Reklama

Bitwa po latach o barykadę na Woli

Polonia Militaris
09/08/2004 10:15
W sobotę od wybuchów trzęsły się domy, a aktorzy i statyści co rusz znikali w gęstym dymie. Takiego spektaklu jeszcze w Warszawie nie było - u zbiegu Wolskiej i Młynarskiej odtworzono bitwę sprzed 60 lat

Już na godzinę przed rozpoczęciem widowiska w okolice pedetu ciągnęły tłumy warszawiaków. Zamkniętą dla samochodów jezdnią ulicy Wolskiej szły całe rodziny.

- Mój dziadek walczył w Powstaniu. Chciałbym poczuć, jak to było - mówił Jerzy Kamiński, inżynier w jednej warszawskich firm budowlanych, który zabrał ze sobą dziesięcioletnią córkę.

Około godz. 19.30 skrzyżowanie Wolskiej z Młynarską było już otaczone przez kilka tysięcy osób. Na środku wyrosła barykada z wagonów tramwajowych, a przebrani za powstańców statyści wypatrywali nacierających od zachodu Niemców.

- Dokładnie w tym miejscu w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. nasze oddziały stoczyły krwawy bój. Była to pierwsza bitwa decydująca o losach Powstania - stwierdził były minister obrony Bronisław Komorowski.

Wyposażeni w czołgi i transportery Niemcy przypuścili pięć ataków. Nad barykadą rozrywały się petardy, dookoła płonęły beczki, gdzieś z góry dochodziły ryki samolotów bombardujących miasto. Wyglądało to niezwykle realistycznie. Początkowe sukcesy powstańców widownia nagradzała oklaskami.

- Brawo, chłopcy! Hura! - krzyczała starsza pani.

Gdzie są beczki z octem?

W inscenizacji przedstawiono najważniejsze momenty z trwającej blisko sto godzin obrony barykady. Widzieliśmy przewracanie wagonu (Tramwaje Warszawskie użyczyły współczesny egzemplarz po wypadku) i prowadzenie ludności cywilnej jako "żywych tarcz" przed niemieckimi czołgami. Była wizyta gen. "Bora" i wieczór w bronionym przez powstańców pałacyku Michlerów (Michla), kiedy powstała piosenka "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...". Ostatni atak wroga skończył się zajęciem barykady.

Jak się dowiedzieliśmy, wśród nacierających było pięciu statystów z Niemiec. - Są historykami i miłośnikami militariów. Podobnie jak my biorą udział w takich inscenizacjach. Nie ma w tym żadnej ideologii, ale u siebie w kraju mają zakaz zakładania mundurów z czasów II wojny - tłumaczył nam Michał Snela ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej "Polski Wrzesień".

Ponadgodzinny spektakl oglądali bohaterowie powstańczych walk na Wolskiej sprzed 60 lat. Przyjechał major Janusz Brochwicz-Lewiński "Gryf" z batalionu "Parasol", dowódca obrony pałacyku Michla. Zaproszenie przyjęła też łączniczka Anna Złoch-Mizikowska "Grażka". - Wszystko się zgadza. Barykada z tramwajów - wspaniała. - Tylko gdzie są beczki po occie, z których budowaliśmy zaporę? - dopytywała. - Są beczki? A to przepraszam.

Leopard, który udawał panterę

W widowisku wzięło udział kilkunastu aktorów i prawie pół tysiąca statystów. Pojazdy pancerne - wśród nich czołg "leopard" udający "panterę" - pochodziły z Muzeum Wojska Polskiego i prywatnych kolekcji. Po zakończeniu bitwy uczestnicy spektaklu i widzowie spontanicznie utworzyli wspólny pochód.

- To niesamowite, jak warszawiacy identyfikują się z Powstaniem - zauważył Rafał Rozdżestwieński, konsultant historyczny widowiska.

Pytaliśmy widzów o wrażenia. Niemal wszyscy byli zachwyceni. Niektórzy analizowali nawet przebieg zdarzeń.

- Może i przegrali, ale za to z jaką klasą - skwitował porażkę powstańców Maciek Głosek, licealista z Ursynowa.

"Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...". Reżyseria - Rafał Sabara, scenariusz - Antoni Lewandowski, scenografia - Beata Nyczaj, muzyka - Janusz Borysiak. Organizatorzy widowiska: Dzielnica Wola, Biuro Promocji m.st. Warszawy, Towarzystwo Przyjaciół Woli i Tramwaje Warszawskie.

zrodlo: www.gazeta.pl
foto: ZHP Sochaczew
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marcin 2004-08-09 00:00:00

    Tym razem nasi harcerze wcielali się w role Niemców, którymi dzielenie dowodził nasz sochaczewski ułan Paweł Rozdżestwieński. Na fotografii drużynowy 14 DH im 14 PUJ Marek Babulewicz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama