Dla niektórych już samo pójście do szkoły jest istnym koszmarem, z którego pragną się jak najszybciej obudzić, dlatego po skończonych lekcjach natychmiast opuszczają bramy szkół i udają się w ciekawsze, według nich, miejsca. A piątek uznają za dzień wybawienia od pełnienia cotygodniowego pięciodniowego obowiązku. Czy są uczniowie, którzy skusiliby się na spędzenie piątkowego popołudnia właśnie w szkole? Okazuje się, że tak. Co tam popołudnia! Noc w szkole – to jest coś!
Klasa IV c ze Szkoły Podstawowej nr 7 w Sochaczewie postanowiła sprawdzić jak to jest spać w szkole. Wraz z wychowawcą klasy Sylwią Pędowską i panią Ewą Gawrysiak w piątkowe popołudnie ze śpiworami i plecakami wyładowanymi grami i książkami przybyła na nieobowiązkowe zajęcia. Dzieciaki stawili się tłumnie o 18:00 i po krótkich przygotowaniach zaczęła się wspaniała zabawa. Najpierw w sali gimnastycznej odbyły się gry i zabawy integrujące grupę. Trwałyby dłużej, ale zabawę przerwała zamówiona i przywieziona przez kuriera pizza. Po tak sytej kolacji warto było nieco poleniuchować, oglądając przygotowany przez Panie film. Jednak najlepszą zabawą okazało się szukanie skarbu, czyli podchody po szkole. Wskazówki zostawione zostały w salach lekcyjnych, ale aby odnaleźć następny punkt, należało rozwiązać zagadkę. Co ciekawe: każdy z chęcią rozwiązywał niełatwe zadania matematyczne wymagające logicznego myślenia. Skarbem okazały się batoniki, które osłodziły i tak wspaniałą zabawę. Po chwili przeznaczonej na przyniesione przez uczniów gry i po wieczornej toalecie wszyscy znaleźli się w śpiworach i wysłuchali ciekawych baśni na dobranoc. Jednak sen tak szybko nie nadszedł. Pewnie panie, zmęczone, ale zadowolone, usnęły szybciej niż niektórzy głęboko schowani w śpiworach uczniowie, którzy, wierząc ich słowom, zasnęli długo po północy.
Rano, niestety, należało sprzątnąć używaną salę i zjeść śniadanie. Tutaj nie zawiodły mamy, które przyniosły świeże mięciutkie bułeczki. Z gorącą herbatą smakowały one jak królewskie danie. A pani mogła spokojnie wypić swoją ulubioną kawę.
Po ustawieniu ławek można było jeszcze pograć oczekując na przybycie rodziców. Tyle, że tak naprawdę niektórzy wcale nie chcieli wychodzić… I pytanie, które pojawiło się na koniec ze strony uczniów pewnie nikogo specjalnie nie zdziwiło: kiedy znów będziemy nocować w szkole?
Wychowawczyni wchodząc jako ostatnia do sali po swoją torbę zobaczyła szczere, napisane uczniowską ręką słowa: dziękujemy za noc w szkole.
Sylwia Pędowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze