W świąteczną niedzielę 11 listopada odbył się doroczny test sprawności członków klubu „Zebra Off-Road Klub Sochaczew”. Na równi z nimi testowany był również sprzęt off-roadowy.
Pogoda dopisała, było zimno, ale nie padał deszcz, który mógłby uprzykrzyć zawody, których charakter miał być raczej rozrywkowy. Chociaż dla podniesienia adrenaliny zaproszono załogi spoza klubu, co spowodowało, że przygotowana trasa traktowana była jako poważne wyzwanie. Szczególnie, że trasa niedzielnego spotkania pokrywała się w większości z trasą sierpniowego rajdu „Mazowieckie Bezdroża – Sochaczew 2007”.
W niedzielę rano, w Nowej Wsi pod Młodzieszynem, na gminnym terenie żwirowiska sprawdzono stan osobowy zgromadzonych i stopień usprzętowienia terenowego. Oprócz członków klubu zjawili się również przyjaciele klubowi, chętni jak zawsze do współpracy.
Celem spotkania było sprawdzenie umiejętności członków klubu w zakresie sprawności organizacyjnej oraz terenowej. W zakresie organizacyjnym ocenie podlegały między innymi sprawność organizowania spotkań terenowych, zawodów, przygotowywania trasy i zaplecza technicznego dla startujących w zawodach, w tym miejsca zbiórek, spotkań, garkuchni, łącznie z przygotowaniem posiłków i wydawaniem ich. W zakresie sprawności terenowej oceniano sprawność sprzętu czteronapędowego, sprawność psychotechniczną zawodników oraz fizyczną pilotów i kandydatów na pilotów.
Oceniono i podsumowano – test roczny zaliczyli wszyscy bez wyjątku, gorzej było ze sprzętem i wyposażeniem. Zawiodły takie elementy, jak lusterka, liny, czy wprowadzane przez zawodników własne udogodnienia i innowacje. Jeden z kolegów tradycyjnie auto „ukręcił”, jednak tym razem przeszedł sam siebie – przejechał zaledwie dwa leśne skrzyżowania. A pomyśleć, że trasa była układana z myślą właśnie o tym zawodniku.
Winni usterek tłumaczyli, że na koniec sezonu to normalna sytuacja i po to jest zimowa przerwa w sezonie, żeby rany się pozasklepiały. Potrzebne to będzie, ponieważ pewnym uszkodzeniom uległy momentami konstrukcje klatek bezpieczeństwa, które jednak zdały egzamin i nie dopuściły do sytuacji niebezpiecznych.
W tej części testu sprawdzano również umiejętności kierowców i pilotów, a dokładniej cierpliwość tych pierwszych i kondycję fizyczną tych drugich. Jury obserwujące zmagania na trasie rokuje początkującym dobrze, choć przyznaje, że nad niektórymi elementami pilotowania trzeba jeszcze popracować. Nie jest to dziwne, bo każdy off-roadowiec uczy się przez cały czas i nigdy nie ma dwóch takich samych sytuacji w terenie, co pozwoliłoby na działania rutynowe.
Po całym dniu wytężonej pracy fizycznej i psychicznej, ścigając się z szybko zapadającym w lesie mrokiem, zawody zakończono w bazie przy ognisku i grochówce. Test grochówkowy oceniało już nie tylko wybrane jury, ale wszyscy, którzy dotrwali do wieczora. Oceny załogi grochówkowej wyszły ponad przeciętną, smakowało bardzo, chociaż kucharze nie zdradzali tajemnic swojego sukcesu. Patrząc jednak na zdjęcia znad kotła, to trzeba przyznać, że lepiej nie wiedzieć w czym tkwi ta tajemnica :) Na żwirowni, ze smaczną i zdrową, gorącą zupką, miło jest, przyjemnie, woda, las, łąka, tym bardziej, że dzień wcześniej oczyściliśmy teren z zalegających tam śmieci. Aromaty ogniskowych specjałów rozleniwiały przypominając, że sezon powoli się kończy, choć na pewno znajdziemy jeszcze chęci i siły na zimowe spotkania w terenie.
Mamy nadzieję, że nadal będziemy w dobrym kontakcie z miejscowym leśnictwem i władzami gminy, a następny sezon będzie jeszcze bardziej udany niż obecny.
trycja
PS: link do zdjęć zajrzyj tu ...
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze