydowanie większe - polemizuje Bogumił Czubacki, burmistrz Sochaczewa. - 600 ha lotniska, doskonała infrastruktura i klimat. Przecież Modlin leży w widłach dwóch rzek i w pobliżu Puszczy Kampinoskiej, co powoduje, że teren jest zamglony - przekonuje. Zdaniem Czubackiego, istotne również jest to, że z Sochaczewa do Warszawy można dojechać najnowocześniejszą w Polsce trasą kolejową. Na razie jedyny tani operator lotniczy, Air Polonia, wykorzystuje lotnisko na Okęciu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze