Reklama

20 lat samorządu terytorialnego

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
16/02/2010 09:53
W rozpoczynającym się roku 2010 przypada okrągła 20 rocznica odrodzenia się samorządu terytorialnego w Polsce. Rok wcześniej odbyły się pierwsze prawie wolne wybory parlamentarne, a 4 czerwca 1989 roku Joanna Szczepkowska mogła powiedzieć w telewizji swoje słynne zdanie: "Proszę państwa, dziś skończył się w Polsce komunizm". 8 marca 1990 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie Konstytucji i ustawę o samorządzie terytorialnym. Zniesione zostały rady narodowe, a w ich miejsce utworzono gminy. Zaś 27 maja 1990 r. nastąpiły pierwsze wybory do samorządów terytorialnych, w tym do samorządu sochaczewskiego. Z tej okazji będziemy starali się w tym cyklu przypomnieć starszym, a pokazywać młodszym mieszkańcom miasta i powiatu, postacie i zdarzenia, które wpłynęły na losy naszego lokalnego samorządu. Zaczęło się od Komitetów Obywatelskich Na początku był Komitet Obywatelski. Pierwszy, ogólnopolski, powstał w 1989 r. przed wyborami parlamentarnymi. Następnie zaczęły powstawać Komitety Obywatelskie wojewódzkie, taki powstał w Skierniewicach. Ich oddziałami były komitety lokalne, jak ten w Sochaczewie. Miały one za zadanie wyłonić kandydatów Solidarności i zorganizować im zaplecze na wybory parlamentarne. Jednak w wyniku powodzenia tej formy w 1989 r. komitetów od razu nie rozwiązano, a takie jak w Sochaczewie, przekształciły się w Komitety Obywatelskie samorządowe, dla spełnienia podobnej funkcji przed wyborami samorządowymi w 1990 r. Jak wspomina Maria Gołkowska, znana w mieście polonistka aktywnie działająca w Komitecie Obywatelskim, wówczas jego przewodniczącym był Juliusz Hugo – Bader, wiceprzewodniczącą Aleksandra Szymaniak, zaś funkcję sekretarza Komitetu Obywatelskiego pełniła właśnie Maria Gołkowska, w której domu właściwie było całe biuro. Byli też członkowie prezydium, jak m. in. Andrzej Seniuk, przewodniczący Solidarności miejskiej i Paweł Gralak, przewodniczący Solidarności w „Chemitexie”. „Mieliśmy między innymi za zadanie zdobyć pieniądze na wybory – mówi Maria Gołkowska. – Padały różne propozycje, m. in. aby zorganizować dochodowy bal. Jednak to się nie udało. Udało się natomiast wydrukować znaczną ilość ”cegiełek” po 1000 zł, które członkowie komitetu rozprowadzali i sprzedawali wśród bliższych i dalszych znajomych. Osobiście również sprzedawałam je pod kościołem, gdy ludzie wychodzili po mszy. W ten sposób zbieraliśmy fundusz na wybory, na wsparcie kandydatów Solidarności. Może dziś 1000 zł to brzmi poważnie, ale przypominam, że wówczas jeden egzemplarz pisma „Sochaczewianin”, które do życia powołał Komitet Obywatelski, kosztował 500, a potem nawet 1000 zł! Tak więc były to sumy naprawdę symboliczne, jednak zbierane z uporem, przez dłuższy czas pomagały nam przy najpotrzebniejszych wydatkach”. Jeszcze dziś, w pudle z innymi dokumentami z tamtego okresu, pani Maria trzyma kilkaset tych „cegiełek”, bo nie wszystkie udało się sprzedać, a wydrukowani ich kilka tysięcy. Pierwsza gazeta w mieście Wróćmy jednak na chwilę do wspomnianego „Sochaczewianina”. Otóż była to pierwsza gazeta w mieście w nowych czasach, jeszcze niewielka, drukowana na zakładowych powielaczach Boryszewa Erg i Chemitexu. Miała ona na celu medialne wspieranie kandydatów „Solidarności” w wyborach samorządowych. Jej redaktorem naczelnym i tak naprawdę właścicielem, bowiem Komitet Obywatelski nie miał osobowości prawnej, była Maria Gołkowska. Zgromadziła ona wokół siebie grupę ludzi, którzy jeszcze może trochę po amatorsku, ale całkowicie bezinteresownie zbierali materiały, pisali i składali kolejne numery pierwszej miejskiej gazety. W praktyce bowiem okazało się, że jej rola agitacyjna zeszła na daleki plan, natomiast dominowała funkcja informacyjna. Była to niewątpliwe zasługa osób gazetę tworzących. Byli to, cytuję ze stopek redakcyjnych „Sochaczewianina”: Wiesław Błaszczyk, Paweł Fijałkowski, Maria Gołkowska (red. naczelny), Sławomir Burzyński, Adam Rutkowski, Jerzy Witoń, Mieczysław Kobek, Adam Miłkowski, Janusz Rogulski, Grzegorz Turczyk, Aniela Bryłowska, Katarzyna Majchrzak, Beata Walczak, Jacek Pietruszko (skład komputerowy). Pismo to ukazywało się cyklicznie od marca 1990 roku do maja 1991 r. Niestety, tak jak ludzi tworzących „Sochaczewianina” łatwo wyłonić ze stopki redakcyjnej, tak wszystkich członków sochaczewskiego Komitetu Obywatelskiego nie sposób dziś skompletować, nie wszystkie bowiem dokumenty się zachowały. Nie będziemy się więc na to porywać, by kogoś pominięciem nie urazić. Jak wybierano kandydatów W numerze z kwietnia 1990 r. „Sochaczewianin” informował: „Parlament uchwalił już ustawę o samorządzie i ordynację wyborczą. Znamy też termin wyborów, to 27 maja 1990 r. W Sochaczewie będziemy mieli tzw. wybory większościowe. Znaczy to, że całe miasto zostanie podzielone na jednomandatowe okręgi, a w każdym z nich wyborcy będą oddawać głos na jednego kandydata z przedstawionej listy. Okręgów tych będzie 28 – tyle, ilu członków ma liczyć rada miejska. Oczywiście ilość kandydatów na liście w okręgu może być dowolna, a zgłaszać ich mogą różne ugrupowania, organizacje lub po prostu kręgi sąsiedzkie. Każdy kandydat musi uzyskać 15 podpisów. Komitet Obywatelski „Solidarność” już od kilku tygodni sporządzał listę kandydatów zgłaszanych przez mieszkańców miasta. W chwili gdy piszemy te słowa, trwają przygotowania do prawyborów w Komitecie Obywatelskim”. Zapowiadane prawybory odbyły się w sali widowiskowej MOK przy ul. Żeromskiego, 20 kwietnia 1990 r. zebrali się tam członkowie sochaczewskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, by z 40 zgłoszonych wybrać drogą głosowania tajnego 28 kandydatów do Rady Miasta. A oto ich nazwiska: Józef Błaszczyk, Wiesław Chmielewski, Janusz Chodakowski, Tomasz Ciesielski, Bogusława Cieślak, Stanisław Dziekoński. Paweł Fijałkowski, Teresa Godlewska, Marek Gołkowski, Paweł Gralak, Jan Gubański, Zbigniew Ignasiak, Dariusz Jaczyński, Maciej Jaśkiewicz, Józef Kopala, Jerzy Krzymiński, Wiesław Maliszewski, Witold Miłkowski, Jacek Myśliński, Franciszek Niewiadomski, Kazimierz Orzechowski, Daniel Skrzypkowski, Agnieszka Tomaszewska, Krzysztof Wasiak, Jan Wasilewski, Helena Włodarczyk, Krystyna Zagajewska, Jacek Zawadzki. Wszyscy radni nasi W czerwcowym numerze „Sochaczewianina” z 1990 r. mogliśmy przeczytać, że 27 maja. w pierwszych wolnych wyborach samorządowych wygrali kandydaci popierani przez Komitet Obywatelski „Solidarność”. Wyniki wyborów zmuszają jednak do refleksji. Frekwencja wyborcza w województwie skierniewickim była najniższa w kraju, w tym w Sochaczewie wręcz rekordowo niska, bo 33,9 proc. Tylko trzecia część dorosłych obywateli naszego miasta skorzystała z prawa wyborczego”. Na łamach tego samego numeru gazety opublikowano wszystkich startujących w poszczególnych okręgach wraz z uzyskanymi głosami. Przeglądając je dzisiaj widzimy, jak bardzo wówczas mieszkańcy Sochaczewa zaufali osobom rekomendowanym przez Solidarność. Ciekawostką mogą być wyniki pojedynku w okręgu 22, w którym Tomasz Ciesielski KO „S” wygrał z późniejszym burmistrzem Sochaczewa Stanisławem Szulczykiem trzykrotnie większą ilością głosów. W tym samym numerze „Sochaczewianin” informował jeszcze o jednym zwycięstwie: „Mieszkaniec Sochaczewa mgr Leszek Nawrocki (historyk) wygrał 2.VI.1990 r. teleturniej telewizyjny „Wielka Gra” w temacie „Fauna krainy australijskiej”. Jest to już drugi sukces tego rodzaju odniesiony przez p. Nawrockiego. Gratulujemy, cieszymy się, bis!” Po wyborze władz samorządowych, gdy ukonstytuowała się Rada Miasta, Komitet Obywatelski rozwiązał się. „A ja – mówi Maria Gołkowska – zostałam z całym tym majdanem po tamtej działalności i od dwudziestu lat nie wiem, co mam z nim zrobić, bo przecież spalić nie mogę”. I jeszcze jedna ciekawostka z tamtego okresu, opowiedziana przez panią Marię Gołkowską. „Być może było to jeszcze przed wyborami, a może zaraz po, gdy trafiłam w Skierniewicach na spotkanie z … Donaldem Tuskiem, który należał wówczas do Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Od razu spodobał mi się jak mówił, ponieważ świetnie potrafił nawiązywać kontakt ze słuchaczem. Ja również słuchałam go bardzo uważnie. Kiedy skończył, podszedł właśnie do mnie, co mnie oczywiście zaskoczyło i powiedział, że widział, iż słuchałam uważnie, więc chce zapytać, czy mówił sensownie. „Ja panią proszę o opinię” – powiedział. Nie muszę chyba dodawać, że moja opinia była jak najbardziej pozytywna i przez chwilę20 lat temu miałam okazję, rozmawiać z dzisiejszym premierem”. xxx W kolejnym odcinku samorządowych wspomnień spotkamy się na łamach „Ziemi Sochaczewskiej” z niektórymi przedstawicielami miejskiej władzy ustawodawczej i wykonawczej pierwszej kadencji. Dowiemy się co udało się w tych pierwszych latach zrobić i jakie napotykano trudności. Nie zabraknie też nieprzewidzianych zwrotów akcji. Dowiemy się również, co niektórzy z nich dzisiaj porabiają. Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Daniel Wachowski 2010-02-19 23:26:07

    Bardzo dobry tekst, gratuluję Sławku. Przy okazji proszę pamiętaj o roli mediów w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, budowaniu "małych ojczyzn" i zaufania do ludzi reprezentujących NAS we władzach. Reforma samorządowa to najbardziej udana z reform ostatnich 20 lat. A wracając do mediów, mam na myśli zdrowo myślące redakcje, nie chorych na władzę polityków- pseudoredaktorów wyznających idee PC i PiS a wchodzących w koalicje z lewicą. Na marginesie, gdyby z tej gazety wybrać wszystkie zapowiedzi o rzekomej interwencji prokuratury, sądach nad włodarzami miasta, to Sochaczew nie miałby burmistrza (chyba) od 1998 roku...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości