Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystkich zainteresowanych harcerstwem konnym odsyłam: http://www.specjalnosci.zhp.org.pl/index.php?go=hdj
http://www.pgr.friko.pl/dziala_2.htm
parę następnych fotek
… tu akurat ma inne zdanie. Osobiście zawsze uważałem ze jaki drużynowy tak i drużyna. Zresztą ta zasada sprawdza się nie tylko w harcerstwie.
Wracając do Marka Babulewicza, myślę że ocenisz go zbyt surowo. Judas zawsze był czołowym jeźdźcem drużyny, reprezentował pomyślnie nasze barwy na wielu zawodach, zawsze dobrze zorganizowany i wzorowo umundurowany. Dobry kolega i organizator. Nie znam Cię kolego, nie chcę oceniać sytuacji którą opisujesz. Jednak musisz pamiętać o tym, że za równo dziś, jak i kiedyś, gdy ja byłem aktywnym harcerzem - być w 14 DH im 14PUJ nie jest łatwą sprawą. Trzeba mieć odpowiedni charakter i być raczej twardziakiem, żeby przetrwać obóz jeździecki o zaostrzonym rygorze kawaleryjskim. Często zadawano mi pytanie jak to jest, ze w takiej świetnej drużynie jest tylko 14 harcerzy? Odpowiedz jest stosunkowo prosta, nie wszyscy potrafią i chcą być w takim środowisku. We wrześniu gdy organizowaliśmy nabory przychodziło czasem po 50 chłopaków, z których do następnego lata zostawało już tylko kilku.
Przedwojenni kawalerzyści nauczyli mnie takiego powiedzenia:
Ktoś rodzi się oficerem kawalerii, a ktoś inny naczelnikiem poczty!
PS. Nigdy nie zdarzyło mi się zobaczyć żeby którykolwiek z nas, rezerwistów 14stki napisał coś podobnego o jednym z nas! Myślę, że tak naprawdę nigdy nie zrozumiesz na czym polega braterstwo i prawdziwa przyjaźni wśród harcerskich kawalerzystów.
MR
Skoro nie podoba Ci się drużynowy to nie pisz, że cała drużyna jest najgorsza . Przecież sam do niej należałeś jak to napisałeś, długo. Nikt długo nie należy do czegoś najgorszego :-)
A na poważnie - 14tka istnieje 14 lat, przewinęło się przez nią mnóstwo ludzi, w tym Marcin Ryński i moja skromna osoba - w zasadzie do dziś do niej należymy jako rezerwiści. Nie wiem co się zmieniło w 14tce, że ktoś może pisać tak niepochlebnie ale ja i Marcin pamiętamy czasy kiedy wzbudzaliśmy podziw na PZHSach, zlotach ZHP i mnóstwach innych imprez także poza granicami Polski, a drużynowi otrzymywali w dowód uznania np. szablę wz. 34 od Naczelnika ZHP. Ale tak jak wszystko także najlepsze drużyny miewają wzloty i upadki, najważniejsze jest to że zawsze po gorszych okresach przychodzą lepsze. Bo to ludzie tworzą drużynę a nie jej drużynowy, choćby był najlepszy pod słońcem. "Przeżyłem" 3 drużynowych, a sam byłem 4tym, byli różni, ja sam nie byłem najlepszym ale drużyna istnieje do dziś bo każdy coś tam do niej dokładał. I to jest najważniejsze.
Z pozdrowieniami dla obecnych i byłych...
Niech czyny za was mówią nie słowa
A bezie mozna robic zdjecia ???? Ja sie chetnie zapisze aby zatrzasnac kawalek zycia w obiektywie.
No ja juz niemoge sie doczekac rekonstrukcji zwlaszcza ze bede bral w niej udzial. Znowu sie poczuje ten super klimat ehhh....
Chciałbym wam uświadomić, że drużyna 14 im. 14 Pułku ułanów Jazłowieckich w Sochaczewie jest jak dla mnie najgorszą drużyną w Sochaczewie z tego też powodu że ma (jeśli jeszcze ma) drużynowego o nazwisku BABULEWICZ, jest to najgorszy drużynowy jakiego znam... Znam go bo byłem długoooooo w tej drużynie, ta drużyna ma tylko taką zaletę, że ma fajne wyjazdy itp., ale przez tego drużynowego drużyna jest prawie do niczego. A tak to by była najlepsza!!! Najlepiej by było gdyby drużynowym tej drużyny był Rożdżestwieński czy jakoś tak sie to pisze !!!
Bardzo jestem ciekawy jak wypadnie tegoroczna rekonstrukcja w Brochowie. Pewnie już wszyscy nie mogą się doczekać tej imprezy.....
Wszystkich zainteresowanych harcerstwem konnym odsyłam: http://www.specjalnosci.zhp.org.pl/index.php?go=hdj
http://www.pgr.friko.pl/dziala_2.htm
parę następnych fotek
… tu akurat ma inne zdanie. Osobiście zawsze uważałem ze jaki drużynowy tak i drużyna. Zresztą ta zasada sprawdza się nie tylko w harcerstwie.
Wracając do Marka Babulewicza, myślę że ocenisz go zbyt surowo. Judas zawsze był czołowym jeźdźcem drużyny, reprezentował pomyślnie nasze barwy na wielu zawodach, zawsze dobrze zorganizowany i wzorowo umundurowany. Dobry kolega i organizator. Nie znam Cię kolego, nie chcę oceniać sytuacji którą opisujesz. Jednak musisz pamiętać o tym, że za równo dziś, jak i kiedyś, gdy ja byłem aktywnym harcerzem - być w 14 DH im 14PUJ nie jest łatwą sprawą. Trzeba mieć odpowiedni charakter i być raczej twardziakiem, żeby przetrwać obóz jeździecki o zaostrzonym rygorze kawaleryjskim. Często zadawano mi pytanie jak to jest, ze w takiej świetnej drużynie jest tylko 14 harcerzy? Odpowiedz jest stosunkowo prosta, nie wszyscy potrafią i chcą być w takim środowisku. We wrześniu gdy organizowaliśmy nabory przychodziło czasem po 50 chłopaków, z których do następnego lata zostawało już tylko kilku.
Przedwojenni kawalerzyści nauczyli mnie takiego powiedzenia:
Ktoś rodzi się oficerem kawalerii, a ktoś inny naczelnikiem poczty!
PS. Nigdy nie zdarzyło mi się zobaczyć żeby którykolwiek z nas, rezerwistów 14stki napisał coś podobnego o jednym z nas! Myślę, że tak naprawdę nigdy nie zrozumiesz na czym polega braterstwo i prawdziwa przyjaźni wśród harcerskich kawalerzystów.
MR