27 maja Orkan zagrał na wyjeździe z Błękitnymi Gąbin. Prognozy przed meczem brzmiały raczej nieciekawe, wszak nigdy nie mieliśmy szczęścia do gry na boisku w Gąbinie. Mecz przez większą część pierwszej połowy toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy raz po raz atakowali bramkę Grefkowicza. Wszystko do 37 minuty, kiedy Irek Łukawski z rzutu wolnego pięknym strzałem pokonał bramkarza Błękitnych. Po tej bramce Orkan postanowił pójść za ciosem i po dobrym podaniu w 42 min Różycki podwyższył rezultat na 0-2 dla Orkana. Druga połowa to zdecydowana przewaga piłkarzy z Sochaczewa. Prawie cały zespół, a w szczególności druga linia, grały znakomicie. Zawodzili jedynie piłkarze ofensywni. Różycki nie wykorzystał trzech bardzo dogodnych sytuacji, w tym jednej 100%owej. Nasi piłkarze rozochoceni rezultatem poczuli się chyba zbyt pewnie, co niestety wykorzystał przeciwnik. Pod koniec meczu tracimy dwie szybkie bramki z kontr, co dało ostateczny rezultat 2-2. Stare powiedzenie piłkarskie się sprawdziło “niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Pozytywny aspekt to, to że pierwszy raz od kilku kolejek nie przegraliśmy spotkania. Nasi kibice dotarli na mecz wynajętym busem w sile 11 osób. Na meczu wisiała jedna nasza flaga i pojawiło się trochę pirotechniki. Trzeba zaznaczyć, że doping prowadzony był przez cały mecz, tak z naszej jak i ze strony kibiców z Gąbina.
Komentarze