Kamila – pedagog, artystka, mama

/ 6 zdjęć
+1

W tym domu… mówimy prawdę, popełniamy błędy, mówimy przepraszam, dajemy drugą szansę, lubimy się bawić, wybaczamy, jesteśmy cierpliwi, KOCHAMY – dewiza wydrukowana na ścianie domu Kamili i jej rodziny od razu rzuca się w oczy. – Dzieci świetnie się do niej odwołują, jak nabroją i grozi im kara, mówią, a gdzie druga szansa? – śmieje się Kamila. Przy jej nogach najmłodszy z synów,  ma dopiero rok. Salon urzeka nas kolorami, nastrojem i ciepłem, bardzo szybko rozumiemy, że to nie ciepło kaloryferów czy barw, tym bardziej, że dominuje niebieski. To ciepło Kamili, które sprawia, że czujemy się jak u siebie, chętnie rozsiadamy się na sofach i gawędzimy. Kamila opowiada od tego początku, który zdecydował, że dziś jest tu, gdzie jest. 

O wolontariacie w Zespole Szkół Specjalnych, gdy jako młoda dziewczyna czuła, że chce pracować z dziećmi niepełnosprawnymi i sprawdzała, że potrafi. Skończyła pedagogikę specjalną i to trudny kierunek oligofrenopedagogiki, wszystkie praktyki studenckie odbywając w sochaczewskiej placówce, a wkrótce rozpoczynając tu pracę. I tak od jedenastu lat, z przerwami na trzy urlopy macierzyńskie, zajmuje się niepełnosprawnymi dziećmi w erminowskiej szkole, głównie chorującymi na autyzm. Jest terapeutą integracji społecznej. Chętnie opowiada o tej pracy, widać, że to nie tylko zawód, to powołanie.

– Często spotykam się z twierdzeniem, że moja praca to poświęcenie. Nie mogę się z nim zgodzić – mówi. – Daję z siebie dokładnie tyle, ile otrzymuję od innych. Bardzo lubię, to co robię, choć na efekty tej pracy trzeba czekać latami. Czasami w ogóle nie ma efektów, a czasami z dnia na dzień się je traci. Dlatego w takim zawodzie, jak mój, lepiej skupiać się na drodze do celu, nim na samym celu. To samo powtarzam rodzicom i opiekunom dzieci, z którymi pracuję. Zamiast wciąż pędzić, stawać na głowie, by uzyskać jakiś postęp u chorego dziecka, lepiej cieszyć się samą  pracą z nim. Podobnie ważna jest akceptacja, pogodzenie się z sytuacją posiadania niepełnosprawnego dziecka. Tylko na takiej zgodzie możliwe jest po pierwsze budowanie, po drugie osiągnięcie uczucia szczęścia, spełnienia, zwykłej codziennej radości.

Dla Kamili jej uczniowie to w pewnym sensie jej nauczyciele. – Te dzieci są wspaniałe, takie radosne. Cały czas się od nich uczę. Imponuje mi ich naturalność, bezpośredniość. W ich życiu nie ma miejsca na cwaniactwo, jakieś kombinowanie czy manipulowanie innymi. Tego samego oczekują od innych, natychmiast wyczuwają każdy fałsz i od razu przestają ufać. Uczę się więc od nich tej absolutnej szczerości, bycia w prawdzie. Muszę też patrzeć na świat ich oczami, wyczuwać wszystkie niuanse, które determinują ich zachowania, a dla przeciętnego człowieka są niemal niezauważalne.

Po drodze, wraz z pierwszym dzieckiem, pojawiło się w jej życiu rękodzieło. Było odpowiedzią na macierzyństwo. Zajmując się maleństwem miała nieodpartą chęć tworzenia. Zaczęła od filcowania, najpierw małe, potem większe rzeczy. Z czasem sięgnęła po inne formy wyrabiania wielokolorowej, bardzo kobiecej biżuterii. – Rękodzieło jest dla mnie bardzo ważne, w zasadzie cały czas coś robię, to taka wyłącznie moja przestrzeń. I cieszę się, że mogę ją przenosić również do życia zawodowego, co więcej, uwielbiam warsztaty artystyczne z dziećmi, kiedy widzę, jak się uczą, jak pobudza się ich wyobraźnia, kreatywność.

I tak Kamila weszła w przestrzeń publiczną, aktywnie uczestnicząc w większości kiermaszów artystycznych w Sochaczewie. Dając upust swojemu świadomemu macierzyństwu, a i duszy społecznika, z czasem dołączyła też do walecznych i aktywnych kobiet z Wesołej Chaty, które coraz wyraźniej widać w naszym mieście. Co jakiś czas spotykają się, wraz z dziećmi oczywiście, wymieniają doświadczenia, szydełkują, organizują warsztaty, jak te o wielkich walorach noszenia niemowląt w chustach, którymi bardzo mocno zaraziła się Kamila.

- Jestem szczęśliwa, mam kochającą się, dużą rodzinę, jak chciałam, pracę, którą lubię i która jest dla mnie wyzwaniem, a nawet dom z wymarzonym ogródkiem. A jednocześnie mam świadomość, że te wszystkie skarby to nie moja zasługa, dlatego pokornie za nie każdego dnia dziękuję.

 

tekst: Monika Figut

zdjęcia: Wiktor Wachowski

 

5
Oceń
(4 głosów)

 


Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy








Reklama Sochaczew