Reklama

Brak kompetencji, głupota, czy inne względy?

Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Kupców Ziemi Sochaczewskiej
07/07/2004 16:42
Podobno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I to jest niezaprzeczalna prawda. Warto, więc na supermarkety spojrzeć oczami producenta lub pracownika produkującego sprzedawane przez nie towary. Bo przecież jeżeli już pracujemy to dość często przy produkcji. Wtedy dopiero widać, że wymuszona na producencie bardzo niska cena i różne promocje powoduje , że wiele firm nie jest w stanie wypłacić płac swym pracownikom, nie ma pieniędzy na zapłacenie ZUS-u i podatków, aż w końcu pada.

Zagraniczne sieci mając w Polsce zapewniony nieskrępowany rozwój, żądają nawet od producentów układania towaru na półkach, a w sumie można naliczyć około 67 różnych tytułów do żądań zapłaty jakie stawiają producentom. Tak więc pozbawiają nasze budżety rodzinne kilkuset złotych miesięcznie dając oszczędność na zakupach rzędu kilkudziesięciu złotych. No chyba, że jest się pracownikiem sfery budżetowej, wtedy zarobki, finansowane z naszych podatków, zaczną spadać dopiero , gdy już nie da się więcej podnosić podatków i nie da się ograniczyć nakładów na służbę zdrowia, szkolnictwo itp..

Cała przewrotność występujących mechanizmów napędzających zwolenników supermarketom polega na tym, że klienci do końca nie rozumieją, że sami finansują sobie niskie ceny.

Niedawno prowadzona w telewizji akcja reklamująca hasło „Kupując polskie towary ograniczasz polskie bezrobocie” choć przeprowadzona zbyt późno i zbyt krótko zaczęła dawać pewne rezultaty ( omówienie wyników sondaży zamieścimy w oddzielnym tekście ). Hasło to powinno jednak brzmieć „Kupując polskie towary w polskich sklepach ograniczasz polskie bezrobocie”. Tam gdzie to pojęto wprowadzono mechanizmy ograniczające rozwój wielkich sieci i to pomimo nacisku potężnego kapitału. Zrobiono tak w wielu krajach, na przykład we Francji prawie niemożliwe jest pobudowanie sklepu o powierzchni przekraczającej 300m2. Przepisy wydane na ten temat w Polsce są tak ułomne jak ustawa dotycząca mediów (afera Rywina), a ponadto nagminnie łamane.

Najlepszy i najświeższy przykład może stanowić Sochaczew, gdzie ustawy dopuszczają budowę obiektów o powierzchni sali sprzedaży do 2000m2, a dla supermarketu na al. 600-lecia wydano pozwolenie na salę sprzedaży około 3000m2 Brak kompetencji ( głupota ) czy inne względy zdecydowały, że sala sprzedaży jak to określają Sochaczewskie media w oczach jednych to sala na której stoją regały z przejściem między nimi o powierzchni 1977m2., a dla drugich 2708,3m2. plus dodatkowa powierzchnia kas 104,2m2. powierzchni do wynajęcia 295,7m2. oraz punkt informacyjny 7,1m2. co łącznie daje 2708,3m2. + 104,2m2. + 295,7m2. + 7,1m2. = 3115,3m2. Ponadto złamano przepisy o ochronie środowiska nakazujące wykonanie opracowania wpływu na środowisko obiektów handlowych o powierzchni wraz z infrastrukturą powyżej 1ha, a także dotyczące udziału terenów zielonych w powierzchni całej inwestycji.

Podobnie postąpiono z pozwoleniem na budowę supermarketu zagranicznych sieci mającym powstać przy ul. Warszawskiej. O wszystkich tych nieprawidłowościach informowaliśmy Starostwo Powiatowe i Urząd Miasta, ale jak widać przedstawiciele zagranicznych sieci mają jakieś mocniejsze argumenty.

Tak mocne argumenty, że Burmistrz Miasta Sochaczewa Pan Bogumił Czubacki, który najpierw złożył odwołanie w dniu 24.06.2004r od wydanej przez Starostwo Powiatowe decyzji – pozwolenia na budowę, wycofał je 01.07.2004r nie czekając na opinie ( sugerujące dokładne przebadanie sprawy )V-ce Burmistrza Krzysztofa Brymory i Naczelnika Wydziału Tomasza Ćwieka odpowiedzialnego za gospodarkę gruntami w mieście, który w jego imieniu przygotowywał odwołanie pozwolenia budowy. Ciekawe kto przygotowywał odwołanie odwołania?

Najprawdopodobniej w podjęciu tej decyzji pomógł mu jeden z pracowników odpowiedzialnych za planowanie przestrzenne , który w obecności przedstawicieli SPiKZS sugerował Burmistrzowi Czubackiemu, że miasto dla tej inwestycji tylko opiniowało przyłącza w tym kanalizacji i pozostałe sprawy nie powinny władz miasta interesować.

Muszę przyznać, że szokująco i żenująco brzmiało to w ustach osoby odpowiedzialnej za harmonijny rozwój miasta i przestrzeganie związanych z tym przepisów prawa. Notabene wcześniejszy Zarząd Stowarzyszenia zgłaszał zastrzeżenia co do jakości pracy pana Juliana Zasuwy i przydatności jego pracy w Urzędzie Miasta. Niedobrze więc że Pan Burmistrz korzysta z jego rad i nie dobrze, że nie korzysta z opinii V-ce Burmistrza, który chcąc się opierać na faktach w czasie wcześniejszych spotkań z przedstawicielami SPiKZS chciał wypracować strategie rozwoju handlu w Sochaczewie do czego miało posłużyć opracowanie z Eurotestu z Gdańska i mogło posłużyć opracowanie Instytutu Rynku Wewnętrznego i Konsumpcji zlecone przez SPiKZS.

Otóż oba te opracowania dopuszczały do powstania w naszym mieście maksimum jednego jeszcze sklepu wielkopowierzchniowego i to na jego obrzeżach. Reasumując myślimy, że potrzeby parafii są ważną sprawą, ale nie mogą one decydować o rozwoju naszego miasta i przestrzeganiu prawa. Kto ma racje pokaże czas i powołane do tego instytucje. My z takiego zarządzania gospodarką mamy pomimo coraz większej liczby wielkopowierzchniowych zagranicznych sklepów coraz większe bezrobocie i biedę, a nasz dług wobec zagranicy rośnie przeraźliwie szybko z 49mld dolarów w 1997roku do 104 w 2004.

żródło: SPiKZS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    bodep 2004-07-10 00:00:00

    Przynudzasz rasti - obniż ceny w swoim sklepiku to Ci sie zwiekszy liczba klientów a nie chcesz ich do siebie napędzić odpowiednimi przepisami.
    Ja proponuje jescze wprowadzić nakaz kupowania żywności od okolicznych rolników , bo mają ciężką pracę a zagraniczna zywnośc odbiera im zarobek.
    Zgadzam sie potrzebne tu sa mądre uregulowania w skali kraju , ale pewnie ich długo nie bedzie.
    Tylko dlaczego ceny w Sochaczewie sa najwyższe w okolicy???????????????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rasti 2004-07-09 00:00:00

    Na zakończenie:

    Uregulowania dotyczące powstawania obiektów wielkopowierzchniowych w krajach UE6.

    Już w 1993 roku pierwsze takie kroki podjęła Francja, i aczkolwiek bezskutecznie wobec wszechobecnie panującej korupcji i potęgi finansowej dużych sieci handlowych, to jednak prawo zwane ustawą Loi Royer`a wprowadziło limitowanie nowych dużych sklepów w celu ochrony przed upadłością małych firm handlowych oraz przed niepełnym wykorzystaniem dotychczasowej sieci handlowej. Kolejne ustawy z 29 stycznia 1993 roku i z lipca 1996 roku, znacznie ograniczyły wydawanie zezwoleń poprzez ustalenie szczegółowych warunków wydawania zezwoleń, ograniczając wszechobecną korupcję oraz znacznie zmniejszając wielkość powierzchni handlowej sklepów, na uruchomienie których nie jest potrzebna licencja. I tak na budowę i powiększanie obiektów wielkopowierzchniowych wymagane jest zezwolenie tzw. Komisji Departamentalnej ds. Zagospodarowania Przestrzennego, w skład której wchodzą:

    mer gminy, w której zlokalizowano projekt przyszłej budowy,
    przedstawiciel publicznego przedsiębiorstwa współpracy między gminami,
    merowie dwóch najbardziej zaludnionych gmin sąsiednich,
    prezes, lub przedstawiciel izby rzemiosła,
    prezes lub przedstawiciel izby handlowo-przemysłowej,
    przedstawiciel stowarzyszeń konsumentów.
    Ograniczeniom podlegają: w miastach powyżej 40 000 mieszkańców każda budowa sklepu wielkopowierzchniowego o całkowitej powierzchni przekraczającej 3000m2 lub 1500m2 powierzchni sprzedażowej, oraz w mniejszych miastach poniżej 40 000 mieszkańców każda budowa o powierzchni sprzedażowej przekraczającej 1000m2.

    Natomiast ustawa z 1996 roku tzw. Super Loi Royer ograniczyła próg do 300m2powierzchni sprzedaży dla budowy sklepów spożywczych i 1500m2 dla sklepów sprzedających artykuły przemysłowe.

    Inne kraje znacznie wcześniej zauważyły skutki dominacji sklepów wielkopowierzchniowych wprowadzając drastyczne ograniczenia. I tak w Portugalii już od 1992 roku istnieją ograniczenia budowy obiektów wielkopowierzchniowych; o uruchomieniu sklepu wielkopowierzchniowego o powierzchni sprzedaży przekraczającej 2000m2 decyduje minister odpowiedzialny za sektor handlu wewnętrznego. Niezbędnym warunkiem uzyskania takiego zezwolenia jest pozytywna opinia Generalnej Dyrekcji ds., Konkurencji i Cen, przy wydawaniu której uwzględniane są następujące aspekty:

    korzyści dla konsumentów wynikające z równowagi różnych form działalności w handlu detalicznym,
    charakterystyka projektu pod względem struktury i branży w danym rejonie,
    wpływ uruchomienia nowej placówki handlowej na modernizację handlu,
    zróżnicowanie oferty handlowej i stymulacji zdrowej konkurencji.
    Nowelizacja ww. ustawy z 1995 roku wprowadziła obowiązek prowadzenia przez Generalną Dyrekcję ds. Konkurencji i Cen rejestru nowych i rozbudowywanych wielkopowierzchniowych obiektów handlowych


    W Wielkiej Brytanii natomiast została powołana Komisja Konkurencji, która powoduje ściganie z urzędu wszelkie nieuczciwe zachowania sieci wielkopowierzchniowych wobec małych i średnich przedsiębiorstw, polegające na wykorzystywaniu potęgi finansowej, czy też polegające na sprzedaży towarów po znacznie obniżonych cenach.

    Przepisy zagospodarowania przestrzennego ( planning laws), których administracja należy do Ministerstwa Ochrony środowiska, skutecznie kontrolują budowę super i hipermarketów (Ustawa z 1990 roku „Town and Country Planning Act”).

    Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa brytyjskiego, żaden plan zagospodarowania przestrzennego, projekt budowlany, począwszy od niewielkich modernizacji istniejących budynków a skończywszy na znacznych projektach budowlanych, nie może być realizowany bez uprzedniego uzyskania zezwolenia władz lokalnych. Natomiast wnioski o zezwolenie na budowę super i hipermarketów muszą być podawane do publicznej wiadomości w środkach masowego przekazu. Przy obiektach powyżej 50000m2 wnioski kieruje się bezpośredni do Ministerstwa Ochrony Środowiska., które to po ocenie opinii publicznej podejmuje ostateczną decyzję.

    Rząd brytyjski bierze pod uwagę:

    utrzymanie i rozwijanie żywotności, oraz prawidłowego funkcjonowania centrów miejskich,
    skupienie budowy obiektów handlu detalicznego w rejonach, gdzie będzie możliwa konkurencja korzystna dla wszystkich konsumentów i do których będą mogli dotrzeć bez problemów, przy wykorzystaniu środków komunikacji miejskiej.
    Utrzymanie konkurencyjnego, efektywnego i nowoczesnego systemu handlu detalicznego,
    Zapewnienie konsumentom łatwego dostępu do sklepów o różnorodnej branży, przy użyciu różnych środków transportu, oraz innych udogodnień,


    Władze Brytyjskie dopingują administrację lokalna do stworzenia warunków, w których sklepy śródmiejskie i istniejące jednostki handlu detalicznego mogą usprawni ć swoją działalność, by w ten sposób konkurować z super i hipermarketami.

    W 1996 roku Izba Handlowa Londynu wydała raport na temat „Perspektyw niezależnego sektora handlu detalicznego”, w którym to przedstawiła optymalny udział małych i średnich przedsiębiorstw oraz super i hipermarketów na rynku brytyjskim.


    W Niemczech budowę super i hipermarketów kontroluje znacznie rozbudowana i skomplikowana ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym. Lokalne władze radzą sobie z tym problemem dość dobrze, każdy projekt budowy sklepu wielkopowierzchniowego jest poddawany publicznemu osądowi. W przypadkach newralgicznych władze lokalne kierują sprawę do oceny sądu. Poza tym Ograniczenia wprowadzone przez Federalny Kodeks Budownictwa, który to uniemożliwia budowę super i hipermarketów w miastach o liczbie mieszkańców nie przekraczającej 100.000. Można uzyskać zgodę na taką budowę na peryferiach, poza granicami miast. Komisja ds. Planowania Przestrzennego, w skład której wchodzą przedstawiciele interesów publicznych, mieszkańców sąsiednich regionów, przedstawiciele izb przemysłowo-handlowych, urzędu kontroli handlu, urzędu budowy dróg, ochrony środowiska, rozważa każdy projekt pod względem sprawiedliwego wyważenia interesów publicznych i prywatnych przedsiębiorstw. Przepisy regulujące zagospodarowanie przestrzenne skutecznie i efektywnie kontrolują budowę wszelkich wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. wyznaczając strefy kraju w których budowa takich sklepów jest absolutnie niemożliwa a w innych rejonach wprowadzają takie utrudnienia, że tylko nieliczni inwestorzy decydują się na ich pokonanie.


    W Hiszpanii ustawa z 1996 roku „ w sprawie funkcjonowania handlu detalicznego” pozwala na budowę sklepów wielkopowierzchniowych o powierzchni powyżej 2500m2 po uzyskaniu zezwolenia wydawanego przez 17 Regionów Autonomicznych. I chociaż ustawa nie precyzuje zasad trybu wydawania zezwoleń, to jednak daje władzom Autonomicznych Regionów na odmowę wydania takiego zezwolenia w przypadku zagrożenia funkcjonowania dotychczasowych jednostek handlowych.


    W Grecji budowę obiektów wielkopowierzchniowych reguluje Ustawa dotycząca handlu rynkowego z 1995 roku. W celu wybudowania supermarketu wymagana jest licencja wydawana przez Radę Urzędu Wojewódzkiego, po uzyskaniu opinii komisji społeczno-gospodarczej i samorządu. Ze względu na specyfikę geograficzną kraju, powierzchnia sprzedaży obiektu handlowego , dla której potrzebna jest licencja jest uzależniona od wielkości wyspy i wynosi 200m2, 650m2, 2000m2. Urząd wojewódzki podejmując decyzję o realizacji takiej budowy bierze pod uwagę:

    zgodność projektu z programem rozwoju regionu,
    jakość obsługi konsumentów, ceny, zaopatrzenie, dogodny dojazd środkami masowego transportu,
    skutki realizacji projektu dla ochrony środowiska naturalnego i kulturalnego rejonu, obciążenia ruchem pojazdów,
    wpływ na miejscowy rynek pracy.


    W Belgii zgodę na budowę i rozbudowę obiektu handlowego podejmują władze lokalne. Ustaw z 1995 roku: o budowie i rozbudowie obiektów handlowych” stanowi instrument aktywnej polityki państwa w regulacjach powstawania dominacji sieci wielkopowierzchniowych na rynku. Obszar Belgii podzielono na dwie strefy, I – strefa o większym zurbanizowaniu terenu, strefa druga o mniejszym stopniu zurbanizowania. W przypadku realizacji obiektów handlowych powyżej 400m2 w strefie I i 1000m2 w strefie II, do wydania zezwolenia na budowę obiektu handlowego wymagana jest opinia Komitetu Społeczno-Ekonomicznego - CSE. W skład takiego Komitetu wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki, Prac Publicznych, Rolnictwa, Pracy i Zatrudnienia oraz przedstawiciele danego regionu. Opinia taka uwzględnia następujące kryteria:

    interesy konsumentów,
    racjonalność rozmieszczenia sieci handlowej,
    zatrudnienia w danym regionie,
    wpływ projektowanej inwestycji dla istniejącego handlu i na jego rozwój, unowocześnienie i specjalizację centrów handlowych.


    W Danii ustawa z 1992 roku zakazuje lokalizacji supermarketów poza granicami miejskimi, co wymagałoby tworzenia nowej infrastruktury. Jednocześnie ustawa ogranicza koncentrację sklepów w dużych centrach i określa maksymalną ich powierzchnię sprzedażową.

    We Włoszech wprowadzono ograniczenia w budowie wszelkich powierzchni handlowych. I tak w małych wioskach i miasteczkach do 10.000 mieszkańców bez pozwolenia można budować obiekty do 150m2, w większych powyżej 10.000 mieszkańców – do 250m2. Istnieją specjalne przepisy wprowadzone przez rząd Romano Prodiego w 1996roku, dotyczące reformy handlu i budowy obiektów wielkopowierzchniowych o wielkości całkowitej powyżej 2500m2.

    Są to tylko wybrane kraje w których regulacje prawne powstawania obiektów wielkopowierzchniowych nie tylko istnieją, lecz i funkcjonują.


    Niezależnie od działań podejmowanych przez samorządy terytorialne w poszczególnych krajach UE istnieją przepisy regulujące funkcjonowanie handlu detalicznego ustanowione przez organa centralne. Do najważniejszych należą przepisy dotyczące godzin otwarcia sklepów, zakaz handlu w soboty popołudniu i w niedzielę i święta dużym obiektom handlowym, itd. W wielu przypadkach ma to na celu pomocy małym i średnim przedsiębiorstwom handlowym, które to nadrabiają straty w obrotach całotygodniowych, właśnie w dni wolne od pracy, kiedy obowiązuje zakaz dla sieci wielkopowierzchniowych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bodep 2004-07-09 00:00:00

    Ja też podobnie jak rasti zgadzam sie , że handlowcy maja bardzo ciężką pracę i że prawdziwy rozwój dla regionu to rozwój firm produkujących a nie handlujących , ale jak na razie nikt takich do Sochaczewa nie umiał sprowadzić. A supermarket uważam , że jest u nas potrzebny chocby po to aby była konkurencja. Jak powstał Globi to chwilowo spadły nawet ceny na rynku a teraz wszystko wróciło do normy. Pozostali mieszkańcy naszego miasta też ciężko pracuja i pragna zakupów w normalnych warunkach a nie w małych sklepikach , na zakurzonym rynku jak za króla ćwieka.
    Pss Społem ba czele z prezesem blokowali wejscie iinych sklepów do miasta ale na Gawłowskiej sami zbudowali Sam nie patrząc na konkyrencje małych sklepików. Po prostu każdy patrzy na swój interes i tylko sie wmawia mieszkańcom , że to dla ich dobra. A efekt - coraz wiecej ludzi jeżdzi na zakupy do tescco do W-wy lub Skierniewic - I co z tego ma Sochaczew?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości